• facebook
  • rss
  • Smutny dzień

    Piotr Legutko

    dodane 17.09.2013 18:22

    Pożegnaliśmy mędrca, nie błazna. Czy właśnie dlatego nie żegnały go tłumy?

    O Mrożku mówi się i pisze dziś głównie w kontekście satyry i groteski. Minister kultury dodał: „mądrej groteski”. Takie też skojarzenia pojawiły się przed, w trakcie, a i po pogrzebie pisarza. Że to tak trochę groteskowo chować go w Panteonie Narodowym.  Barbakan, wystawienie urny, kondukt Drogą Królewską… coś nam tu zgrzyta.  Nawet ojciec Jan A. Kłoczowski w swojej homilii nawiązał do tego skojarzenia, żartując, że to taka nasza „narodowa zemsta”. Bon mot jak najbardziej na miejscu. Warto jednak na nim nie poprzestać i zapamiętać inne słowa dominikanina o tym, że w twórczości Sławomira Mrożka „powaga przemawiała w masce komedii”.

    Pochowaliśmy wielkiego pisarza. Wielkiego przez wagę podejmowanych tematów, mierzenie się z fundamentalnymi zagadnieniami etycznymi i filozoficznymi, a nie przez zmysł do wychwytywania absurdów naszej rzeczywistości. To było tylko zgrabne opakowanie. Uwielbiam „Słonia”, zawsze bawi mnie do łez „Wesele w Atomicach”, ale do Panteonu Narodowego trafił Mrożek w podzięce za „Emigrantów”, „Tango” , „Policję” czy „Monizę Clavier”.

    Każdy, kto próbował z mistrzem nawiązać kontakt, zrobić wywiad, porozmawiać, ten wie, że był to człowiek – zwłaszcza pod koniec życia - śmiertelnie poważny…. z wielkim poczuciem humoru. Mądrego humoru. Ale najlepiej lubił wymownie milczeć, co przypominał Jerzy Stuhr żegnając przyjaciela.

    Pogrzeb nie przyciągnął tłumów. Pora dnia, pora roku, pogoda… różnie można ten fakt tłumaczyć. A może po prostu takie czasy. Mrożek w ostatnich latach uciekał od ludzi, ludzie też się do niego specjalnie nie garnęli. Nawet w takiej chwili. Nie był w końcu celebrytą, z trudem znosił fakt, że wydawcy stawali na głowie, by wokół jego osoby budować przyciągające media „eventy”.  Może więc miał dokładnie taki pogrzeb, jak chciał. Przyszli tylko ci, którzy lubili z nim wspólnie pomilczeć.

    Kogoś jednak zabrakło na Drodze Królewskiej. Nie było młodzieży, zabrakło uczniów. Pojawiło się tylko kilka pocztów sztandarowych, kilka klas, wyciągniętych na pluchę przez nauczycieli pasjonatów. Większość siedziała w ławkach, gdy za oknami działa się historia. Pewnie kiedyś odwiedzą Panteon Narodowy, ale przecież to już nie będzie to samo. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Proszę mi wytłumaczyć
      17.09.2013 21:08
      mam pytanie - czy kiedykolwiek S. Mrożek (śp) wyraził publicznie skruchę i przeprosił za to, iż podpisał się pod listem - Rezolucją Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego? Akcja ta bowiem polegała na zbieraniu podpisów pod rezolucją jako element walki władzy komunistycznej z Kościołem Katolickim. W sfingowanym, pokazowym procesie grupa księży kurii krakowskiej została fałszywie oskarżona o działalność na rzecz Stanów Zjednoczonych. Zapadłe po procesie surowe wyroki, włącznie z trzykrotną karą śmierci, miały zademonstrować determinację władzy ludowej w zwalczaniu Kościoła katolickiego w Polsce i sparaliżować działalność wszelkich niezależnych wobec niej struktur. Czy kardynał Dziwisz już o tym zapomniał i inni duchowni? To istotne czy żałował i przeprosił, bo jeśli nie, to to tylko podkreśla grubą kreską obłudę ludzi polskiego Kościoła. No chyba, że po latach Kościół uważa, że wyroki komunistycznych sądów na księży zwłaszcza tych z powyższego procesu były słuszne... A to już inna sprawa w takim wypadku... Dlatego proszę kompetentną osobę o odpowiedź na ten mój wywód. Z góry dziękuję.
      doceń 12
    • Savonarola
      17.09.2013 22:39
      Kiedy zegnalismy Jana Pawla II byly tlumy...
    • Zatroskany
      18.09.2013 10:33
      Wiele mogę zrozumieć, ale pochowanie Mrożka w Panteonie Narodowym to nieporozumienie. Mrożek ze spraw narodowych sobie pokpiwał i zwalczał patriotyzm. Wcale bym się nie zdziwił jego kpin z Panteonu Narodowego.

      W warszawie w Świątyni Opatrzności są chowani różni ludzie ze świecznika, ale nikt nie patrzy, kim tak naprawdę byli, czy np. byli UBeckimi szpiclami, czy nie. A potem zdziwienie, że Warszawiacy nie chcą finansować budowy tej świątyni, ani uczestniczyć w tamtejszych uroczystościach.

      Wiele osób ma dość tej inflacji ważnych instytucji i symboli.
    • ogórek
      18.09.2013 12:25
      Panie Piotrze, mówi Panu coś ten apel z 1953 r.

      W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję.

      Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.
      Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej.

      Tutaj jest odpowiedź Pana troski.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół