• facebook
  • rss
  • Lekcje nieznanej kultury

    Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 06/2017

    dodane 09.02.2017 00:00

    Książka „Spalić paszport” to opowieść o tym, jak wygląda praca misjonarzy w Afryce, czego się obawiają, jakie problemy napotykają, próbując przekazać Dobrą Nowinę ludziom, którzy żyją zupełnie inaczej niż my.

    Boguś, ty się tym nie martw, raczej módl się i skoncentruj wysiłki, żebyś nie wrócił do kraju po kilku tygodniach – usłyszał w 2001 r. od prowincjała krakowskiej prowincji franciszkanów, o. Kazimierza Malinowskiego, o. Bogusław Dąbrowski, kiedy powiedział, że jego marzeniem jest pracować w Ugandzie dziesięć lat. Od tamtej pory działa w Afryce, a niedawno opisał swoje przeżycia na Czarnym Lądzie w książce.

    Jako jedno ze swoich pierwszych wspomnień o. Bogusław opisuje zderzenie z afrykańskim rytmem życia: „Kilka dni po moim przylocie do Ugandy umówiłem się na spotkanie z inżynierem, aby zaplanować przyszłe budowy w misji. Czekałem cały dzień podenerwowany, a on przybył po dwóch dniach i jak gdyby nic się nie stało przystąpił do rzeczy. Po raz pierwszy zetknąłem się z innym ujęciem czasu. Pierwsza lekcja nieznanej kultury brzmi: »jutro« dla Afrykańczyka oznacza bliżej nieokreśloną przyszłość”. Inny przykład? W kazaniu wielkopostnym o. Bogusław mówił o ćwiczeniach służących rozwojowi duchowemu. Z tłumu padło podstawowe pytanie: co to jest post? Misjonarz próbował wyjaśnić na swoim przykładzie, mówiąc: „W Środę Popielcową jadamy tylko chleb i wodę”. „Ja jem codziennie podobnie, to znaczy raz dziennie posho (papka z mąki kukurydzianej) i bigyanjaro (fasola). Czy to znaczy, że codziennie poszczę?” – padła odpowiedź od jednego ze słuchaczy. „Zamurowało mnie. Na takie pytania trudno mi znaleźć odpowiedzi, które by pasowały do sytuacji Afryki. (...) Ja przynależę do żebraczego zakonu biedaczyny z Asyżu, a warunki, w których żyjemy – ubogie – dla miejscowych są wyobrażeniem bogactwa” – komentuje tę sytuację w swojej książce o. Dąbrowski. W książce nie brakuje też opisów zagrożeń, takich jak wojna, rebelianci, głód, dzikie zwierzęta czy choroby. Niewątpliwą zaletą publikacji są też dziesiątki zdjęć, które pokazują nie tylko pracę misjonarzy i codzienne życie ludzi, wśród których pracują, ale także niesamowitą afrykańską przyrodę. Na dodatek książka ma cel charytatywny – dochód z jej sprzedaży będzie przeznaczony na utrzymanie szkoły Technical Institute, w której dziewczęta uczą się m.in. gotowania, a chłopcy – stolarstwa. Do tej pory szkołę udało się wyposażyć up. w komputery, maszyny do szycia, maszyny stolarskie, kupiono też krowy, kozy, świnie i kury. Wciąż potrzeba jednak pieniędzy na wsparcie najbiedniejszych uczniów czy wypłaty dla nauczycieli.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół