Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Wyspiański the Great

Czy król litewski Mendog wjedzie na koniu do wnętrza kopuły bazyliki św. Piotra, a trumna św. Stanisława z katedry wawelskiej zacznie chodzić? Historyk sztuki Janusz Wałek uważa, że realizacja najbardziej szalonych pomysłów artystycznych Stanisława Wyspiańskiego jest już możliwa technicznie.

Miejsce przedstawiające nowoczesnymi, multimedialnymi środkami wyrazu twórczość zmarłego 110 lat temu Wyspiańskiego mogłoby pokazać jego wielkość artystyczną Polakom i obcokrajowcom. Także tym, którzy nie czytali i raczej nie przeczytają jego dramatów, jak również tym, którzy nie widzieli ich na scenie i nie oglądali jego obrazów oraz witraży. Ta wielkość jest niemal nieznana poza Polską. – A przecież był to niewątpliwie geniusz wyobraźni – mówi Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

Wielka scena teatralna

Artysta ogarniał wręcz totalnie całość rzeczywistości jako malarz, rysownik, projektant witraży, mebli, scenograf, grafik książkowy, poeta, wizjoner architektoniczny, wreszcie dramaturg i reformator sceny teatralnej, pragnący także pisać opery i tworzący swoje ostatnie dramaty na kształt przypominający scenariusze filmowe. Francuz Jean Fabre nazwał go w 1957 r. „najpełniejszym, najzuchwalszym, najgenialniejszym dramatopisarzem całego pokolenia; prekursorem wszystkiego, co nowe i wielkie w naszym współczesnym teatrze”. – Kraków był dla niego wielką sceną teatralną. Był rodzajem performera, który spełniał się w działaniu – uważa prof. Magdalena Popiel, polonistka z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był przy tym w licznych swoich dziełach prekursorem wielu rozwiązań artystycznych, znanych potem z ekspresjonizmu czy surrealizmu. – Widać to choćby w postaciach z kartonów niezrealizowanych witraży wawelskich czy w jego widokach Krakowa. Te fascynujące pejzaże przedstawiają zawsze puste miasto, bez ludzi i pojazdów. Ta forma ujęcia przypomina bardzo krajobrazy metafizyczne tworzącego znacznie później Giorgia de Chirico – dodaje J. Wałek, wieloletni kustosz Muzeum Czartoryskich. Uważa on też, że wielkość Wyspiańskiego trzeba pokazywać za pomocą bardzo nowoczesnych środków i wszechstronnie. Tradycyjne formy już nie wystarczą. Każdy turysta, który zna sztukę modernizmu z galerii europejskich, gdy zetknie się z twórcą „Macierzyństwa” tylko jako z malarzem, będzie go postrzegał jako bardzo dobrego, ciekawego artystę i nic więcej. Tymczasem trzeba przedstawiać jego wszechstronność i wizjonerstwo na miarę światową.

Dworzec czy hotel?

Janusz Wałek 30 lat temu, na polecenie dyrekcji Muzeum Narodowego w Krakowie, pokazywał pewnemu młodemu amerykańskiemu historykowi sztuki obrazy Wyspiańskiego. – Usiedliśmy potem w kawiarni i on wspomniał z pewnym zakłopotaniem, nie chcąc mnie urazić: „Dlaczego mówicie, że on jest taki »the great?«. Te obrazy, które widziałem, mieszczą się nieco powyżej średniej malarstwa europejskiego i nic poza tym”. Zabrałem go wówczas do kościoła franciszkanów i pokazałem witraż „Bóg Ojciec”, a potem w katedrze wawelskiej opowiadałem długo o „Akropolis” i ożywających tam w wizji artysty posągach. Amerykanin od razu zmienił zdanie i uznał Wyspiańskiego za bardzo nowoczesnego, w stylu Marcela Duchampa – opowiada kustosz. Ma on też pomysł lokalizacji multimedialnego Centrum Wyspiańskiego, które byłoby wizytówką podwawelskiego grodu jako miasta geniusza artystycznego. – Widzę w Krakowie dwa takie miejsca – budynek dawnego dworca PKP i budynek dawnego hotelu „Forum” w zakolu Wisły. Dworzec dlatego, że jest to zabytkowy budynek z XIX w., z obszernymi, wysokimi pomieszczeniami – holami i poczekalniami, w których można by swobodnie, w dowolny sposób układać m.in. rozmaite instalacje multimedialne. Do tego dochodzi pl. Nowaka-Jeziorańskiego. To miejsce byłoby dobre również dlatego, że jest swoistym powitaniem Krakowa. Dzisiaj tysiące ludzi przyjeżdżających tu pociągami i samolotami trafiają w jego pobliże – mówi muzealnik. Idealny – z punktu widzenia symboliki – byłby z kolei dawny hotel „Forum”, z którym nikt nie wie, co zrobić i dlatego wciąż stoi pusty. – Jest postawiony w zakolu Wisły, na której dnie dzieje się „Legenda”, oraz naprzeciw Skałki, z widokiem na Wawel. Te wszystkie miejsca tworzą zaś swoiste pole Wyspiańskiego w Krakowie. Hotel „Forum” – z punktu widzenia logiki kulturowej – byłby lepszy, ale dworzec potrzebowałby mniejszej adaptacji. Pewne niesamowite, wizyjne pomysły z dramatów Wyspiańskiego byłyby teraz, przy nowoczesnych środkach multimedialnych, możliwe do ciekawego zrealizowania właśnie w takich przestrzeniach – mówi J. Wałek. Chodzi np. o fragment „Legionu”, gdy król litewski Mendog wjeżdża nagle na koniu przez okno do kopuły bazyliki św. Piotra w Rzymie, czy wizję z „Bolesława Śmiałego”, gdy po scenie „chodzi” srebrna trumna św. Stanisława z katedry wawelskiej. – Współczesne metody symulacji komputerowych dają niesamowite rezultaty. Wszystko to działałoby mocno na wyobraźnię, bardziej niż same obrazy malarskie i lektura, i pokazywałoby, że Wyspiański jest naprawdę „the great” – dodaje kustosz, który te pomysły próbował realizować w 2007 r., przygotowując wystawę w MNK „Stanisława Wyspiańskiego teatr ogromny”.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy