• facebook
  • rss
  • Zapał Maksymiliana

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 03/2014

    dodane 16.01.2014 00:00

    Kiedy dostał w prezencie modlitewnik od ks. Henryka Paśki, wypadł z niego obrazek z własnoręcznym podpisem kard. Karola Wojtyły. – Miałem potwierdzenie, że błogosławi mi w zbieraniu modlitewników – mówi Jarosław Błażusiak.

    Co go skłoniło do założenia kolekcji? – Kiedy oglądałem transmisję z Mszy św. pogrzebowej papieża Jana Pawła II, w momencie zamknięcia księgi na jego trumnie wiedziałem, że muszę coś zrobić – opowiada J. Błażusiak. Najpierw stworzył portal laudate.pl, zaczął wydawać tygodnik parafialny. Chciał publikować wartościowe i oryginalne teksty. – Chodziło też o to, aby nie były objęte prawem autorskim. W moje ręce trafiły stare modlitewniki, które przekazała mi babcia. Stwierdziłem, że właśnie tam są bardzo piękne teksty – wspomina góral z Brzegów.

    400 egzemplarzy

    Obecnie jego kolekcja to 400 modlitewników, nie licząc druków ulotnych czy czasopism religijnych, wydawanych na przełomie XIX i XX w. oraz w okresach wojen. Dla porównania – jedyne w Polsce muzeum modlitewników w Parznie zgromadziło 1400 książeczek do nabożeństwa, ale zbierali je wszyscy w całym kraju. Modlitewniki w zbiorach górala z Brzegów to prawdziwe perełki, które zaskakują swoją treścią. Jeden z nich został napisany ręcznie, niezwykle starannym pismem. Należał do syberyjskiego wygnańca. Z kolei z lektury modlitewników z przełomu XIX i XX w. wyłania się ogromne przywiązanie do ojczyzny. – Polska była wtedy w okresie rozbiorów. I najwidoczniej sprawdzało się, niestety, powiedzenie: „Jak trwoga, to do Boga” – mówi pan Jarek. Wybrane modlitwy i litanie skanuje i umieszcza na wspominanym portalu. Opublikował już prawie 900 z nich. Zapowiada z radością, że jak doczeka 1000, to powstanie publikacja pt. „Kraina 1001 litanii”.

    Zaskakująca treść

    Modlitewniki zaskakują nie tylko swoim wnętrzem, ale i okładkami. Niektóre zostały zrobio- ne np. z kości słoniowej albo z pięknie tłoczonej skóry. Ale nawet te niepozorne, szare potrafią oczarować czytelnika. Pan Jarosław wskazuje na egzemplarze cenzorskie. – Wiele z nich zostało napisanych przed II wojną światową, a wydanie nastąpiło dopiero po 1945 r. Cenzura wykreślała wiele stwierdzeń dotyczących np. Żydów – wyjaśnia pasjonat modlitewników. W księgozbiorze są też publikacje, które odwołują się do zwycięstw polskiej husarii i wojska, m.in. Bitwy Warszawskiej. Często teksty były pełne drastycznych scen, opisanych w sensacyjny sposób. Oto fragment opisujący obronę Wiednia: „70 zakonników pod klasztorem ścięli, a pannom zakonnicom rżli piersi nożami, a Przenajświętszy Sakrament deptali nogami, dzieci bili, przebijali, na bagnety brali, nieszczęsne matki na to patrzące z żalu umierały...”. – Co mnie jeszcze zaskakuje w tych zbiorach? Wiele modlitewników zawiera pieśni z 40, 50 zwrotkami, które ludzie umieli na pamięć. My dzisiaj najczęściej śpiewamy w kościele 2, 3 i na tym koniec – porównuje pan Jarosław.

    Nie sprzeda nikomu

    Zdaje sobie sprawę, że jego księgozbiór jest bezcenny, a każdą pozycję traktuje niemal jak relikwię. – Miałem propozycję sprzedaży całej kolekcji za wielką sumę do Stanów Zjednoczonych. Jednak nie wyobrażam sobie, aby te wszystkie dzieła mogły opuścić nasz kraj, przecież należały do naszych rodaków, którzy wiele wycierpieli – mówi stanowczo góral z Brzegów. W ostatnim czasie modlitewniki, które zgromadził, pokazał na wystawie w Białym Dunajcu i Nowym Targu. Wernisaż w stolicy Podhala był połączony z wykładem Teresy Domin, nauczycielki historii. Wśród oglądających pojawił się niespodziewanie bp Jan Szkodoń. Hierarcha wpisał się do księgi pamiątkowej prowadzonej przez J. Błażusiaka.

    Rozdał 10 tys. różańców

    Góral z Brzegów, oprócz zbierania modlitewników i prowadzenia portalu, angażuje się w wiele innych dzieł. Na koniu wśród rycerzy św. Jadwigi Królowej Polski przemierzył całą Polską z krucjatą w obronie krzyża. Z członkami wyprawy rozdał ponad 10 tys. różańców. Był autorem tekstu nabożeństwa Drogi Krzyżowej (inspiracją były modlitwy zawarte w jego pokaźnym księgozbiorze), w której uczestniczyło ponad 4 tys. górali idących w procesji w obronie krzyża w 2012 r. z Nowego Targu do Ludźmierza. – Planuję kolejne inicjatywy, chciałbym ruszyć z nowym projektem laudate.pl, ale nie chcę na razie zdradzać szczegółów – mówi pan Jarek. W sprawach technicznych pomaga mu syn Kuba, który z wykształcenia jest informatykiem. O ilustracje do publikacji dba z kolei córka, która w tym roku skończy Liceum Plastyczne im. A. Kenara w Zakopanem. – Pracuję na dostępnych, darmowych programach. Kiedy jednak mam jakąś poważną sprawę do zrobienia, kupuję pakiet programów Adobe na cały miesiąc, który kosztuje 200 zł, i pracuję w poczcie czoła, aby go maksymalnie i twórczo wykorzystać – śmieje się góral. Pan Jarek nie ukrywa, że w swojej działalności wzoruje się na św. Maksymilianie Marii Kolbem. Ma również kontakty z redemptorystami z Radia Maryja. – Miałem okazję rozmawiać kilkakrotnie z o. Janem Mikrutem i samym ojcem dyrektorem Tadeuszem Rydzkiem – cieszy się góral z Brzegów, który – będąc na emeryturze – chce się zajmować nową ewangelizacją w mediach elektronicznych. Do współpracy pozyskał już wielu kaznodziejów, m.in. salwatorianina o. Kazimierza Kubata z Nowego Targu, który przebywał na misjach w wielu zakątkach świata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość
      przewiń w dół