• facebook
  • rss
  • Filmowy osąd Marcina Lutra

    Bogdan Gancarz Bogdan Gancarz

    dodane 14.11.2017 13:14

    W kinie "Kijów" odbyła się wczoraj wieczorem krakowska premiera 100-minutowego filmu dokumentalnego Grzegorza Brauna "Luter i rewolucja protestancka".

    W 500. rocznicę wystąpienia Marcina Lutra w Wittenberdze, które zaowocowało m.in. zniszczeniem jedności Kościoła oraz wstrząsami politycznymi i społecznymi w całej Europie, autor dokumentalnej biografii Lecha Wałęsy "Plusy dodatnie, plusy ujemne" i filmu "Eugenika - w imię postępu" spróbował ująć filmowo biografię ojca protestantyzmu. - Na użytek reklamowy treść naszego filmu streszczamy w haśle: "Sto minut prawdy na pięćsetlecie zakłamania". Wiele osób ulega złudzeniu, że skoro to historia sprzed 500 lat, to chyba mniej więcej wszystko jest już ustalone. Otóż nie. Skoro rewolucja protestancka opowiada o sobie samej, to wiadomo, że w tonie raczej pochlebnym. Chcieliśmy to skonfrontować z rzeczywistością. Pierwszorzędnym świadkiem we własnej sprawie jest sam Luter. Można powiedzieć, że w naszym filmie "Marcin Luter mówił, jak jest" - powiedział Grzegorz Braun.

    W filmie, nakręconym bardzo nowocześnie, ze świetnym użyciem ożywiającej animacji, o Lutrze i zgubnych skutkach jego buntu opowiadają m.in. historycy, filozofowie i teologowie z Polski, Czech, Niemiec, Norwegii, Stanów Zjednoczonych i Włoch, wśród nich kard. Gerhard Müller, były prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, ks. Tadeusz Guz, Grzegorz Kucharczyk, Radomir Maly, Roberto de Mattei, Bernt Oftestad, Angela Pellicciari, John C. Rao, Alma von Stockhausen, Massimo Viglione i Michael Voris. - W tym filmie nie macie państwo do czynienia z plotkarstwem. Profesorowie, biografowie Lutra cytują po prostu dokumenty. Przy czym, przedstawiając pewne wątki obyczajowe dotyczące tej postaci, raczej je jedynie sygnalizujemy. Idzie nam bowiem o to, żeby nie przesunął się punkt ciężkości w przedstawieniu Lutra. Jednym z kluczowych zdań wypowiedzianych w filmie są, według mnie, słowa prof. de Mattei, że nie to jest najważniejsze, jakim człowiekiem był Luter, że zarzuty natury obyczajowej wobec niego też nie są najważniejsze w tej kwestii - najważniejsza jest fałszywa nauka, fałszywa doktryna - dodał reżyser.

    Przykładem tego, że sam Luter "mówił, jak jest", są jego słowa z listu do Erazma z Rotterdamu, przywołane w filmie przez prof. Almę von Stockhausen, niemiecką badaczkę biografii ojca protestantyzmu: "Tylko ty, Erazmie, zrozumiałeś mnie prawidłowo. Nie chodzi mi o handel odpustami ani o czyściec, ani o papiestwo, ale wyłącznie o zniewoloną wolę, która jest moim zasadniczym tematem. To nie biedny człowiek jest winny, lecz niesprawiedliwy Bóg. To Bóg spowodował, że Adam upadł. To Bóg sprawił, że Judasz stał się zdrajcą. Bóg jako stwórca dobra i zła".

    Reżyser nie ma wątpliwości, że rewolucja protestancka odbiła się negatywnie nie tylko na sytuacji Kościoła, zrewolucjonizowała również stosunki polityczne i społeczne w Europie, owocując kolejnymi wstrząsami. - Luter nie jest reformatorem. Luter jest pierwszym, najważniejszym rewolucjonistą drugiego tysiąclecia. Rewolucje, które nastąpią później - francuska, komunistyczna - będą miały jako prototyp, jako przykład rewolucję luterańską z 1517 roku - powiedziała w filmie A. Pellicciari.

    - To jest wasz film, wasza premiera. I Kraków jest tu ważny - mówił reżyser do osób wypełniających po brzegi liczącą 800 miejsc salę kinową. - Nie powstał bowiem z dotacji żadnego ministerstwa czy narodowego instytutu. Powstał z waszych datków, przy czym strategicznym partnerem było Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi - dodał G. Braun.

    Dla tych, którym zabrakło wejściówek na krakowską premierę filmu, zostanie zorganizowany kolejny pokaz. Odbędzie się w środę 22 listopada o godz. 18 w kinie "Kijów" (Kraków, al. Krasińskiego 34). Wstęp za okazaniem darmowych wejściówek, które można odbierać od środy 15 listopada od godz. 8 do 16 w siedzibie Instytutu ks. Piotra Skargi (Kraków, ul. Augustiańska 28).

    - Nasz film oparliśmy m.in. na zachowanych wypowiedziach samego Marcina Lutra - powiedział po projekcji reżyser Grzegorz Braun   - Nasz film oparliśmy m.in. na zachowanych wypowiedziach samego Marcina Lutra - powiedział po projekcji reżyser Grzegorz Braun Bogdan Gancarz /Foto Gość

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • JJ
      17.11.2017 02:38
      Papiez Franciszek: Dziekujemy za duchowe i teologiczne dary otrzymane za posrednictwem reformacji:
      http://gosc.pl/doc/4285884.Katolicko-luteranska-deklaracja-na-zakonczenie-obchodow

      No i jak to teraz brzmi?
    • Kael
      17.11.2017 09:00
      Pan Braun kocha osadzac. A prawda to nie tylko jednostronne rzucanie kamieniem. Kto jest bez winy... Pan Braun w swoim mniemaniu, zapewne uwaza ze jest. Mnie by interesowal film dokumentalny o calosci sytuacji polityczno-spolecznie-religijnej z czasow Lutra. Ale na uczciwosc obu stron trzeba poczekac pewnie jeszcze 100 lat.
    • śwjacenty
      17.11.2017 15:27
      Jeżeli katolicy w Polsce będą karmieni takimi manipulacjami i tak podgrzewani do nienawiści wobec innowierców to przewiduję prześladowania. Niech to się zmiksuje z takimi jak pan Międlar i będzie się działo...
    • śwjacenty
      18.11.2017 11:57
      Stosując metody pana Brauna (bliskie ks. Guza) można by zrobić np. film o katolickim albo prawosławnym wpływie na rozwój totalitaryzmu faszystowskiego we Włoszech, narodowo socjalistycznego w Austrii i Bawarii albo bolszewickiego w Rosji. Byłaby to taka sama bzdura jak wykłady ks. Guza o Lutrze i jego rzekomej odpowiedzialności za nowożytne rewolucje albo film pana Brauna.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół