• facebook
  • rss
  • Boży parasol w środku burzy

    Paulina Smoroń

    dodane 05.03.2017 09:27

    Wspólnota "Shalom" zorganizowała w Krakowie wieczór uwielbienia, podczas którego wystąpił ks. Cristiano Pinheiro, brazylijski misjonarz.

    4 marca duchowny razem z uczestnikami spotkania śpiewem wielbił Boga. Wśród wykonywanych utworów nie mogło zabraknąć hymnu wspólnoty zatytułowanego "To love You more" oraz hymnu ŚDM Kraków 2016 "Błogosławieni miłosierni". Ks. Pinheiro podzielił się również swoim świadectwem.

    Opowiadał m.in. o chwili, w której zrozumiał na czym polega miłość Boga do człowieka. Jego opowieść zaczęła się od choroby jednego z członków wspólnoty. Ks. Cristiano chciał przynieść tej osobie obiad, jednak pogoda nie sprzyjała pieszym wędrówkom.

    Poprosił więc Boga, by na dowód swojej miłości tę pogodę poprawił. I wtedy deszcz zmienił się w ulewę. Przemoknięty i rozczarowany ksiądz schował się pod drzewem. Nagle pojawił się starszy mężczyzna z wielką parasolką i zaproponował, że zaprowadzi go pod same drzwi, choć sam zmierzał w przeciwnym kierunku. - Jego plecy stawały się mokre, a ja byłem chroniony jego kosztem - zauważył ks. Cristiano.

    Kiedy był już na miejscu zrozumiał, że to jest właśnie sposób, w który Bóg kocha człowieka. - Może On nie odpowiada na nasze zachcianki i apele tak, jak byśmy tego chcieli, ale gdziekolwiek będziemy, On przyśle wielki parasol w środku burzy, żeby nas przez nią przeprowadzić i bezpiecznie odprowadzić do domu - wyjaśnił misjonarz.

    Jak dodał, to było piękne doświadczenie, które pomogło mu zaufać w samym środku jego życiowej burzy. - Jeśli przechodzicie przez jakiś sztorm, nie myślcie, że Boga tam nie ma! Przechodzicie przez to, bo On wam daje łaskę i jest po waszej stronie, kochając was właśnie teraz i ucząc was wzrastać - tłumaczył.

    Opowiadał również o pierwszych Światowych Dniach Młodzieży, w których uczestniczył - w 2005 roku w Kolonii. Jakiś czas później podczas przeistoczenia na jednej z Mszy św. usłyszał głos Boga, który zaprosił go do pójścia wyjątkową drogą kapłańską. Nie była to jednak łatwa decyzja, ponieważ do tej pory sądził, że jest powołany do małżeństwa.

    Wyjaśnił jednak, że Bóg niejednokrotnie wzywa nas do zrobienia czegoś wielkiego, dlatego że nas kocha i nam ufa. Nie powinno więc być w nas lęku przed odpowiedzią na Jego głos. - Bóg nie chce, żebyśmy popełnili błąd, nawet jeśli pójście za Jego głosem jest trudne. On chce nam dać doświadczenie spełnienia, a ja dziś jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie, bo podążyłem za wolą Boga - przekonywał.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół