• facebook
  • rss
  • Elektryczne wspomaganie zaprzęgów do Morskiego Oka

    jg

    dodane 18.10.2016 17:03

    Odbyły się pierwsze testy prototypowego wozu ze wspomaganiem elektrycznym, który mógłby wozić turystów do Morskiego Oka.

    W lutym br. Tatrzański Park Narodowy ogłosił przetarg na wykonanie prototypu pojazdu zaprzęgowego ze wspomaganiem elektrycznym. Jego budowa zajęła wykonawcy kilka miesięcy. Zgodnie z wytycznymi prototyp wozu ze wspomaganiem elektrycznym jest wyposażony w system, który pracuje automatycznie, samodzielnie dobierając odpowiednią moc w oparciu o odczyty czujników sił działających na konie pracujące w zaprzęgu. Silnik ma wyeliminować obciążenia wynikające z nachylenia terenu.

    - Pomysł na budowę i testy wozu ze wspomaganiem elektrycznym zrodził się już dość dawno. Przedsięwzięcie od początku budziło pewne kontrowersje - jednym się spodobało, drugim mniej, np. ze względu na koszty budowy, czy tak, jak w przypadku organizacji Viva!, ze względu na zastrzeżenia co do jego prawidłowego działania. Przedstawiciele organizacji obawiali się tego, czy fiakrzy ze wspomagania będą rzeczywiście korzystać. Myślę, że te wątpliwości rozwialiśmy - system jest autonomiczny, będzie włączał się sam i będzie niezależny od kierującego pojazdem. Na tym nam zależało - mówi Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.

    Testy odbywały się w Bukowinie Tatrzańskiej, na drogach o zróżnicowanym nachyleniu, niekiedy znacznie przewyższającym nachylenia występujące na trasie do Morskiego Oka. Ponieważ automatyka wozu skonfigurowana była pod nachylenie szlaku, miejscami występowały problemy techniczne. Jednak kiedy testy odbywały się na trasie do Morskiego Oka, system działał prawidłowo, osiągając 100 procent swoich możliwości tylko na krótkich, najbardziej stromych fragmentach szlaku. Podczas testów obciążenie wozów odpowiadało regulaminowemu (13 osób plus powożący).

    - Pierwsze testy wypadły obiecująco, oczywiście pojawiły się pewne kwestie wymagające dopracowania, ale zbudowanie tego prototypu uważam za sukces. Mam nadzieję, że jeśli uda się to rozwiązanie wprowadzić w życie, rozwieje to już na dobre wszelkie wątpliwości dotyczące tego czy konie w Morskim Oku pracują ponad siły - komentuje dyrektor TPN.

    Wóz ma być sprawdzany w każdych warunkach atmosferycznych, również zimą, wiosną i latem. Dopiero jeśli sprawdzi się w 100 procentach, zostanie zakupiony przez TPN i fiakrów. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Stanisław_Miłosz
      18.10.2016 22:00
      Czyli oprócz 13 przepisowych leniwych a żądnych wrażeń z kontaktu z Naturą i zazwyczaj podchmielonych ceprów, będą na równym ciągnąć tonę baterii i motor? Rzeczywiście ulga. Ciekawe co na to gniade, siwki, kasztany i srokacze? Pytał je kto o to?
      Czego to ekologisty i wrażliwce nie wymyślą, by ulżyć gazdom z kieszeni, ktoś przecież na tym usprawnieniu musi zarobić, nieprawdaż?
    • Stanisław_Miłosz
      18.10.2016 23:12
      Dodam jeszcze, że zamiast kombinować z hybrydowym, konio-elektrycznym, autonomicznym napędem, o wiele tańszym (konserwacja, ładowanie akumulatorów, przeglądy, by kogoś nie kopnął, prąd, nie koń) i skuteczniejszym byłoby postawienie przed pochyłościami, tam gdzie "pod górkę", znaków drogowych "Baba z wozu". Dla turystów też była by dodatkowa atrakcja: kupa śmiechu ze złażeniem i włażeniem na brykę, a jeszcze ktos się przy tym obali, trzeba pomóc, więc okazja do integracji, komuś z za pazuchy flaszka (z herbatą po góralsku, rzecz jasna) wypryśnie, a ktoś znowu nie nadązy i trzeba batem postymulować. Same plusy jak widać.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół