• facebook
  • rss
  • Chciałbym was wszystkich przytulić

    Monika Łącka

    |

    Gość Krakowski 32/2016

    dodane 04.08.2016 00:00

    – Teraz będzie już tylko lepiej. Musi być. Wielu z nas ma w sercu nadzieję na cud... – mówią rodzice chorych dzieci z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu, które odwiedził papież Franciszek.

    Ojciec Święty 28 lipca najpierw w hallu szpitala spotkał się z 30 dzieci, których stan zdrowia pozwalał na opuszczenie oddziałów (onkologii i hematologii, kardiologii, chirurgii, ortopedii). Później odwiedził też SOR, gdzie przywiezione zostały ciężej chore dzieci. Jednak i w hallu niektóre maluchy podpięte były do specjalistycznej aparatury, a inne miały główki owinięte chustkami. Widać było, że cierpią, a jednocześnie mocno przeżywają odwiedziny papieża. Nic dziwnego – pytane, dlaczego tak bardzo chciały, by Ojciec Święty przyjechał do Prokocimia, odpowiadały bardzo dojrzale, że to przecież następca Jezusa na ziemi, który zjawi się, by je pocieszyć, dodać sił w chorobie i jeszcze bardziej umocnić w wierze. Bo choć nie mają zbyt wielu lat, to Panu Bogu wierzą mocniej niż niejeden dorosły.

    Zabieram was ze sobą

    Papież na to dziecięce czekanie odpowiedział, dając całe swoje serce i już na „dzień dobry” oznajmił chorym maluchom, że podczas jego wizyty w Krakowie nie mogło zabraknąć spotkania z młodymi pacjentami tego szpitala. – Chciałbym zatrzymać się trochę przy każdym chorym dziecku, przy jego łóżku, przytulić je jedno po drugim, posłuchać choćby przez chwilę każdego z was i razem milczeć w obliczu pytań, na które nie ma natychmiastowej odpowiedzi. I modlić się – mówił do dzieci i ich rodziców papież Franciszek, dodając, że bardzo chciałby też, abyśmy jako chrześcijanie byli zdolni do stawania u boku chorych, tak jak Jezus, czyli właśnie z milczeniem, przytuleniem i modlitwą. Papież podziękował też pracownikom szpitala za ich pracę i za znak miłości, jaki dają, oraz zapewnił, że mocno ich wspiera. – Kto pełni uczynki miłosierdzia, nie boi się śmierci. Dziękuję wam za to spotkanie i zabieram was ze sobą w miłości i modlitwie. Proszę was też: nie zapominajcie modlić się za mnie – apelował papież. Chore maluchy oraz ich rodzice po spotkaniu byli mocno poruszeni, bowiem papież podszedł do każdego z dzieci, przywitał się, pobłogosławił i dał różaniec. – Wszyscy tu pewnie liczymy, że stanie się cud... – mówiła, nie kryjąc łez, mama chorej na białaczkę kilkumiesięcznej dziewczynki, a mała Natalka, która od niedawna leczy się na oddziale chirurgii, zapewniała, że ten dzień na zawsze zostanie w jej sercu.

    Miłość na kartce

    Mali pacjenci, którzy od wielu miesięcy odliczali dni do tego wyjątkowego spotkania, postanowili zrobić papieżowi prezent. Przygotowali dla niego piękną, liczącą 200 stron, książkę, pełną listów i rysunków, które sami (lub z pomocą rodziców) napisali i narysowali. Ojciec Święty dostał ją, gdy wchodził do szpitalnej kaplicy. – Zajrzał do środka i bardzo się ucieszył, widząc, co to jest. Wręcz się rozpromienił. Powiedzieliśmy, że niektóre listy zostały przetłumaczone na język włoski, a jeden został nawet napisany brajlem. To list od chłopca, który kiedyś był zdrowy, a teraz nie widzi, ale i on chciał przelać na papier to, co ma w sercu – opowiada s. Bożena Leszczyńska OCV, pracująca w kapelanii USD. Pomysł na książkę z listami i rysunkami od dzieci powstał dlatego, że było jasne, iż nie wszystkie będą mogły osobiście spotkać się z Ojcem Świętym, a bardzo by tego chciały. – Pomyśleliśmy więc, żeby zrobić coś, co będzie wyrażało miłość dzieci do papieża. Dzieci bardzo ucieszyły się z propozycji i podjęły wyzwanie, a te, które musiały zostać na oddziale, prosiły mnie też, bym przytuliła i ucałowała papieża w ich imieniu. Zadanie wykonałam, gdy papież wychodził z kaplicy i raz jeszcze podał mi rękę – mówi s. Bożena. Z kolei ks. Lucjan Szczepaniak SCJ, kapelan szpitala, opowiada, że wszyscy czekali na wiele ze strony papieża, a otrzymali dużo więcej, niż mogli się spodziewać. – Przyszedł jak ewangeliczny św. Piotr – nie mając złota ani srebra, ale niosąc chorym dzieciom łaskę Bożą i serdeczny uśmiech – mówi ks. Lucjan. Warto dodać, że od całego szpitala papież dostał też obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Sam ofiarował natomiast obraz Piera Casentiniego „Przed drzwiami”, ukazujący tłum chorych czekających na Jezusa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół