• facebook
  • rss
  • Barbarzyńcy w mieście

    Piotr Legutko

    |

    Gość Krakowski 27/2014

    dodane 03.07.2014 00:00

    Nie mają szczęścia stare, piękne Bronowice.

    Nie dość, że w unikatowy krajobraz kulturowy wdzierają się deweloperzy, to jeszcze okolice Rydlówki zostały ostatnio zaatakowane przez barbarzyńców-kiboli. Gigantyczne, wulgarne napisy pokryły stare chaty, prywatne domy, mury i płoty. Po kilku dniach większość haseł udało się sporym nakładem pracy i kosztów zamalować. Tylko czy na długo? Problem nie jest nowy, coraz bardziej uciążliwy, już nie tylko dla Krakowa. Pojedynek dwóch nienawistnych sobie kibicowskich plemion toczy się zarówno na osiedlach, jak i podkrakowskich wsiach.

    Niszczone są zabytki, posesje, pomniki kultury i przyrody. Władze są bezradne. Jedynym widomym przejawem niezgody na to grafficiarskie tsunami jest obywatelska akcja. Waldemar Domański z przyjaciółmi rzucili hasło zamalowywania napisów i społecznie wcielają je w czyn. Ale trzeba im w tym pomóc. Jest tylko jeden sposób. Zarówno Wisła, jak i Cracovia mają swoje stowarzyszenia kibiców. Dumne i prężące muskuły, bardzo lubiące podkreślać przywiązanie do barw klubowych i tradycji. Oba stowarzyszenia prowadzą działalność charytatywną, oddają krew, zbierają książki, chcą, by traktować je poważnie. Niech zatem zdecydowanie i jednoznacznie potępią akty wandalizmu. Skoro śpiewają na stadionach: „Każdy to powie, Cracovia/Wisełka rządzi w Krakowie”, niech zaczną szanować miasto, którym chcą rządzić.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół