• facebook
  • rss
  • Fundacja św. Włodzimierza na walizkach

    Bogdan Gancarz, Miłosz Kluba

    dodane 10.03.2015 13:50

    Ukraińska Fundacja św. Włodzimierza wyprowadza się spod Wawelu. Kończy się jej umowa najmu kamienicy przy ul. Kanoniczej 15.

    Fundacja św. Włodzimierza Chrzciciela Rusi Kijowskiej działała przy ul. Kanoniczej od 25 lat. Wyremontowała gruntownie pochodzący z XIV w. zabytkowy budynek kapitulny, który objęła w stanie ruiny. Prowadziła tu działalność kulturalną. Przy Kanoniczej znajdowały się m.in. zasobna biblioteka ukrainistyczna, księgarnia „Nestor”, galeria sztuki, wydawnictwo, pracownia konserwacji sztuki cerkiewnej. Jest tutaj również greckokatolicka kaplica pw. śś. Borysa i Gleba z ikonami autorstwa Jerzego Nowosielskiego. W 1997 r. fundację odwiedził papież Jan Paweł II.

    Teraz fundacja jest „na walizkach”. Wszystkie pomieszczenia są zamknięte na głucho. Na korytarzu czekają paczki gotowe do przenosin. Fundacja musi się wyprowadzić do 24 marca.

    Ks. Bronisław Fidelus, wikariusz generalny archidiecezji krakowskiej, potwierdza, że umowa między Kapitułą Metropolitalną na Wawelu (która jest właścicielem budynku) a fundacją dobiega końca i nie ma planów jej przedłużenia. - Budynek jest nam potrzebny do innych celów - mówi.

    W najbliższym czasie miałyby tam powstać biura Światowych Dni Młodzieży. Jak dodaje ks. Fidelus, diecezji nie stać na użyczanie tak dużego budynku (ok. 1000 mkw.) za darmo przez kolejne lata. Zapewnia jednak, że Fundacji św. Włodzimierza nie dzieje się krzywda. Jego zdaniem, powinna się ona przenieść do budynku przy ul. Wiślnej 11, który należy do greckokatolickiej parafii Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Krakowie.

    A co z kaplicą, utworzoną w budynku przy ul. Kanoniczej? - Przy Wiślnej są cerkiew, parafia i ksiądz. I to tam powinien się rozwijać kult - przekonuje ks. Fidelus.

    Ikony J. Nowosielskiego z ul. Kanoniczej mogłyby  trafić np. do tworzonego przez parafię prawosławną w Krakowie muzeum Nowosielskiego.

    - Zaproponowaliśmy także fundacji pomoc w znalezieniu odpowiedniego lokalu - przekonuje ks. Fidelus. Dodaje jednak, że fundacja nie podjęła rozmów i współpracy z Kurią Metropolitalną. - Cały czas chodzi im o darmowe użyczenie, a nie wynajem - mówi.

    Tymczasem, jak podkreśla, Fundacja św. Włodzimierza na części pomieszczeń przy ul. Kanoniczej zarabiała, podnajmując je (mieściły się tam m.in. restauracja oraz biuro podróży). Ks. Fidelus dodaje także, że całej sprawy nie należy mieszać z polityką. - Nikt nie powinien wykorzystywać tragicznej sytuacji na Ukrainie do własnych celów - podkreśla.

    Budynek przy ul. Kanoniczej 15, w którym mieściła się Fundacja św. Włodzimierza   Budynek przy ul. Kanoniczej 15, w którym mieściła się Fundacja św. Włodzimierza Bogdan Gancarz /Foto Gość Prof. Włodzimierz Mokry, prezes fundacji, szef Katedry Ukrainoznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie chce na razie komentować sprawy. - Ona jest jeszcze w toku. Wypowiemy się, gdy zapadną już jakieś decyzje - mówi.

    Z wiarogodnych źródeł wiemy, że fundacja bada w 4 miejscach Krakowa możliwość przenosin w razie, gdyby nie powiódł się plan pozostania przy Kanoniczej.

    Największy problem jest z kaplicą śś. Borysa i Gleba. Kaplicy, poświęconej w 1995 r. przez abp. Jana Martyniaka, metropolitę przemysko-warszawskiego Kościoła bizantyjsko-ukraińskiego, i kard. Franciszka Macharskiego, nie można bowiem zlikwidować „od ręki”. Ponieważ jest świątynią, należałoby ją wpierw „desakralizować”.

    - Tego obrzędu musiałby dokonać ordynariusz miejsca, czyli w naszym przypadku abp Martyniak. On jednak na razie nie otrzymał żadnej oficjalnej informacji w tej sprawie - tłumaczy ks. Piotr Pawliszcze, proboszcz greckokatolickiej parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Pomian
      11.03.2015 12:34
      Cała ta historia robi bardzo przykre wrażenie, tak jakby kwestie czysto finansowe były na pierwszym miejscu w kościele krakowskim. "Dekonsekracja" kaplicy to coś, co mnie się kojarzy zawsze jak najgorzej.
      Oczywiście na podstawie tego tekstu nie mamy pełnego obrazu sytuacji, a mnie by interesowało np., dlaczego fundacja korzystała z budynku całkiem nieodpłatnie i czy faktycznie diecezja ponosiła wszystkie koszty związane z utrzymaniem, albo jakie jest zdanie osób związanych z fundacją na temat wymuszonej (?) przeprowadzki, czy były z obu zainteresowanych stron propozycje innych rozwiązań. Bez odpowiedzi na te pytania artykuł ma jak dla mnie, nazwijmy to, negatywny wydźwięk. A być może ten tekst ukazuje się po prostu przedwcześnie i nie oddaje w pełni złożoności sytuacji.
    • Kael
      17.03.2015 14:20
      http://info.wiara.pl/doc/2394867.Kapitula-Metropolitalna-wyjasnia
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół