• facebook
  • rss
  • Kolej się zwija

    dodane 06.03.2014 00:00

    Od niedawna nie kursują pociągi między Kalwarią Zebrzydowską a Suchą Beskidzką. Nie wiadomo też, czy składy pojawią się na Podhalu. Ograniczenia na szlaku Kraków–Zakopane potrwają cały rok.

    Zawieszenie kursowania pociągów z Krakowa do Zakopanego związane jest z budową zapory wodnej Świnna Poręba. Nierozstrzygnięta pozostaje kwestia, czy w Suchej Beskidzkiej – dokąd podróżni dotrą autobusami zastępczymi – nastąpi przesiadka do innego autobusu, czy będzie można wsiąść do lokalnego wahadłowego pociągu. Józefa Kęsek, dyrektorka departamentu urzędu marszałkowskiego, wylicza, że uruchomienie pociągów kosztowałoby 4,5 mln zł, przy czym na komunikację autobusową zastępczą trzeba będzie wydać 700 tys. zł.

    Samorządowcy i kolejarze nie chcą całkowitego zawieszenia kursowania pociągów, bo obawiają się, że to wstęp do zlikwidowania połączeń kolejowych pod Tatry. Taka groźba istnieje ze względu na bardzo małą liczbę podróżnych na tej trasie. Według wyliczeń nie przekracza ona 40 pasażerów w jednym kursie. – Wydaje się, że jest to działanie zaplanowane, które ma pokazać, że kolej jest całkowicie nierentowna i należy ją po prostu zamknąć – mówi pani Maria, pracująca na kolei. W ostatnich tygodniach pracę w Małopolskich Przewozach Regionalnych straciło ponad 200 osób. Kazimiera Biel-Zając, zastępca dyrektora MPR, przyznaje, że kolej otrzymuje od marszałka mniejsze pieniądze na organizację transportu, stąd konieczność cięć w połączeniach – na trasach, gdzie jest najmniejsza frekwencja – i zwolnień pracowników, także obsługi administracyjnej. O tym, jaka przyszłość czeka kolej w południowej części naszego województwa, debatowano w starostwie suskim. – Problemem nie jest Świnna Poręba, problem jest po stronie marszałka i rządu. Nie ma koncepcji, jak w terenie ma funkcjonować kolej – mówił Krzysztof Faber, starosta nowotarski. Jego zdaniem mało ludzi wybiera kolej jako środek transportu z racji bardzo rzadko kursujących pociągów. Pierwszy pociąg z Zakopanego w stronę Krakowa wyjeżdża wczesnym rankiem, kolejny – dopiero po południu. Z kolei Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański, zauważa, że kolej musi nadal istnieć, bo będzie potrzebnym środkiem transportu w kontekście ewentualnej organizacji zimowej olimpiady 2022 r. Warunek jest jeden – musi przejść gruntowną modernizację. Podróż autobusem z Krakowa do Zakopanego zajmuje bowiem dwie godziny i kilka minut. Pociągiem – ok. trzech godzin. Samorządowcy i kolejarze zapowiadają, że nie odpuszczą i będą nadal protestować przeciwko zawieszeniu połączeń kolejowych z Suchej do Zakopanego. Pierwsze pismo w tej sprawie zostało wysłane w styczniu tego roku. Pozostają obawy, że w kolejowym zamieszaniu najbardziej ucierpią pasażerowie, ale nie pociągów regionalnych, tylko dalekobieżnych (np. z Gdyni do Zakopanego, który ma duże obłożenie). Musieliby przesiadać się aż dwa razy – najpierw w Krakowie do autobusu, a potem w Suchej do pociągu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół