• facebook
  • rss
  • Pączkujmy!

    dodane 05.02.2015 00:00

    Zjesz pączka w tłusty czwartek? Pomożesz wybudować studnię albo szkołę w Afryce.

    Sprawa jest prosta: ile pączków usmażymy, tyle ich… nie zjemy. – Pysznymi wypiekami warto podzielić się z innymi, ale nie za darmo! Liczy się każda złotówka, a wszystkie zebrane pieniądze zasilą potem konto Fundacji „Kapucyni i Misje” i będą wielką pomocą dla misjonarzy pracujących na Czarnym Lądzie – tłumaczy Piotr Gajda, koordynator akcji, która w ostatnich latach podbiła nie tylko Kraków, ale nawet wiele państw na całym świecie.

    Pieniądze za pączki trafią głównie do kapucynów niosących Dobrą Nowinę mieszkańcom Republiki Środkowoafrykańskiej i Czadu. Jednym z tych kapucynów jest br. Benedykt Pączka, od którego nazwiska wszystko się zaczęło. Jeszcze nie tak dawno mieszkał w Krakowie, a „pomysły strasznie odjechane” na to, jak ewangelizować Gród Kraka, i to jeszcze z pożytkiem dla Afryki, dosłownie pączkowały w jego głowie. Nazwisko zobowiązuje…

    Br. Benek najpierw rozkręcił wielką akcję S.O.S. dla Afryki i zbudował na płycie Rynku Głównego miasteczko Pigmejów. Potem zaprosił wszystkich do Czadowego Tramwaju i na „Cappuccino dla Afryki”, a młode pary zamienił w Czadowe Pary. Wszystko po to, by na Czarnym Lądzie budować szkoły i studnie. „Cappuccino” tak spodobało się Wojciechowi Noworolskiemu, właścicielowi kawiarni „Noworolski”, że zaproponował br. Pączce, by zaprosił też krakowian na… pączka. I to był strzał w dziesiątkę.

    Akcja Wyślij Pączka do Afryki najpierw odbywała się tylko w Krakowie, potem zaczęły włączać się w nią kawiarnie i restauracje w całym kraju i na świecie – w Holandii, Francji, Wielkiej Brytanii, Kanadzie. W smażenie i sprzedaż pączków angażowali się również uczniowie wielu, wielu szkół. Dzięki temu można było kupić niezbędne leki, budować kolejne studnie i myśleć nad następnymi szalonymi projektami.

    Rok temu o tej porze, gdy br. Benek był już w Afryce, w wiosce Ngaoundaye, wszyscy z niepokojem śledzili jego dramatyczne wpisy na Facebooku, gdy rebelianci z ugrupowania o nazwie Seleka mordowali każdego, kto stanął na ich drodze. W RCA zginęło wtedy wiele osób, wiele innych straciło domy i skromny dobytek. Kapucyni – ryzykując życie – otoczyli opieką sieroty, które w masakrze straciły rodziców. Bez pomocy humanitarnej, która płynęła z całego świata, nie daliby jednak rady utrzymać tylu osób. Choć od tych wydarzeń mija już rok, wsparcie wciąż jest tam potrzebne.

    Br. Benedykt i pozostali misjonarze cały czas dokarmiają osierocone niedożywione dzieci, kopią studnie w wioskach, w których nie ma dostępu do bieżącej wody, odbudowują spalone domy, budują boiska sportowe, bo młodzi Afrykanie bardzo lubią sport i piłkę mogą kopać bez końca. Budują też szkoły, bo edukacja to jedyne lekarstwo na biedę i szansa na zmianę w sercu Afryki. Marzeniem br. Benka jest też stworzenie szkoły muzycznej z prawdziwego zdarzenia.

    Szansa na to, by pomóc kapucynom i ich podopiecznym, już za kilka dni, czyli w tłusty czwartek. Choć tak naprawdę, by zdążyć na czas, trzeba działać już dziś, zgłaszając do akcji swoją szkołę, cukiernię albo… siebie samego. Bo smażyć można też samodzielnie (lub z rodziną, przyjaciółmi) i pączkami częstować (w zamian za słodkie datki) sąsiadów, kolegów z pracy, znajomych.

    Gdy ktoś jednak chce spałaszować tradycyjnego pączka, niech go lepiej kupi w jednej z biorących udział w akcji cukierni. Można też kupić wirtualnego pączka, wpłacając pieniądze na specjalne konto.

    Szczegóły akcji można znaleźć na www.paczek.kapucyni.pl i na www.krakow.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół