• facebook
  • rss
  • Maciej Maleńczuk w sądzie

    mk

    dodane 24.05.2017 16:22

    Jest oskarżony o uderzenie w twarz działacza pro life, uczestnika pikiety antyaborcyjnej.

    Sprawa w sądzie rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia rozpoczęła się posiedzeniem pojednawczym, które zawsze odbywa się na początku procesów z oskarżenia prywatnego. Posiedzenie trwało jednak bardzo krótko. - Do pojednania nie doszło - skomentował po wyjściu z sali Maciej Maleńczuk.

    - My proponowaliśmy określoną kwotę zadośćuczynienia dla pokrzywdzonego, natomiast strona przeciwna proponowała wzajemne przeproszenie się. Takie warunki nie mogły być zaakceptowane - mówił z kolei mec. Maciej Kryczka z instytutu Ordo Iuris, reprezentujący oskarżyciela, zaatakowanego działacza działacza "Fundacji Pro - Prawo do Życia" Łukasza Koniecznego.

    - Strony wzajemnie nie zaakceptowały swoich warunków i w związku z tym sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy, która będzie już procedowana według przepisów postępowania karnego - dodał mec. Kryczka. Rozprawa odbędzie się 12 września.

    Maciej Maleńczuk miał zaatakować Łukasza Koniecznego 17 grudnia, podczas pikiety antyaborcyjnej na krakowskim Rynku Głównym. Jak powiedział po posiedzeniu pojednawczym sam pokrzywdzony, nie było to przypadkowe działanie i uderzenie go w twarz przez Macieja Maleńczuka nie było wynikiem zamieszania (równocześnie z pikietą na rynku odbywała się demonstracja Komitetu Obrony Demokracji, w której brał udział Maciej Maleńczuk).

    - Z mojej strony nie było agresji, jedynie ze strony oskarżonego. Chcę dalej walczyć o sprawiedliwość - zaznaczył Łukasz Konieczny.

    Muzyk przyznał się zresztą do pobicia działacza pro life na swoim profilu na Facebooku, gdzie napisał m.in. "Demonstrują opłacone szmaty, prezentując płody aborcyjne. Kierownikowi osobiście wypłaciłem piąchę". Zachęcał też do przyłączenia się do ataku na pikietujących.

    Później zaprzeczał jednak, że doszło do ataku. "Wyjaśniam, że nikogo nie pobiłem, a rzeczywistą mową nienawiści są żądania pozbawienia mnie wolności za odmienne poglądy niż głosi je organizacja Ordo Iuris. To ja zostałem zaatakowany za krytykę plakatów i banerów poszarpanych ciał dzieci" - napisał w przekazanym PAP oświadczeniu.

    Więcej w tekście:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      24.05.2017 22:38
      "To ja zostałem zaatakowany za krytykę plakatów i banerów poszarpanych ciał dzieci" to już samo w sobie jest choćby połowicznym sukcesem. M wyraźnie mówi, że były to poszarpane ciała dzieci, a nie jak chce wielu bezpodmiotowe "płody"
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół