• facebook
  • rss
  • Witraż nieśmiałego kardynała

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:00

    Z jednej strony jest powszechnie znany, Z drugiej zaś wiele szczegółów jego biografii skrywa się w cieniu. Przede wszystkim dlatego, że nigdy „nie pchał się na afisz”.

    Kim jest kard. Franciszek Macharski? Czy wyłącznie Księciem Kościoła, osobą dla niego zasłużoną, jednak kostyczną i niedostępną – jak sądzą jedni? Czy też jedynie dobrotliwym wujaszkiem opowiadającym anegdoty – jak przedstawiają go inni? A może również osobą wrażliwą, pokorną, posiadającą „wyobraźnię miłosierdzia”? Rąbka tajemnicy uchylił niegdyś sam, w obszernych rozmowach opublikowanych potem w książce „Widziane z Franciszkańskiej”.

    Uniosło go potem jeszcze wyżej Wydawnictwo „Biały Kruk”, publikując w ćwierćwiecze jego biskupiej posługi w Krakowie album Adama Bujaka „Ziemia trudnej jedności”, zawierający – prócz fotografii często wcześniej nieznanych – wypowiedzi osób, które stykały się bliżej z kard. Macharskim. Najobszerniej jego sylwetkę nakreślił ówczesny ks. prof. Grzegorz Ryś, obecny biskup pomocniczy w Krakowie, we wstępie do księgi pamiątkowej „Archidiecezji na przełomie tysiącleci”.

    O kard. Macharskim spróbował opowiedzieć jeszcze raz publicysta Hubert Wołącewicz w książce wydanej niedawno przez Wydawnictwo „M”. Opowiadał sam i wysłuchiwał opowieści innych. Bez opowieści tych, którzy znali Franciszka Macharskiego na różnych etapach życia i w różnych sferach – tej oficjalnej i tej prywatnej – składany przez autora „szkiełko po szkiełku witraż dokonań i osobowości księdza kardynała Franciszka” byłby niepełny.

    Osoby opowiadające H. Wołącewiczowi o Franciszku, m.in. kardynałowie Stanisław Nagy i Marian Jaworski, ks. Andrzej Fryźlewicz, wieloletni sekretarz metropolity, malarze Paweł Taranczewski oraz Irena i Stanisław Rodzińscy, fotografik Adam Bujak, profesorowie Franciszek Ziejka i Andrzej Zoll, zwracali uwagę, że pod maską człowieka zdystansowanego, robiącego niekiedy wrażenie niedostępnego, kryje się człowiek wrażliwy, pokorny, miłosierny. Humilis est (Jest pokorny) – tymi słowami, przywołanymi przez kard. Jaworskiego, określił F. Macharskiego w wąskim gronie papież Bendykt XVI. „Jest osobą nieśmiałą i szalenie delikatną. Zazwyczaj stara się przebywać na uboczu, w cieniu, a jeśli już wchodzi w bezpośredni kontakt z drugą osobą, to raczej na zasadzie bardzo indywidualnych relacji. Przy tym charakteryzuje Księdza Kardynała subtelny dowcip, chęć żartowania, ironizowania... Może nawet nieco chowa się za fasadą tych swoich żartów przed otoczeniem, żebyśmy nie byli w stanie wejść z nim w zbyt dużą zażyłość” – opowiada malarka Irena Popiołek-Rodzińska.

    Wszyscy rozmówcy podkreślają również, że śladem swojego patrona z Asyżu praktykuje miłosierdzie wobec bliźnich: wspierał powstawanie hospicjum, domów samotnej matki, schroniska dla niepełnosprawnych w Radwanowicach, spotykał się z ubogimi i z więźniami. Niejednokrotnie dawał z własnej kieszeni niemałe sumy na pomoc ludziom, zabraniając przy tym mówić, że przyszła ona od niego. Był i wciąż jest „Biedaczyną z Krakowa”, jak zwał go Jan Paweł II.

    Hubert Wołącewicz, „Kardynał Franciszek Macharski”, Kraków 2014, Wydawnictwo M. ss. 208.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół