• facebook
  • rss
  • Jeden pączek - wielka sprawa

    Monika Łącka

    dodane 12.02.2014 13:21

    Jeśli nie chcesz w tłusty czwartek mieć wielkiego brzucha, kup afrykańskiego pączka. Urośnie ci... wielkie serce!

    Brata Benedykta Pączkę w Krakowie zna każdy – przez kilka lat pracował pod Wawelem i wszędzie było go pełno, a oryginalne pomysły na to, jak pomóc Afryce (którą w sercu nosił od dawien dawna) w jego głowie pączkowały (dosłownie i w przenośni) w szalonym tempie. Najpierw, pod hasłem "S.O.S. dla Afryki" na Rynku Głównym wybudował pierwszą w Europie wioskę pigmejską. Potem były kolejne akcje – "Czadowa tablica", "Czadowa para", "Cappuccino dla Afryki". Po Krakowie jeździł nawet specjalny "Czadowy tramwaj", w którym wolontariusze kwestowali na rzecz budowy studni na Czarnym Lądzie. W wolnych chwilach brat Pączka jeździł na rolkach, na Plantach na przykład.

    Od września ub. roku pracuje w Ngaoundaye, w Republice Środkowoafrykańskiej (RCA). Gdy misje kapucyńskie zostały zaatakowane przez oddziały uzbrojonych rebeliantów – żołnierzy z byłej koalicji o nazwie Seleka, o br. Benku, relacjonującym dramatyczne wydarzenia, usłyszał cały świat. Wszyscy zobaczyli też przejmujące świadectwo jego wiary i wierności powołaniu. Bo bycie misjonarzem to dla niego wielka sprawa, za którą warto zapłacić nawet najwyższą cenę – własnego życia. Dla niego, w przeciwieństwie do polskich władz, które z uporem proponowały ewakuację, było oczywiste, że o powrocie nie ma mowy, bo oznaczałoby to zgodę na straszliwą masakrę. Taka postawa musiała uruchomić lawinę modlitwy, która nieprzerwanie płynęła i płynie do Afryki z Krakowa, całej Polski i niezliczonych zakątków świata, a każdy, kogo brat Benek ma wśród facebookowych znajomych, zaczyna i kończy dzień od sprawdzenia na jego profilu, czy nic złego na misji w Ngaoundaye się nie stało.

    Za każde westchnienie do Boga w intencji misji br. Pączka z serca dziękuję i prosi o pomoc – o pączka dla umęczonej walkami Afryki. Nie, to nie żart, bo pomoc może mieć też słodki smak. Globalną akcję "Wyślij Pączka do Afryki" czas zacząć. Start 15 lutego, szczęśliwy finisz w tłusty czwartek 27 lutego albo kilka dni później. Już dziś w całej Polsce, a także w Paryżu, Edmonton (Kanada), w Londynie oraz w Den Oever (Holandia) pracuje ponad 300 wolontariuszy, którzy zakasali rękawy i rozpoczynają wielkie smażenie oraz przygotowania do jeszcze większego sprzedawania słodkości. Bo – rzecz najważniejsza – każdy sprzedany pączek to datek na rzecz podopiecznych br. Pączki, a każda złotówka to dzień utrzymania dziecka w Afryce. Brzmi abstrakcyjnie? Ale to prawda – choć w Krakowie za złotówkę chleba się nie kupi, na Czarnym Lądzie za jedną monetę można zdziałać bardzo wiele. Do pączkowania dla misji zaproszeni są wszyscy – smażyć możemy w domu i do słodkiej pracy zaprosić rodzinę, przyjaciół, znajomych, a potem sprzedawać pączki wśród pozostałych znajomych. Pączki można też sprzedawać na kiermaszach zorganizowanych w szkołach czy parafiach (trzeba tylko opowiedzieć o akcji dyrektorom, proboszczom, księżom opiekującym się różnymi grupami). Warto też wybrać się do zaprzyjaźnionych cukierni i piekarni, by przekonać właścicieli do podpisania umowy z Fundacją "Kapucyni i Misje". Gdyby smażenie pączków nie wychodziło jak trzeba albo nie było szans na ich sprzedawanie, pomóc można też wirtualnie, odwiedzając stronę: www.tamtamitu.pl i wysyłając pączkowy datek.

    O szczegółach akcji będziemy na bieżąco informować na: krakow.gosc.pl oraz na łamach "Gościa Krakowskiego".

    I jeszcze jedno – niech modlitewna solidarność z misjonarzami ani na moment nie gaśnie, bo już chyba nawet niedowiarki widzą, że daje ona bardzo konkretne efekty, a może dać jeszcze większe. – Ta modlitwa dodaje misjonarzom sił, by świadczyć o Chrystusie i pozwala mądrze działać na rzecz ludzi, pośród których żyją. W wielu miastach ludzie spontanicznie zamawiają Msze św. w intencji RCA, grupy misyjne modlą się za misje kapucynów oraz prowadzone przez inne zgromadzenia zakonne i misyjne, rozsiane są po całej RCA. Może również modlitwą trzeba objąć tych, którzy mają wpływ na politykę... – przekonuje br. Tomasz Grabiec OFMCap., sekretarz ds. misji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Krakowskiej.

    Krakowie - do dzieła!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół