• facebook
  • rss
  • Zarzuty wobec sióstr w Białce bezpodstawne

    jg

    dodane 05.12.2016 10:00

    Starosta tatrzański Piotr Bąk poinformował, że zarzuty stawiane siostrom serafitkom, które prowadzą Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Intelektualnie, nie potwierdziły się.

    Przypomnijmy, że na początku września wybuchła wielka wrzawa medialna. Dziennikarze z mediów lokalnych i ogólnopolskich informowali o tym, że w placówce dochodziło do przypadków znęcania się nad niepełnosprawnymi wychowankami. Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu wszczęła śledztwo w związku z doniesieniami.

    Kontrolę w placówce zarządził m.in. starosta tatrzański P. Bąk. - Zleciliśmy audyt po doniesieniach medialnych. Podkreślam, że żadne doniesienia medialne nie zostały potwierdzone, i to w żadnym przypadku - mówi stanowczo.

    Audyt prowadzony był od połowy września i trwał prawie miesiąc. Na tej podstawie zespół audytowy ocenił pozytywnie sposób prowadzenia DPS w Białce Tatrzańskiej, jak również relacje między dyrekcją a personelem, personelem a mieszkańcami oraz między samymi pracownikami.

    - Audytorzy przeprowadzili rozmowy z pracownikami, lekarzami, psychologiem oraz zapoznali się z niezależnie od naszego audytu prowadzoną kontrolą kompleksową, którą wykonywał Wydział Polityki Społecznej Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego oraz kontrolą przeprowadzoną przez Państwową Inspekcję Pracy - dodaje P. Bąk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Kocór
      05.12.2016 13:43
      Bardzo ważna informacja. Ale sprawę prowadziła też Prokuratura Okręgowa. Czy też stwierdziła że zarzuty się nie potwierdziły? Jeżeli tak to taka informacja powinna się pojawić w tych mediach które oczerniały siostry zakonne. Takiej publikacji powinny się domagać Siostry.
      doceń 14
    • Kocór
      05.12.2016 14:00
      Wydając wyrok w dniu 8 października 1987 r., Sąd Najwyższy podkreślił, że tylko dziennikarz szczególnie staranny i szczególnie rzetelny ma szansę realizować misję prasy – postulat prawdziwego opisu zjawisk,
      z zachowaniem zasad współżycia społecznego, w interesie społeczeństwa i państwa.
      Tak zarysowana perspektywa prowadzi nieodparcie do przekonania, że najtrudniejszym elementem pracy dziennikarza, jest ocena wiarygodności źródeł informacji, z których korzysta przygotowując publikację. Ocena ta ma zasadnicze znaczenie w świetle realizacji podstawowego obowiązku dziennikarskiego, określonego w art. 12 ust. 1 pkt. 1 Prawa prasowego – czyli zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu
      i wykorzystaniu materiałów prasowych.
      Dziennikarz ma ogromne możliwości wyrządzenia innym krzywdy, której żadne sprostowania nie są w stanie zadośćuczynić. To powinno skłaniać go do przeprowadzania bardzo surowego testu wiarygodności źródła,
      z którego czerpie wiedzę. Rację ma J. Sieńczyło – Chlabicz twierdząc, że dziennikarza powinna obowiązywać postawa podejrzliwości, czyli ograniczonego zaufania do wiarygodności każdej otrzymanej informacji. Powinność tą należy rozumieć, jako zalecenie zachowania ostrożności do każdego źródła informacji oraz zakazu klasyfikowania a priori określonego źródła, jako bardziej wiarygodnego. Sąd Najwyższy w wyroku z 27 lutego 2003 r., wyraził pogląd, że „sam fakt podania jakiegokolwiek źródła pozyskania wiadomości nie jest równoznaczny z wypełnieniem powinności szczególnej staranności i rzetelności dziennikarskiej”. Nierzetelne jest również, powoływanie się w materiale prasowym na określonego informatora bez wskazania okoliczności obniżających jego wiarygodność.
      W przypadku, gdy źródłem informacji jest osoba zainteresowana w sprawie, dziennikarz powinien przedstawić stanowisko strony przeciwnej albo sprawdzić prawdziwość otrzymanej informacji. Należy traktować
      ze wzmożoną ostrożnością i nieufnością osoby przejawiające emocjonalny stosunek do przedstawianych zdarzeń, źródła anonimowe, osoby mające interes w publicznym zaprezentowaniu swojego stanowiska oraz publikacje pochodzące z innego tytułu prasowego.
      W wyroku z 5 marca 2002 roku Sąd Najwyższy uznał, że test wiarygodności źródła informacji może różnie się kształtować w zależności od tego kto się wypowiada. Zdaniem tegoż Sądu za wiarygodne można uznać, takie źródła jak : uznany autorytet w określonej dziedzinie, osoba publicznego zaufania, urzędnik administracji rządowej bądź samorządowej, rzecznik prasowy. Nie odmawiając racji zaprezentowanemu stanowisku należy i w tym wypadku sugerować zachowanie wzmożonej czujności. Pamiętać bowiem należy, że urzędnik wydający określoną decyzję będzie do końca bronił jej słuszności. Również ocena kto jest, a kto nie jest tzw. autorytetem jest arbitralna. Nierzadkie są również pomyłki popełniane przez profesjonalistów.
      Mając to na uwadze należy zaapelować do dziennikarzy pragnących realizować swoją misję o wzmożoną weryfikację źródeł swoich informacji.

    • pogodzona
      06.12.2016 08:59
      Wg mnie nie istnieje coś takiego jak "doniesienie medialne". Za każdym stoi konkretny człowiek. I należałoby tę konkretną osobę "służbowo" zapytać - co i po co przekazała do mediów i na jakiej podstawie. A potem wyciągnąć konsekwencje - istnieje coś takiego jak np. zniesławienie, ochrona dóbr osobistych itp. ... Nie można pozwalać na takie praktyki bez konsekwencji
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół