• facebook
  • rss
  • Dlaczego Jezus jest smutny?

    Bogdan Gancarz

    dodane 09.06.2016 00:00

    Nazwano go „następcą Matejki”. Nie ze względu na tematykę jego obrazów, lecz za ich mistrzostwo.

    Krakowski malarz Stanisław Rodziński był w krakowskiej ASP uczniem Emila Krchy. – Prof. Rodziński to wyjątkowa osobowość. Jego malarstwo jest także wyjątkowe. Możemy mówić o nim jako o artyście, pedagogu, długie lata wykładającym na ASP w Krakowie, której był również rektorem, oraz jako o pisarzu o sztuce. W tej ostatniej dziedzinie ma także duże osiągnięcia. Od prawie 30 lat zasiada również w diecezjalnej Komisji ds. Sztuki Sakralnej – mówi ks. dr Józef Andrzej Nowobilski, dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego, w którym trwa obecnie wystawa prac 76-letniego malarza.

    Zachęcają do kontemplacji

    Na 40 obrazach ukazano to, co najbardziej charakterystyczne dla jego twórczości – pejzaże oraz przedstawienia religijne, w tym piety. Jest m.in. namalowane 5 lat temu „Ukrzyżowanie”, dedykowane pamięci ks. Jerzego Popiełuszki. Są również dzieła będące artystycznym hołdem dla innych artystów – Vincenta van Gogha i Georgesa Roualta. Tego ostatniego artystę, zmarłego w 1958 r., S. Rodziński uważa za jednego z najbardziej religijnych twórców. Poświęcił mu „Golgotę” z 2007 r., która wita gości odwiedzających wystawę. – Malarstwo prof. Rodzińskiego jest wielowątkowe. Jest to malarstwo o ograniczonej palecie kolorystycznej. Nie jest również figuratywne. Artysta w sposób cudowny dobiera barwy do swoich dzieł. Jest wyśmienitym kolorystą. Potrafi zachęcić, a niekiedy zmusić oglądającego do wniknięcia w treści przedstawianych obrazów. One zaś zachęcają do kontemplacji. Sam artysta jest również człowiekiem wielkiej kontemplacji, człowiekiem głęboko wierzącym – dodaje ks. Nowobilski. – Zawsze byłem pełen podziwu dla niego jako człowieka, chrześcijanina, dyskretnego, ale bardzo głęboko przeżywającego swoją wiarę, oraz jako profesora i malarza. W pierwszej chwili, gdy zetknąłem się z malarstwem prof. Rodzińskiego, miałem pewną obawę, czy tak trudny malarski wyraz wrażliwości i wiary jest zrozumiały dla współczesnego człowieka. Im bardziej poznawałem to malarstwo, tym bardziej Panu Bogu dziękowałem, że pan profesor jest tak wielkim chrześcijaninem i tak wielkim malarzem – mówi bp Jan Szkodoń, miłośnik malarstwa, od lat również uprawiający je czynnie. Ze względu na to mistrzostwo malarskie, połączone z cierpliwym nauczaniem kolejnych pokoleń młodych artystów, prof. Jacek Woźniakowski, historyk i krytyk sztuki, nazwał kiedyś S. Rodzińskiego „następcą Matejki”.

    Sakralna i nowoczesna

    Swoje zakorzenienie w wierze wyniósł z domu rodzinnego, z kontaktów z dziadkiem, organistą w Nawojowej, z opowieści ojca o rodzonej siostrze, bł. s. Julii Rodzińskiej, dominikance, męczennicy, zmarłej w 1945 r. w niemieckim obozie koncentracyjnym. Malarz uważa, że współczesna sztuka sakralna powinna być nowoczesna w formie, jednak zrozumiała dla jej odbiorców. – Ważne jest przy tym wyjaśnienie im przesłania przez tę formę niesionego – mówi. Stanisław Rodziński przekonał się o tym w trakcie tworzenia swojej słynnej Drogi Krzyżowej do kościoła Miłosierdzia Bożego na nowohuckich Wzgórzach Krzesławickich. Przedstawił swoje projekty radzie parafialnej. „W czasie rozmowy postawiono mi pytanie: »Dlaczego Pan Jezus jest taki smutny na tych obrazach?«. Według pytającego idący z krzyżem Chrystus szedł nas odkupić, a więc nie powinien być smutny. Podjąłem rozmowę, cytując słowa Chrystusa: »Mój Boże, czemuś mnie opuścił?«, jako wyraz niepojętego bólu i cierpienia przeżywanego przez Boga i Człowieka. Doszło do bardzo ciekawej wymiany zdań, w wyniku której, po wprowadzeniu kilku drobnych zmian, projekty zaakceptowano” – wspomina profesor w swojej książce „Dzieła – czasy – ludzie”. – Malarz do pewnego momentu maluje dla siebie. Potem jednak tęskni za tym, by oglądał to jeszcze ktoś inny. Dziękuję, że obecna wystawa, zorganizowana w miejscu ważnym, ukazującym związki sztuki z życiem Kościoła, daje do tego okazję – mówił prof. Rodziński podczas wernisażu swojej nowej ekspozycji. Można ją oglądać do końca czerwca w salach wystaw czasowych Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie (ul. Kanonicza 19–21).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół