• facebook
  • rss
  • Gdzie jest „Dawid”?

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:00

    W 2020 roku, na 100. rocznicę urodzin papieża polaka, ma się ukazać 3-tomowe naukowe wydanie jego spuścizny literackiej. Być może uda się odnaleźć niepublikowane dotąd teksty.

    Prace nad opracowaniem i wydaniem wierszy, poematów, dramatów i listów literackich autora „Brata naszego Boga” będą koordynowały krakowski Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II i warszawskie Centrum Myśli Jana Pawła II. – Wciąż jest co odkrywać – powiedział podczas podpisywania listu intencyjnego w tej sprawie kard. Stanisław Dziwisz. – Byłem świadkiem, jak kard. Wojtyła w 1978 r. w Rzymie, przed konklawe, coś pisał. Skończył to pisanie, odłożył pióro i powiedział do mnie: „To jest moje ostatnie dzieło literackie”. Był to poemat „Stanisław”. Jak wiemy, na zakończenie życia wrócił jednak do poezji i w 2003 r. powstał jego testament literacki, czyli „Tryptyk rzymski”.

    Detektywi na tropie tekstów

    Zbieraniem i przygotowaniem materiałów do druku zajmie się komitet naukowy pod kierunkiem prof. Jacka Popiela z Krakowa, teatrologa, prorektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. W jego składzie znaleźli się również inni uczeni z Krakowa i Warszawy: prof. Jadwiga Puzynina, prof. Zofia Zarębianka, prof. Renata Przybylska, ks. prof. Jan Machniak, prof. Krzysztof Dybciak, dr Anna Karoń-Ostrowska, dr Stanisław Dziedzic, dr Marta Burghardt.

    – Od dawna marzyliśmy, żeby móc dotrzeć do papieskich archiwaliów, bo wiemy, że w opublikowanych dotąd tekstach jest, niestety, wiele zdumiewających błędów i skrótów. Praca nad rękopisami oraz odszukiwanie zagubionych i nieodkrytych do tej pory oryginałów to wielka przygoda intelektualna podążania tropami myśli Karola Wojtyły. Będzie to żmudna praca, przypominająca dociekania detektywistyczne – powiedziała A. Karoń-Ostrowska z warszawskiej „Więzi”, znawczyni twórczości literackiej Jana Pawła II, koordynatorka projektu naukowej edycji jego dzieł literackich.

    Wzmianka o pracy detektywistycznej nie jest wcale przesadą. Badacze spróbują bowiem odnaleźć teksty K. Wojtyły, znane jedynie ze wzmianek lub takie, o których istnieniu do tej pory nie wiedziano. – Istnieją pewne tropy wskazujące, że możemy dotrzeć do tekstów dotąd niepublikowanych. Zarówno poezji, jak i listów oraz notatek mogących wyjaśnić poglądy K. Wojtyły na sprawy literackie. Prawdziwym sezamem mogą okazać się archiwalia zachowane w krakowskiej kurii oraz zbiory rodzin osób związanych niegdyś z K. Wojtyłą – mówi prof. Popiel.

    Do dziś nie odnaleziono na przykład tekstu napisanego w 1939 r., w pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej, Wojtyłowego dramatu „Dawid” i rękopiśmiennego tomiku „Ballad beskidzkich” z 1938 roku. – Będziemy musieli nie tylko skonfrontować wydania utworów z ich rękopisami, w tym także tymi, które zawierają różne warianty danego utworu, lecz także skupimy się na rozstrzygnięciu, czy wszystkie teksty przypisywane K. Wojtyle są jego autorstwa. Młodzi ludzie tamtych czasów mieli piękny zwyczaj ręcznego przepisywania tekstów, które były dla nich ważne. Również K. Wojtyła przepisywał utwory innych, co niekiedy wprowadzało wydawców w błąd – mówi prof. Popiel. Na skutek tego we wcześniejszych wydaniach poezji K. Wojtyły znalazły się m.in. wiersz „Harfiarz”, będący w istocie fragmentem „Akropolis” Stanisława Wyspiańskiego, oraz wiersze: „Mściciele”, „Proletariat” i „Przełom”, których autorem był prawdopodobnie Wojciech Żukrowski.

    Rękopisy odczytane na nowo

    Badacze wrócą m.in. do rękopisów K. Wojtyły, których odczytanie nie zawsze jest łatwe. – Pisany ołówkiem rękopis pierwszej wersji „Brata naszego Boga” jest trudny do odczytania, pełen skreśleń – mówi ks. prof. Machniak z Krakowa, teolog i polonista. – Miałem już do czynienia z rękopisami K. Wojtyły przy edycji jego młodzieńczych listów do Mieczysława Kotlarczyka. W ich przypadku wiele wysiłku wymaga ich poprawne odczytanie. Ze względu na charakter pisma autora nie zawsze mi się to udawało. Przy odczytywaniu tekstów rękopiśmiennych trzeba mieć doświadczenie dłuższego obcowania z nimi, by dobrze poznać charakter pisma autora – opowiada z kolei prof. Popiel.

    Błędne odczytanie rękopisu lub błędy przy przepisywaniu stają się źródłem zniekształconych wersji publikowanego tekstu. Błąd w maszynopisie będącym podstawą druku hymnu „Magnificat” w edycji Marka Skwarnickiego spowodował, że w jednym z wersów zamiast autorskiego „i małość Słowa wszelką zniwecz w nas i połam” pojawiło się: „i miłość Słowa wszelką zniwecz w nas i połam”. Badacze nie mają jednak wątpliwości, że warto zmierzyć się z rękopisami papieża. – Nie można bowiem w pełni zrozumieć wielkiej osobowości Jana Pawła II, jeśli nie sięgnie się po literacką część jego twórczości – twierdzi prof. Popiel.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół