• facebook
  • rss
  • Ikar słuchał o Platonie

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 33/2017

    dodane 17.08.2017 00:00

    60 lat temu do Krakowa przyjechał młody filozof. Teraz opowiada w wywiadzie rzece „Miłość i nicość” o swoich losach i poglądach.

    Starałam się uczynić wszystko, by osoba profesora Władysława Stróżewskiego, znana jego bliskim, przyjaciołom i uczniom, została tu oddana jak najwierniej. Praca nad książką stale ukazywała filozofię nie jako abstrakt, ale jako doświadczenie życia. Gdy w czasie spotkań z Profesorem – przez uczniów zwanym poufale Stróżem – zapadało milczenie, w ciszy tego milczenia odsłaniała się nie tylko mądrość uczonego, głębia metafizyka, ale przede wszystkim wielkość człowieka – dla słuchacza momentami trudne do udźwignięcia – wspominała Anna Kostrzewska-Bednarkiewicz, rozmówczyni filozofa.

    84-letni prof. Stróżewski jest z pochodzenia Wielkopolaninem. Po ukończeniu studiów filozoficznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i uzyskaniu tam doktoratu przyjechał w 1957 r. do Krakowa, by zastąpić Stefana Wilkanowicza na stanowisku sekretarza redakcji katolickiego miesięcznika „Znak”. „Jednocześnie pojawiła się szansa zatrudnienia mnie na Uniwersytecie Jagiellońskim jako asystenta profesor Izydory Dąmbskiej. Radziłem się w tej sprawie profesora Swieżawskiego i ojca Krąpca i nawet nie musiałem ich specjalnie przekonywać. Choć oczywiście byli zaskoczeni. Ale Kraków był moim marzeniem od dziecka, od czasu, kiedy oglądałem zafascynowany stare kartki pocztowe z rycinami i fotografiami ulic i zabytków Krakowa, wysyłane niegdyś przez moją mamę z wycieczki szkolnej” – mówi w rozmowie z autorką.

    Rozpoczął pracę w Katedrze Historii Filozofii UJ. Jego mistrzem filozoficznym był w Krakowie Roman Ingarden, którego dzieła czytał jeszcze jako gimnazjalista w Koźminie. W kręgu zainteresowań naukowych W. Stróżewskiego znalazły się kwestie ontologii, czyli filozofii bytu, estetyki, ujmującej filozoficznie piękno, filozofii człowieka, filozofii wartości, historii filozofii. Wszechstronność, a zarazem jasność przedstawiania problemów powoduje, że nie tylko jego wykłady, lecz także książki, m.in. „Dialektyka twórczości”, „Istnienie i sens”, „Istnienie i wartość”, „Logos, wartość, miłość”, „O wielkości. Szkice z filozofii człowieka”, „Ontologia”, „Wokół piękna. Szkice z estetyki”, cieszą się niesłabnącym powodzeniem nie tylko wśród zawodowych filozofów.

    Pierwszym słuchaczem wykładów W. Stróżewskiego o Platonie, które tak porywały studentów, był... jego pies Ikar. Gdy spacerowali wieczorami po krakowskich Krzemionkach, Ikar wysłuchiwał tego, co jego właściciel miał mówić potem w uniwersyteckiej sali wykładowej. „Po wysłuchaniu takiego wykładu zaczynał biegać wkoło mnie jak oszalały i za żadne skarby nie mogłem go ściągnąć do domu” – wspomina filozof.

    Rozmówczyni krakowskiego myśliciela przypomniała, że malarz i filozof Paweł Taranczewski przyrównał jego twórczość do fugi muzycznej. „Porównanie do fugi jest uzasadnione o tyle, że jeżeli pojawiają się tematy podobne i rodzące jeden drugi, to dlatego, że bardzo często myślę od początku. Nie wracam do tego, co przedtem »odkryłem«, tylko próbuję na nowo postawić problem i rozwiązać go. To daje ostatecznie strukturę fugi” – mówi filozof. To porównanie jest tym bardziej zasadne, że muzyka, malarstwo i poezja są dla niego ważne m.in. jako wyraz piękna, które jest wartością istotną. Wartości są zaś motywem naczelnym filozoficznej „fugi Stróżewskiego”. „Podejmowałem w moich pracach wiele różnych tematów, ale to wartości i sposób istnienia mogę uznać za najważniejszy temat mojej »fugi«. Dlatego właśnie sięgam do transcendentaliów, by w nich odnaleźć możliwą odpowiedź, bo sądzę, że na ich gruncie można jej poszukiwać. Chodzi mi o to, że wartości powinny być osadzone w aksjologicznych transcendentaliach – dobru, prawdzie i pięknie. Niekiedy daję propozycje, jak to robić. Rozważam również kwestię, które z nich są najważniejsze i czy jest taka wartość, która konstytuuje pozostałe. W ostatniej mojej książce »Logos, wartość, miłość« próbuję odpowiedzieć na to właśnie pytanie. Według mnie tą wartością jest piękno” – mówi filozof. „Kiedy mówimy o wartościach, rzecz dotyczy przede wszystkim podmiotowości człowieka. A więc tego, że jestem świadomym podmiotem działań i dzięki swej wolności odpowiadam za swoje czyny. Sprawę tę podkreślał w swoich poematach Karol Wojtyła” – dodaje W. Stróżewski.

    „Miłość i nicość. Z Władysławem Stróżewskim rozmawia Anna Kostrzewska-Bednarkiewicz”, Warszawa 2017, Biblioteka „Więzi”, ss. 224.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół