• facebook
  • rss
  • Awantura o Morskie Oko

    jg

    dodane 09.11.2014 16:41

    Znowu zawrzało na drodze do Morskiego Oka. Na Palenicy Białczańskiej protestowali ekolodzy, interweniowała policja.

    Ekolodzy zapowiadali wcześniej, że będą blokować drogę do Morskiego Oka. Od słów przeszli do czynów. W proteście wzięło udział kilkadziesiąt osób. Niektórzy zagrodzili drogę fiakrom, którzy mieli już komplet turystów i mogli wyjeżdżać do Morskiego Oka. Na miejscu zjawiła się policja. Funkcjonariusze bezskutecznie próbowali wylegitymować protestujących.

    Marian Mikołajczyk, sekretarz gminy Bukowna Tatrzańska, stwierdził, że zgromadzenie jest nielegalne. Napięcie rosło z każdą chwilą. Jeden z fiakrów wraz z wozem przedarł się przez blokadę, w wyniku czego jedna osoba została poturbowana. Na Palenicę przyjechała karetka pogotowia. Gdy jeden z ekologów użył gazu pieprzowego, ucierpiał pomocnik jednego z fiakrów. W odpowiedzi na te wydarzenia fiakrzy też zaczęli protestować, trzymając w rękach kartki z  napisem: "Stop pseudoekologom". Protestujący ustąpili po tym, jak policjanci poinformowali ich, że mogą zostać zatrzymani na 24 godziny.

    Sprawa transportu konnego do Morskiego Oka powraca co jakiś szans. Ekolodzy twierdzą, że konie są przeciążone. Tatrzański Park Narodowy przy współpracy z jedną z firm testował transport do Morskiego Oka samochodem typu melex. Głos w sprawie zabrał też Związek Podhalan. - Proszę pamiętać, że fiakrzy mają stosowne pozwolenia. Jest to dla nich miejsce pracy, utrzymują swoje rodziny. Nie dajmy się zwariować. Jako Związek Podhalan będziemy stać także na straży podhalańskich zwyczajów, w których koń był od zawsze obecny - mówi "Gościowi Niedzielnemu" Andrzej Skupień, prezes ZP.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • vanitas
      09.11.2014 21:59
      Jak "ekologom" się uda - konie nie będą sie przemęczać. Trafią do rzeźni.
    • Stanisław_Miłosz
      10.11.2014 00:06

      A gdyby tak podciągnąć pod Morskie Oko pendolinę? Jaka wygoda dla ceprów, prawda? Zamiast się telebać na wozach, końskie gazy wąhać (baców też), to z kulturą pełną: drink się nie uleje, pod samiutkie Rysy?

      A gdyby tak jeszcze na Giewonta drugą odnóżkę? Po co się po klamrach i łańcuchach ślizgać, by sprawdzić czy jest ten krzyż, vo go nie ma*/, czy go nie ma? O wypadek przecież nie trudno - herbatka po góralsku mocna jest.

      Bace by bilety kasowali, a ekologglizdy dutki co by im dola od biletów skapła liczyli. I wilk syty i owca, znaczy koń, cała.

      Tylko zamiast się tam gdzieś na drogach chlastać, trzeba do stołu siąść, pogadać, i się dogadać.

       

       

      */

      http://wpolityce.pl/polityka/221370-pozazdroscic-logiki-msz-wylozylo-15-mln-zlotych-na-spot-ktorego-nigdzie-nie-pokaze-bo-nie-ma-pieniedzy

       

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół