• facebook
  • rss
  • Ma talent i chce walczyć!

    ks. Ireneusz Okarmus

    dodane 14.09.2015 13:25

    Od wczoraj Małopolska ma nowego wielkiego sportowego mistrza. Do wielkich sportowców z naszego regionu dołączył pochodzący z Zegartowic Rafał Majka.

    R. Majka zajął w klasyfikacji generalnej trzecie miejsce w prestiżowym wyścigu kolarskim Vueleta a Espania. Każdy, kto choć trochę orientuje się w sporcie kolarskim, wie, że są trzy najbardziej prestiżowe trzytygodniowe wyścigi kolarskie: Giro d’Italia, Tour de France i Vuelta a Espania. Każdy z nich liczy ponad 3,5 tys. km, a większość etapów wiedzie po górskich terenach, gdzie na kolarzy czekają mordercze, kilkunastokilometrowe podjazdy. Dlatego ci, którzy stają na podium końcowej klasyfikacji generalnej, to budzący podziw sportowi herosi. Tym większy w naszych czasach, gdyż to właśnie w kolarstwie wypowiedziano dziś bezwzględną wojnę nieczystym wspomaganiom, czyli dopingowi. Dzięki tzw. paszportom biologicznym, praktycznie nie można obecnie (mam nadzieję!) odnosić sukcesów, wspomagając organizm chemicznymi świństwami, jak to czynił kiedyś Lance Armstrong, 7-krotny zwycięzca Tour de France, który przyznał się do stosowanie niedozwolonych środków dopingujących (erytropoetyna, testosteron, kortyzon) oraz niedozwolonych zabiegów, takich jak transfuzje krwi.

    Sukces Rafała nabiera jeszcze dodatkowego wymiaru, gdyż jest on dopiero drugim Polakiem, który w końcowej klasyfikacji jednego z trzech wielkich wyścigów kolarskich stał na podium. Jako pierwszy osiągnął to Zenon Jaskuła, zajmując w 1993 roku trzecie miejsce w Tour de France.

    Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie trener Zbigniew Klęk z Krakusa Swoszowice. To on dostrzegł kiedyś w młodym chłopaku z Zegartowic niespotykany talent, a po kilku latach trenowania go namówił do przejścia do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, by mógł się rozwijać. Nie byłoby jednak sukcesów sportowych, gdyby Rafał, oprócz znakomitych parametrów organizmu, nie miał takiego charakteru, jaki ma. W kolarstwie sukcesy przychodzą dopiero po latach katorżniczych treningów, wielu wyrzeczeń i nauczenia się przezwyciężania swoich słabości. Mistrzem w tej dyscyplinie sportu nie zostaje ktoś bazujący tylko na samym talencie, gdyż bez wkładu ciężkiej pracy można wygrywać co najwyżej wyścigi kolarskie w swojej gminie, a nie na arenie międzynarodowej. Rafał Majka to wielki polski sportowiec młodego pokolenia, który nie boi się ciężkiej pracy, ma mentalność zwycięzcy i potrafi walczyć do końca, dając z siebie wszystko. Bez tych cech charakteru we współczesnym sporcie, a szczególnie w kolarstwie, nie ma co liczyć na wielkie sukcesy.

    Gdy przed ostatnim etapem Rafał deklarował, że da z siebie wszystko, aby z czwartego miejsca przesunąć się na podium, wielu uważało, że jest to niemożliwe. Dla niego nie były to tylko puste słowa, ale deklaracja podjęcia walki do końca. To, co zrobił na decydującym, przedostatnim etapie, pokazało jego klasę i charakter wojownika. A takich sportowców cenimy najbardziej.

    Myślę, że Rafał może być wspaniałym wzorem dla młodzieży garnącej się do sportu, ale także natchnieniem dla tych, którzy mają do pokonania swoje „życiowe górskie premie”. Mam nadzieję, że wielka kariera sportowa Rafała Majki dopiero się zaczyna, a on, pomimo to, że będzie wielkim mistrzem, nie zmieni się. Na razie, choć odnosi sukcesy, stąpa twardo po ziemi. W sierpniu mówił mi, że jeszcze wiele musi się uczyć i ciężko trenować, by być jeszcze lepszym.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół