• facebook
  • rss
  • Sposób na poznanie Chrystusa

    jt

    dodane 02.03.2014 12:44

    - Zbliżają się wydarzenia tak wielkie, że potrzeba naprawdę wielkiej modlitwy - powiedział ks. Stanisław Szczepaniec w trakcie konferencji w Łagiewnikach.

    W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia odbyło się II Sympozjum o Adoracji. Wielkie wydarzenia, o których mówił duchowny, to Światowe Dni Młodych oraz kanonizacja błogosławionych papieży: Jana Pawła II i Jana XXIII. Właśnie im w dużej mierze poświęcone było spotkanie. Zebrani mogli usłyszeć także świadectwa adoracji dzieci, młodzieży i dorosłych.

    - "Kościół ma wiele do powiedzenia młodym, a młodzi Kościołowi" - cytował bł. Jana Pawła II ks. Stanisław Mieszczak SCJ. Przypomniał także, że młodzi powinni czuć troskę Kościoła, a ŚDM to święto wiary całej wspólnoty i czas świadectw. Dlatego trzeba Chrystusa jak najlepiej rozpoznać. - Gdzie indziej, jak nie na adoracji? - pytał sercanin.

    Adoracja to przedłużenie komunii św., czyli wspólnoty z Bogiem. Przebywanie z Nim czyni nas do Niego coraz bardziej podobnymi i jednocześnie coraz bardziej ludzkimi.

    "Chociaż na zewnątrz nic nie widziałam, obecność Boża przenikała mnie na wskroś" - pisała w swoim "Dzienniczku" św. Faustyna.

    - Adoracja to nie akt statyczny - zauważył ks. Mieszczak - to czynny udział w życiu Trójcy Świętej.

    Jedno ze świadectw przedstawił ks. Kazimierz Turakiewicz, proboszcz parafii p.w. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Dobczycach.

    Dwa lata temu wprowadzono w tamtejszym kościele parafialnym całodzienną adorację. Obecnie w diecezji krakowskiej w 24 kościołach można adorować Jezusa w Najświętszym Sakramencie od rana do wieczora.

    Proboszcz zauważył, że na adorację przychodzą parafianie mocno związani z Kościołem, ale także ludzie "oficjalnie niewierzący". - Widać ich gdzieś z tyłu, jak chowają twarz w dłoniach. Nieraz zostają bardzo długo - opowiadał ks. Turakiewicz.

    Z kolei Maria Kurczych z Kalwarii zauważyła, że od kiedy w jej parafii wprowadzona została całodzienna adoracja, ludzie stali się życzliwsi i chętniejsi do pomocy.

    Adoracja to często rozważanie w ciszy, a dla wielu cisza jest nie do przejścia. Dlatego w trakcie sympozjum często wspominano o indywidualnej formacji, ćwiczeniu się w modlitwie na różnych poziomach. Pomaga w tym Ruch Adoremus. Tam właśnie Grażyna Bakunowicz, 31-letnia żona i mama dwóch córek, formuje się w adoracji.

    - Od tej pory moje życie nabrało tempa, wiara stała się relacją z żywym Bogiem, a przebywanie przed Najświętszym Sakramentem prawdziwym balsamem i terapią w moim życiu - opowiadała. Dodała również, że dla troszczenia się o rozwój swojej modlitwy, postanowiła czytać co tydzień "Gościa Niedzielnego". - Co ciekawe - mówiła pani Grażyna - niejednokrotnie temat z okładki jest odpowiedzią czy wskazówką wprost na moje aktualne życiowe sprawy.

    Przyszłoroczne sympozjum organizatorzy planują poświęcić adoracji dziecięcej. Jak powiedziała Krystyna Karkowska, zajmująca się adoracją z najmłodszymi, dzieci rozumieją, co to jest osobista relacja z Bogiem. Trzeba im pozwolić, a nawet pomóc, przychodzić do Pana Jezusa. Formacja dzieci pozwala też na wspólną, pełną modlitwę całych rodzin.

    Więcej o Ruchu Adoremus można przeczytać na stronie internetowej adoremus.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół