• facebook
  • rss
  • Tajemnice Człowieka z Całunu

    Monika Łącka

    dodane 09.05.2014 14:24

    W bazylice oo. franciszkanów w Krakowie, gdzie znajduje się kopia Całunu Turyńskiego, prof. Aldo Guareschi z Uniwersytetu Turyńskiego spotkał się z dziennikarzami, by opowiedzieć o tajemnicach płótna.

    Jego niezwykła przygoda z Całunem zaczęła się, gdy miał 15 lat i został asystentem pierwszego badacza płótna – Secondo Pia. Pracował z nim przez 5 lat.

    Wiele lat później A. Guareschi przeżył szok – odkrył, że na płótnie nie widzi nic, podobnie, jak i na zrobionych z niewielkiej odległości zdjęciach. – Jedną z cech Całunu jest bowiem to, że lepiej go widać z daleka niż z bliska. Optymalny dystans to od 2 do 4 metrów. Z kolei na zdjęciach zaczynam widzieć oczy, nos, usta dopiero wtedy, gdy wzmacniam kontrast, a zdjęcie zrobione w technice 3D wydaje się być dowodem tożsamości człowieka z Całunu – mówi i dodaje, że dopóki nie było fotografii, na płótno można było patrzeć tylko oczami wiary. – Teraz mamy bardzo poważne argumenty natury techniczno-naukowej pokazujące, kim był Człowiek z Całunu. Jednak nawet jeśli człowiek otworzy 10, 100, 1000 drzwi rozwiązujących zagadkę tej najważniejszej relikwii chrześcijaństwa, to i tak jedne pozostaną zamknięte, a otworzyć może je tylko Bóg – przekonuje.

    Zdaniem profesora, wszystkie badania, które były prowadzone nad Całunem, są ważne i ciekawe, a wszystkie drogi prowadzą do hipotezy, że w płótno zawinięty był Jezus. – Zawsze jednak pozostanie procent niepewności, że mogło chodzić o innego człowieka, który cierpiał w dokładnie taki sam sposób. O skali tej męki świadczy m.in. stężenie bilirubiny we krwi. W tym wszystkim jest jedna rzecz, wobec której nauka jest bezradna i nie potrafi jej wytłumaczyć. To zmartwychwstanie. Ciało, które owinięte było Całunem, miało „wyrzut” energii, której po ludzku nie da się zidentyfikować. Ciekawostką jest też fakt, że na płótnie najpierw znajduje się ślad krwi, a dopiero później ciała. W „normalnym” przypadku powinno być odwrotnie – przekonuje prof. Guareschi, który zaprezentował także wyniki swoich badań nad płótnem. Opowiedział m.in. o czterech rodzajach śladów, które znajdują się na Całunie (ognia, wody, krwi i ciała) i zwrócił uwagę na dwie z wielu tajemnic płótna. Pierwsza to ta, że na Całunie pojawiają się różne odcienie, w zależności od odległości ciała. Druga polega na tym, że odcisk ciała jest odwrotnie proporcjonalny do odległości ciała.

    – Badania, które prowadzę, mają pomóc zrozumieć ludziom, czym jest Całun. Jezus zapytał swoich apostołów, za kogo Go uważają. Człowiek z Całunu zdaje się powtarzać to pytanie, zadając go współczesnemu człowiekowi. On jakby chce ponownie pokazać siebie, kim jest. Być może to pytanie jest konieczne dla ludzi XXI wieku, a Całun jest ostatnim wymiarem miłości Boga do człowieka – podkreśla prof. Guareschi.

    Jak mówi, on sam, po 50 latach badań nad Całunem, na płótno patrzy zarówno oczami wiary, jak i poprzez osiągnięcia techniki. Przez te wszystkie lata odkrył, że obraz jest tak tajemniczy, że nie da się go jednoznacznie zdefiniować. I że jest to wyzwanie dla inteligencji ludzkiej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół