• facebook
  • rss
  • Rozkręcona oaza


    ks. Jacek Stryczek


    |

    Gość Krakowski 21/2013

    dodane 23.05.2013 00:00

    Parę razy w różnych miejscach, słyszałem o cudzie rozkręcenia oazy.


    To znaczy – była dość duża oaza, przyszedł nowy ksiądz i ją rozkręcił i... nie został prawie nikt. Czy należy omawiać takie przypadki? Uważam, że tak. Tym bardziej że sprawa za każdym razem jest publiczna i dotyczy wielu osób. Oczywiście to wszystko nie jest takie proste. Nowy ksiądz to jednak inna osoba, inne predyspozycje i inne zainteresowania. Nie zawsze grupa jest też otwarta na zmianę.

    Czy w takiej sytuacji to, co osobiste, powinno wziąć górę nad tym, co wspólne? Na ile osobiste preferencje powinny górować nad wyzwaniami wpisanymi w lokalną społeczność? Zawsze mi się wydaje, że „trzciny nadłamanej” nie należy łamać. Że pasterz jest dla owiec, a nie owce dla pasterza. Że jako pasterze będziemy sądzeni z zarządu owczarnią. W każdym razie uważam, że decyzja o rozkręcaniu nie może być osobistym wyborem pasterza, ale raczej odpowiedzialnością całej wspólnoty. Dla mnie to są zbyt poważne sprawy, by je lekceważyć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół