• facebook
  • rss
  • Bóg go w biegu zatrzymał...

    Monika Łącka

    |

    Gość Krakowski 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    Gdy wchodził do pokoju, z każdym witał się w jego ojczystym języku, a współpracowników lubił zabierać na obiad. Tam, gdzie inni szukają problemu, on mówił: „Jednym słowem – jest dobrze, a w dwóch słowach – bardzo dobrze”.

    Ci, którzy znali ks. Marka Leśniaka, mają wątpliwości, czy jego doba na pewno miała tylko 24 godziny – ciągle coś załatwiał, gdzieś się spieszył, komuś chciał pomóc... Był wykładowcą teologii moralnej, etyki biznesu i spowiednictwa na UPJPII, działał w Arcybractwie Miłosierdzia, Fundacji św. Jana Kantego, Komisji ds. Dialogu Społecznego przy Sejmiku Wojewódzkim, był kapelanem Rycerzy Kolumba, udzielał się też w Duszpasterstwie Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent” i wciąż znajdował sobie nowe zajęcia. Albo raczej: to one znajdowały jego.

    Dostępne jest 10% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół