• facebook
  • rss
  • Skandal z Różą w tle

    Piotr Legutko

    dodane 07.05.2014 11:40

    UJ nie chciał swego jubileuszu wikłać w politykę. Niestety, nie udało się

    Róża Thun "pięknie" wpisała się w jubileusz 650-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na gościnnych łamach „Gazety Wyborczej” wykreowała skandal z tytułem honoris causa dla Jose Manuela Barroso. I trudno jej się dziwić. Profesorowie UJ nie stanęli bowiem na wysokości zadania i popsuli jej bardzo ważny punkt kampanii wyborczej.

    Posłanka PO nie kryje, że to ona podsunęła rektorowi najstarszej polskiej uczelni kandydaturę Barroso. I natychmiast poinformowała przewodniczącego Komisji Europejskiej o planach przyznania mu honoris causa przez UJ. Tak jakby chodziło o czystą formalność. Tymczasem przekazanie podobnej informacji bez pewności, że tytuł zostanie faktycznie przyznany, jest – mówiąc bardzo delikatnie – niezręcznością. A mówiąc językiem pani Róży – skandalem. Owszem, wniosek o przyznanie tytułu doktora hc powstał (wiadomo, z czyjej inicjatywy), ale upadł w trakcie głosowania na radzie Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Pozostał więc wewnętrzną sprawą uczelni. Jakie opinie na temat Barroso tam padały, jest w tej sytuacji kwestią drugorzędną, decydujący wydaje się argument, że nie chciano jubileuszu wikłać w politykę. Niestety, nie udało się.

    W żadnych oficjalnych dokumentach dotyczących 650 lecia UJ nie ma mowy (i nigdy nie było) o doktoracie honorowym dla Jose Manuela Barroso. Od początku była natomiast mowa o medalu „Plus ratio quam vis”, który nie jest żadną nagrodą pocieszenia, ale ogromnym wyróżnieniem. Wystarczy wspomnieć, że pierwszy taki medal dostał Jan Paweł II, po nim m.in. prof. Andrzej Zoll, noblista James Dewey Watson czy Valery Giscard d’Estaing. To raczej nie jest salon odrzuconych.

    Politycy, zwłaszcza działający w przestrzeni międzynarodowej powinni dbać o kształtowanie wizerunku Polski. Róża Thun zawsze podkreślała swoje związki z Krakowem i uczelnią, którą ukończyła. Jubileusz 650 lecia UJ to wielkie wydarzenie zarówno dla miasta, jaki i Polski. Trzeba przyznać, że „jedynka” na liście PO zrobiła bardzo wiele, by rzucić cień na swoją Alma Mater. Wspólnie z „Gazetą Wyborczą”, na którą zawsze w takich sytuacjach można liczyć. 

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • gut
      07.05.2014 22:17
      Miała być zręczna gra, a wyszło jak wyszło... :]
    • janek
      09.05.2014 09:08
      Janina Paradowska, absolwentka UJ, podsumowała "radę starców" Uniwersytetu w sposób profesjonalny! Ale cóż jak tam są profesorowie typu Ryszard Legutko a więc czego dobrego się spodziewać! Krótko: kompromitacja!
    • M.R.
      09.05.2014 16:49
      Czemu mnie to nie dziwi? Cóż, to i tak nieźle, pamiętając numery jakie wyczyniał tatuś sławnej Róży Marii Gräfin von Thun und Hohenstein, z domu hrabianki Woźniakowskiej (taki sam klan nietykalnych krakowskich "świętych krów", jak Wielowieyscy). Dla przypomnienia, tym co już nie pamiętają Soboru Watykańskiego II. Tatusiowi grafini von Thun udało się wywołać skandal na skalę światową podczas Soboru. Otóż przyjechała grupa delegatów świeckich z Tygodnika Powszechnego (w tym tatuś grafini) na sobór, z petycją, którą przedstawili tak w Kurii, jak i ojcom soborowych, by zdjąć z urzędu i zastąpić kimś młodszym ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, ponieważ zwariował, stracił kontakt z rzeczywistością i blokuje porozumienie z komunistami oraz reformy soborowe. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że gdyby nie stanowcza interwencja prymasa Wyszyńskiego u Gomułki, delegacja Tygodnika nie dostałaby paszportów i nie mogła pojechać na Sobór. Ciekawostką jest, że po 30 latach, chcąc zdeprecjonować postać kard, Wyszyńskiego już w odnowionej rzeczywistości, Jacek Woźniakowski publicznie odwoływał się do tamtej petycji (oczywiście bez wchodzenia w szczegóły). Więc - to i tak nieźle. Grafini usiłowała wymusić swoje, tylko na senacie uczelni, a nie na Papieżu i Stolicy Apostolskiej. Brat wydaje Grossa w Znaku (i finansuje go z publikacji papieskich). Wszystko w ramach "postępu katolickiego". Niektórym wszystko wolno, a nawet więcej. Kiedyś tytuł, to nie były przywileje, tylko obowiązki, ale to było dawno i nieprawda.
    • circ
      11.05.2014 03:54
      Rektor UJ to obrońca Hartmana, więc co się dziwić. Dobrze, że Senat jeszcze nie stracił rozumu.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół