• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    Piotr Legutko

    |

    Gość Krakowski 27/2014

    dodane 03.07.2014 00:00

    Skandalizująca sztuka Rodriga Garcii nie ma wartości artystycznej.

    Przyznają to nawet zwolennicy jej wystawiania. Parafrazując obrazoburczy tytuł, można powiedzieć, że to „pic-nic”. Skąd zatem pomysł, by odczytać ją i pokazać aż na dwóch krakowskich scenach? Czy chodzi o wolność artystyczną, czy może raczej o prowokację? Granice wolności wyznacza naruszanie wolności innych. W tym przypadku ludzi, dla których słowo „Golgota” ma wymiar sacrum. O proteście, jaki odbył się przed Starym Teatrem w ubiegły piątek, piszemy na s. IV.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół