• facebook
  • rss
  • Co im leży na sercu...

    dodane 12.06.2014 00:00

    Trzy jubileusze. Czerwiec A.D. 2014 w niezwykły sposób połączył Arcybractwo Straży Honorowej NSPJ, Seminarium Misyjne Księży Sercanów i Zgromadzenie Sióstr Sercanek.

    Wszystkie te wspólnoty czcicieli Serca Jezusowego obchodzą w tym roku wielkie jubileusze. 150-lecie istnienia świętuje Straż Honorowa, którą w Polsce kieruje krakowski Zakon Sióstr Wizytek. Obchody jubileuszu rozpoczęły się już w ubiegłym roku, 13 marca. – Zbiegło się to z datą wyboru na Stolicę Apostolską papieża Franciszka, co było dla nas dużą radością – mówi s. Maria Bernadeta Wysocka OVM. Uroczystości kończy pielgrzymka członków Straży na Jasną Górę, która niedawno wyruszyła z Krakowa. 50-lecie działalności obchodzi Misyjne Seminarium Księży Sercanów, którzy jubileuszowi nadali hasło: „Umacniajcie się w wierze, pełni wdzięczności”.

    – Pierwsza część tego cytatu, pochodząca z Listu św. Pawła do Kolosan, jest nawiązaniem do obchodzonego niedawno Roku Wiary. Druga wskazuje na potrzebę podziękowania Bogu za te minione 50 lat – mówi ks. rektor Robert Ptak. – Dużo się już działo i dużo się jeszcze będzie działo. Przed nami uroczyste zakończenie roku akademickiego i naszego złotego jubileuszu z udziałem m.in. ordynariusza diecezji De Aar (Republika Południowej Afryki) – bp. Adama Musiałka, sercanina. W tym dniu zostanie również odsłonięta tablica upamiętniająca obecność kard. Karola Wojtyły w naszym seminarium w 1978 r., i nawiązująca do jego kanonizacji. Zgromadzenie Sióstr Sercanek w roku kanonizacji Jana Pawła II, dla którego siostry gotowały i prowadziły mu sekretariat (najpierw jako kardynałowi w kurii krakowskiej, a potem w Watykanie), doczekało się aż dwóch jubileuszy – 120-lecia istnienia oraz 150. rocznicy święceń kapłańskich swojego założyciela ks. Józefa Sebastiana Pelczara.

    Godzina dla Niego

    Można chyba powiedzieć, że Jezus do objawienia tajemnic o swoim Sercu szczególnie upodobał sobie właśnie Zakon Sióstr Wizytek. W historii kultu Serca Jezusa największą rolę odgrywają dwie siostry z tego zakonu – św. Małgorzata Maria Alacoque oraz s. Maria Bernau. O ile św. Małgorzata jest dość znana czcicielom Serca Jezusa, to s. Maria niesłusznie jest lekko pomijana, bo to właśnie ona założyła najliczniejsze stowarzyszenie świecko-zakonne skupiające się wokół Serca Jezusa – Arcybractwo Straży Honorowej NSPJ. Istotą praktyk Straży jest poświęcenie każdego dnia jednej pełnej godziny na zjednoczenie z Sercem Jezusa – trwanie przy Nim, oddawanie Mu czci i wynagradzanie za grzechy własne i innych. – Może ją praktykować każdy, w różnych stanach i sytuacjach życiowych: ksiądz, siostra zakonna, dziecko, dorosły, pracujący, emeryt. Wszyscy – tłumaczy s. Maria Bernadeta, i dodaje, że formacja członka Straży przebiega głębiej i sprawniej, jeśli należy on do przyparafialnej wspólnoty. – Razem się wtedy działa i razem wzrasta. Jeśli ktoś nie chce być we wspólnocie, może też tę godzinę odprawiać sam – mówi. Na „godzinie obecności” obowiązki „strażnika” jednak się nie kończą. Trzeba rozwijać w sobie ducha pobożności wobec Serca Jezusa, którą wyrażają też inne praktyki – pierwsze piątki miesiąca, święta godzina przed pierwszym piątkiem, Komunie św. przyjmowane z intencją wynagrodzenia, rekolekcje, adoracja Najświętszego Sakramentu. – Mamy też swoiście profetyczny rytuał – żartuje s. Maria. – W pierwsze piątki miesiąca losujemy bilety z ascetyczną wskazówką na dany miesiąc. Zdarzyło się, że ktoś otrzymał myśl: „Dusza współcierpiąca z Sercem Jezusa” i faktycznie w danym miesiącu był bardziej doświadczany, albo ktoś dostał zdanie: „Dusza podróżująca z Sercem Jezusa” i niespodziewanie musiał gdzieś wyjechać. Członkowie twierdzą, że w ten sposób Pan Jezus przygotowuje ich do tego, co ma ich spotkać. – Co ciekawe, niektórzy „strażnicy” umarli w swojej „godzinie obecności” – opowiada s. Maria. – To jest niesamowite: my ofiarujemy Bogu nasz czas, a potem sam Bóg przychodzi po nas właśnie w tej wybranej przez nas godzinie – dodaje.

    Szerzyć kult, ale jak?

    Do Straży Honorowej mogą należeć osoby wszystkich stanów. Dla tych, którzy nie wybrali jeszcze swojego powołania, otwarta jest szersza i bardziej radykalna droga do poświęcenia się kultowi Serca Jezusa – droga zakonna. Siostry wizytki, w porozumieniu z ks. dyrektorem Walerianem Swobodą SCJ, poświęcają się dziełu szerzenia kultu przede wszystkim poprzez modlitwę (jako zakon kontemplacyjny), prace wydawnicze (trzy razy w roku ukazują się „Wiadomości Straży Honorowej NSPJ”), organizowanie spotkań (zwłaszcza jubileuszowych oraz corocznych pielgrzymek na Jasną Górę), rozdzielanie obowiązków pomiędzy członków Straży i prowadzenie korespondencji ze „strażnikami” z całej Polski. Wizytki nie mają obowiązku, należenia do Straży, choć wiele z nich podejmuje tę dodatkową formę modlitwy. – Jesteśmy zakonem maryjnym, ale w swoim charyzmacie mamy zaszczepiony przez założycieli – Franciszka Salezego i Joannę Franciszkę de Chantal – również kult Serca Pana Jezusa. Dodatkowo postacie sióstr Małgorzaty Marii Alacoque i Marii Bernau stanowią dla nas wezwanie do podtrzymywania, rozwijania i umacniania kultu NSPJ – tłumaczy s. Maria. Dla młodszego o ponad dwa wieki Zgromadzenia Sióstr Sercanek kult Serca Jezusa jest podstawowym charyzmatem. Ich założyciel ks. Pelczar pisał w swoich „Rozmyślaniach o życiu Pana naszego Jezusa Chrystusa dla zakonnic”: „Proś nie tyle o zdrowie ciała, ile o wzrok duszy (...), byś wnikała w Jego Serce i naśladowała Jego cnoty”. Jako zgromadzenie kontemplacyjno-czynne podejmują też apostolstwo na zewnątrz. – Główne zadania, jakie nam wyznaczyli nasi założyciele, to posługa młodym, potrzebującym dziewczętom oraz posługa chorym – mówi s. Sebastiana ze Zgromadzenia Sióstr Sercanek. W podobny sposób działają też księża sercanie. Na pierwszym miejscu jest, oczywiście, kontemplacja Serca Jezusowego, z której wyrasta misja zgromadzenia. – Być dla innych i poświęcać im czas – ten rys miłości i wynagrodzenia charakteryzuje nasze zgromadzenie – wyjaśnia ks. Ptak i wymienia główne zadania sercanów: praca formacyjna z młodzieżą, praca społeczna, zaradzanie problemom najbiedniejszych, czy to na misjach za granicą, czy głosząc rekolekcje w Polsce. – Zajmujemy się też pracą wydawniczą. Dla chorych redagujemy gazetę „Wstań”. Posługa wobec cierpiących jest szczególnym obowiązkiem prawdziwego czciciela Serca Bożego – podkreśla ks. rektor.

    Na peryferiach serc

    Księża, bracia i zakonnice tych wspólnot szerzeniu kultu Serca Jezusa poświęcają większość swojego życia. Nasuwa się pytanie: dlaczego ta praktyka jest tak ważna? – Kościół za pierwszych czcicieli Serca Jezusa uznaje Maryję, Jana Apostoła i Marię Magdalenę, którzy stali pod krzyżem, gdy Serce Jezusa zostało przebite. Najpierw, zanim czczono samo Serce, czczono rany Jezusa. Od XVII wieku, od objawień Jezusa Małgorzacie Marii Alacoque, skoncentrowano się na samym Sercu. Pius XII w swojej encyklice „Haurietis Aquas” wyjaśnia, że kult Serca Jezusa to po prostu kult Jego miłości – tłumaczy s. Sebastiana. Straż Honorowa nazywa osoby stojące pod krzyżem Chrystusa „pierwszą strażą Serca Jezusowego”, a jako najważniejszy element kultu wskazuje wynagrodzenie Sercu Jezusa. – Idea wynagrodzenia za grzechy jest przez nas współcześnie często niedoceniana – ubolewa s. Sebastiana i przywołuje encyklikę Piusa XI „Misserentisimus Redemptor”, w której papież, żeby udowodnić konieczność pocieszania Serca Jezusa poprzez wynagrodzenie, zwraca uwagę na wydarzenia z Ogrójca. Tam Jezus, targany niewyobrażalnym cierpieniem wynikającym ze świadomości, że – mimo Jego ofiary na krzyżu – ludzie do końca świata będą grzeszyć, bluźnić i znieważać Boga, został pocieszony przez wysłanego od Ojca anioła. – Wtedy Chrystus niejako „dowiedział się”, że zawsze znajdą się osoby, które będą Go pocieszać wynagrodzeniem za grzechy swoje i innych poprzez modlitwę, akty pokutne, czyny miłości i miłosierdzia. Praktyka ta ma więc głęboki sens – mówi s. Sebastiana. Na to, co dziś jest najważniejszym wezwaniem miłości, wskazał też papież Franciszek podczas jednej z pierwszych Mszy pontyfikatu. Przesłanie to może odnosić się do każdego, także do osób świeckich: „Trzeba wyjść na peryferia”. Wszyscy mamy swoje „peryferie serca” – są tam osoby, od których czujemy się lepsi albo którymi gardzimy, z którymi nie chcemy mieć do czynienia. Ciepłe słowa i gesty wobec nich będą wtedy dla Serca Jezusa wielkim pocieszeniem. Oby było nas na nie stać. Nie tylko w czerwcu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół