• facebook
  • rss
  • Korony z głów!

    Monika Łącka, Jan Głąbiński, Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 01/2014

    dodane 02.01.2014 00:00

    Orszak Trzech Króli. 6 stycznia wielobarwny, rozśpiewany korowód królów, rycerzy, giermków, pastuszków i dam dworu przemaszeruje ulicami 6 miast archidiecezji krakowskiej, by pokłonić się Dzieciątku.

    Bycie królem to dla mnie i całej rodziny wyróżnienie, zaszczyt i wielka radość – mówi Dariusz Pierzak, który w postać Melchiora prowadzącego w Krakowie orszak europejski wcieli się już po raz trzeci.

    Najważniejsza jest Msza

    Gdy trwały ekspresowe (zaczęły się w Boże Narodzenie 2009 r.) przygotowania do pierwszego krakowskiego orszaku, który w święto Objawienia Pańskiego 6 stycznia 2010 r. przeszedł z Wawelu na pl. Mariacki, Darek tylko się im przyglądał. W organizację drugiego orszaku zaangażował się już kilka miesięcy później.

    – Spotykaliśmy się w gronie rodziców dzieci z przedszkola i szkoły „Źródło”, prowadzonych przez Stowarzyszenie Wspierania Edukacji „Sternik”, a głównodowodzącym został Robert Kowalski, doświadczony w organizowaniu (z wielkim rozmachem!) niepołomickich Pól Chwały. Gdy zapadła decyzja, że będę jednym z królów, moja trzyletnia wówczas córka bardzo się cieszyła. Niestety, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia zachorowała na ospę – opowiada D. Pierzak. Rozpacz, że nie zobaczy taty w przebraniu monarchy i że sama nie będzie aniołkiem była wielka... Siłą dziecięcej perswazji przekonała więc Roberta Kowalskiego, by za rok dostała drugą szansę. A że tata w swoją rolę bardzo się wczuł i wkłada w nią całe serce, to i w tym roku nie mógł jej dostać nikt inny. Przedsmakiem orszaku jest dla całej rodziny dobrze przeżyte Boże Narodzenie. Potem zaczyna się wielkie odliczanie. – Najważniejszym punktem orszaku jest Msza św. w katedrze na Wawelu, po której jej gospodarz kard. Stanisław Dziwisz wita wszystkich uczestników. Przejście Drogą Królewską w roli króla idącego pokłonić się Jezusowi to dla mnie zobowiązanie i bardzo mocne przeżycie – podkreśla Dariusz zwany Melchiorem i dodaje, że orszak jest nie tylko sposobem na wyrażenie wiary, ale także szansą na rodzinne spędzenie tego ważnego święta i podtrzymanie tradycji śpiewania kolęd, która – niestety – powoli zanika.

    Pokłon i dar serca

    Orszakowa historia sięga roku 2005, kiedy to w Warszawie, na zwykłej szkolnej scenie (w „Żaglach”, prowadzonych przez „Sternika”) zostały wystawione jasełka. Trzy lata później przedstawienie trafiło na deski Teatru „Buffo”, a 6 stycznia 2009 r. przez stolicę przeszedł pierwszy orszak. Maszerowało w nim ok. 5 tys. osób z kard. Kazimierzem Nyczem na czele. Dziś w Orszaku Trzech Króli idzie cała Polska (aż 175 miast i miasteczek!), a także Ukraina, Hiszpania i Wielka Brytania. – Ideą orszaku zarazili mnie przyjaciele z Warszawy, którzy z ogniem w oczach przekonywali, że sprawą powinienem się zainteresować zwłaszcza że też mam dzieci w „Sterniku” – opowiada R. Kowalski. Skromnymi siłami krakowskiego „Sternika” udało się więc zorganizować pierwszy orszak, w którym 6 stycznia 2010 r. miało brać udział ok. 40 dzieci, uczestnicy Mszy św. odprawionej w wawelskiej katedrze i aktorzy Teatru „Groteska”. – Na trasie przemarszu, pomimo siarczystego mrozu (sięgał 20 stopni poniżej zera), dołączały do nas kolejne osoby, porwane gorącym śpiewem kolęd – wspomina organizator orszaku. Przed stajenką, w której na pokłon kolędników czekała zziębnięta, ale szczęśliwa Święta Rodzina (w rolę Jezusa wcielił się urodzony kilka tygodni wcześniej chłopiec), pojawiło się ok. 2 tys. osób. 6 stycznia stał się wielkim świętem dzieci, które na kolejny orszak z niecierpliwością czekają cały rok. – W naszym domu przygotowania do niego są okazją do poważnych rozmów o wierze, o tym, że Bóg wybrał miejsce i czas, by objawić się ludziom pod postacią dziecka, a my, na pamiątkę tego wydarzenia, idziemy oddać Mu pokłon. A skoro królowie szli do Jezusa z darami, to i my możemy iść z naszym darem serca, przeznaczając go na konkretny cel – tłumaczy R. Kowalski. Od pierwszej edycji krakowskiego orszaku na trasie przemarszu zbierane są więc datki na stypendia dla zdolnej młodzieży będącej pod opieką Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. W tym roku po raz drugi na rzecz misji kwestować będą także krakowscy kapucyni (którzy po orszaku, dla rozgrzewki, zapraszają na „Cappuccino dla misji” – będzie je można wypić w 22 kawiarniach, m.in. w Noworolskim, Camera Cafe, Shake & Bake) oraz podopieczni Dzieła Pomocy im. św. o. Pio (które również prowadzą oo. kapucyni).

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół