• facebook
  • rss
  • Czytanie znaków

    Paulina Smoroń

    |

    Gość Krakowski 07/2016

    dodane 11.02.2016 00:00

    Kraków dziękował Bogu za zmarłego w grudniu dominikanina.

    Dobry, otwarty, bliski młodzieży – właśnie takiego duszpasterza pamiętają uczestnicy Mszy św. odprawionej 6 lutego w bazylice Mariackiej. – Jego dzieło jest niesamowite! – zapewniał Marcin. Z kolei Alicja przekonywała, że nie możemy pozwolić, żeby upadło to, co on zaczął. – To bardzo ważne, żeby teraz ktoś tańcem i śpiewem poprowadził dalej jego dzieło – mówiła. W modlitwę za dominikanina włączyli się też organizatorzy Światowych Dni Młodzieży 2016.

    – Kiedy Pan Bóg daje jakiś dar, a o. Góra właśnie takim darem był, to trzeba za niego podziękować. Ja właśnie po to tu przyszłam – tłumaczyła Monika Rybczyńska, autorka logo ŚDM. – Wystarczy dać młodym ludziom pole do działania, żeby kontynuować to, co on robił. Po prostu zaufać młodzieży i pozwolić im działać – mówiła.

    Sobotniej Mszy św. pod hasłem: „Liczę na was!” przewodniczył bp Grzegorz Ryś. Przypomniał, że o. Góra bardzo dużą wagę przykładał do znaków, jednak on ich nie tworzył, ale uczył nas na nowo czytać te, do których wszyscy już przywykliśmy. Był to niezwykły dar, zwłaszcza że dziś jest wiele znaków, które „potrafiliśmy stępić, które nam nic nie mówią i po których się ślizgamy, zamiast wejść w ich głębię”.

    Na koniec świadectwo o niezwykłym dominikaninie wygłosiła Paula Szydłowska ze Wspólnoty „Chrystus w Starym Mieście”. Wspominała swój pierwszy pobyt na Jamnej. Przyjechała tam 8 lat temu z Anglii, gdzie się urodziła i wychowała. Kiedy pewnego dnia opowiadała o tym, jak bardzo dokucza jej brak wiary na Zachodzie, o. Jan krzyknął: „Po co tam siedzisz, dziecko?! Wracaj do domu!”. – Te słowa nie dawały mi spokoju. Na Jamnej odnalazłam rodzinny dom, którego w Polsce nigdy nie miałam – wspominała. Dodała również, że jest wdzięczna o. Górze zwłaszcza za to, że zawsze od niej czegoś chciał. – Kiedy mu odpowiadałam, że nie mam czasu albo siły, jego w ogóle to nie interesowało, bo dobrze wiedział, że mu nie odmówię, jeśli tylko coś było w mojej mocy – wspominała.

    Przez całą Mszę św. wiernym towarzyszyła kopia ukochanej przez o. Górę ikony Matki Bożej Niezawodnej Nadziei z Jamnej. Śpiewano również bliskie mu pieśni lednickie, a według uczestników, w bazylice Mariackiej można było również odczuć jego prawdziwą obecność.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół