• facebook
  • rss
  • Rosną tu „master chefowie”

    Monika Łącka

    |

    Gość Krakowski 23/2017

    dodane 08.06.2017 00:00

    W parafii przy ul. Meissnera w Krakowie życie tętni od świtu do nocy. Oprócz tradycyjnych grup duszpasterskich działa tu też Centrum Kultury Calasanz, gdzie dzieci tańczą, malują i gotują, a dorośli chodzą na rehabilitację.

    Wychowanie młodego pokolenia od zawsze leży pijarom na sercu, dlatego w lutym 1999 r. przy parafii MB Ostrobramskiej powstała świetlica dla dzieci i młodzieży z tzw. trudnych rodzin, potrzebujących duchowego (i nie tylko) wsparcia. Z biegiem lat społeczny profil tej młodej wspólnoty, która w 1986 r. oddzieliła się od parafii Najświętszego Imienia Maryi, zaczął się jednak zmieniać. W końcu liczba dzieci w świetlicy mocno się zmniejszyła. Zajęciami, które tu się odbywały, coraz bardziej interesowały się natomiast rodziny bezproblemowe. Widziały, że w „Kłapouszku” jest dobrze, mądrze, po Bożemu i bezpłatnie. Trzeba więc było zrobić coś, dzięki czemu ze świetlicy mogliby korzystać wszyscy chętni, bez względu na wiek. W ten sposób we wrześniu 2016 r. powstało Centrum Kultury Calasanz. Patronuje mu św. Józef Kalasanty, założyciel pijarów. Projekt wpisał się w obchody 400-lecia istnienia zakonu.

    Parafia zawsze otwarta

    Centrum jest autorskim pomysłem o. Andrzeja Tupka SP (od 10 lat proboszcza na Meissnera), choć bazuje też na tym, co robią pijarzy w innych krajach. Jest także propozycją dla innych pijarskich parafii w Polsce. Dyrektorem Calasanz jest obecnie o. Grzegorz Osika SP, a po świecku dowodzi wszystkim Aleksandra Mozgała. – Gdy tu przyszedłem, na pierwszą „kolędę” przygotowałem ankietę z kilkunastoma pytaniami. Dostałem ok. 1000 odpowiedzi, z których dowiedziałem się, co zdaniem parafian jest ważne i w co chcieliby się zaangażować. Te wskazówki zestawiam z analizą wiekową parafii, która młodnieje, bo choć mieszkańcy, którzy byli tu od zawsze, mają już ok. 70–80 lat, to przybywa nowych bloków, w których są rodziny z dziećmi – opowiada o. Tupek. W efekcie powstał na przykład parafialny wolontariat, czyli organizowana na bieżąco pomoc dla osób starszych i samotnych. Angażują się w to i młodzież, i dorośli. – Od początku wcielam też w życie ideę parafii otwartej od rana do wieczora, tak by każdy odnalazł w niej swoje miejsce i żebyśmy kontakt z parafianami mieli nie tylko w niedzielę i święta. A pomysłów na działalność nie brakuje – dodaje proboszcz. Dużym zainteresowaniem cieszą się więc: angielski dla dzieci i dorosłych, zajęcia taneczne dla dzieci w dwóch grupach wiekowych, plastyka i… warsztaty kulinarne. Prowadząca je Ewa Ostafin tłumaczy młodym „master chefom”, dlaczego nie warto jeść „chemicznej” żywności, jaką wartość odżywczą mają różne produkty, jak ładnie zachowywać się przy stole i jak przygotować różne potrawy, zrobić tort czy upiec chleb. W ramach centrum działa również istniejący przy parafii od 20 lat klub sportowy (można w nim trenować piłkę nożną, siatkówkę i tenis stołowy). Dla najmłodszych uruchomiono także gimnastykę korekcyjną, a dorośli i osoby należące do klubu seniora mogą korzystać z zajęć rehabilitacyjnych. Wolontariacko prowadzi je fizjoterapeutka.

    Herbatka i trudne sprawy

    – Cała działalność możliwa jest dzięki wsparciu darczyńców, sponsorów oraz hojności parafian, którzy wiedzą, że to, co dają, wraca do nich wielokrotnie – podkreśla proboszcz, który – aby jeszcze bardziej wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom – kilka lat temu ogłosił, że zaprasza chętnych na herbatkę. Do kancelarii często bowiem przychodziły osoby, które oprócz prośby o potrzebny dokument miały wiele pytań. By więc kolejka przed kancelarią nie pęczniała, o. Tupek wyznaczył dyżur, podczas którego tylko rozmawia i wyjaśnia trudne sprawy. Pogłębieniem tego jest tzw. stały konfesjonał. Co więcej, w parafii swoje spotkania zorganizowały też „Mamy z Wieczystej”, a młode małżeństwa przez kilka ostatnich miesięcy przychodziły tu na specjalne randki. Wszystko to jedną wielką klamrą spina pijarska duchowość, która prowadzi (czasem dyskretnie) ludzi do Boga. To ważne, bo na zajęcia przychodzą także ci, którzy na razie rzadko bywają w kościele, ale krok po kroku zbliżają się do wiary. – Cieszy też, że bardzo prężnie działa u nas duszpasterstwo akademickie. Studenci, którzy na terenie parafii wynajmują mieszkania, na różne sposoby garną się do Boga. W roku pijarskiego jubileuszu chcą też odwiedzić miejsce narodzin Kalasantego – opowiada o. proboszcz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół