• facebook
  • rss
  • Kot porwał czekoladę Jezuskowi

    Grzegorz Kozakiewicz

    dodane 11.12.2017 09:59

    U krakowskich franciszkanów po raz kolejny modliła się wspólnota hiszpańskojęzyczna. Odbyła się też barwna fiesta bożonarodzeniowa.

    Wszystko szło dobrze, aż w którymś momencie, kiedy Matka Boża prała pieluchy małego Jezuska, kot zakradł się podstępnie i porwał czekoladę przeznaczoną dla Dzieciątka! Już z tego zdania widać, że Boże Narodzenie w Ameryce Łacińskiej jest obchodzone nieco inaczej niż w Polsce. A jak, można było zobaczyć 10 grudnia w krakowskiej bazylice franciszkanów. Od ponad 20 lat działa tu duszpasterstwo hiszpańskojęzyczne. Odprawiane są Msze św. po hiszpańsku oraz organizowane rozmaite spotkania. To zasługa o. Ryszarda Jarmuża, który wiele lat spędził w krajach Ameryki Łacińskiej, zna tamtejszych ludzi, ich język i obyczaje. Tym razem także odprawił Mszę św. i wygłosił homilię. A potem zaczęła się fiesta!

    W sztuce o długiej i skomplikowanej fabule (to tu kot porwał Maryi czekoladę przeznaczoną dla Dzieciątka), odegranej przez dzieci z British International School Cracovia (z niewielką pomocą dorosłych), pokazano przybycie św. Mikołaja. Oczywiście, skończyło się na wręczaniu prezentów. Uczennice BISC odtańczyły kolejno taniec indyjski i dały pokaz klasycznego baletu europejskiego. Śpiewano kolędy, z małymi wyjątkami całkowicie różne od znanych w Polsce. Tancerze ze szkoły tańca Tango Virra odtańczyli ten taniec. Potem o. Jarmuż opowiedział o polskim zwyczaju dzielenia się opłatkiem w Wigilię, poświęcił opłatki i kiedy wydawało się, że gorąca atmosfera trochę się uspokoiła, do auli bł. Jakuba przy akompaniamencie pisku dzieci wjechały dwie wielkie kule z rogami.

    Taka wykonana z masy papierowej i tektury kula nazywa się piñata (piniata). Siedem rogów symbolizuje siedem grzechów głównych, a sama kula przedstawia diabła. Diabła trzeba walić grubym kijem, żeby pozbawić go rogów, a w końcu całkowicie roztrzaskać. Takie zwycięstwo nad złem jest natychmiast nagradzane - wewnątrz piñaty są cukierki. Zaczynają najmłodsi. Mają trudno, bo są mali i słabsi (choć niektórzy niezwykle dożarci, zwłaszcza dziewczynki), więc pozwala się im patrzeć, w co walą kijem. Dla starszych są utrudnienia - zawiązuje im się oczy, a dodatkowo dla dezorientacji obraca kilkakrotnie w koło. Widzowie powinni trzymać się z daleka, bo nigdy nie wiadomo, kiedy wymachujący na oślep grubym drągiem uczestnik trafi w piñatę, a kiedy w głowę widza. W końcu diabeł pęka i całe towarzystwo rzuca się na cukierki jak krakowskie gołębie na ziarno. Zanim pogromca szatana zdąży zdjąć opaskę z oczu, już jest posprzątane. Tym razem piñaty były dwie i w jedną pozwolono nawet tłuc dorosłym, ale tylko na początku. A to dlatego, że piñata nie pęknie, zanim się jej najpierw porządnie nie obije, więc dorośli tylko zaczynali, w końcu to zabawa dla dzieci!

    Kiedy emocje opadły, podzielono się opłatkiem i wszyscy ruszyli do stołów, na których piętrzyły się potrawy. Degustację zapewniła Fundacja "Kultura Meksykańska", a dołożyli się do niej wszyscy członkowie społeczności w Krakowie. Fiestę zaszczycili ważni goście, wśród nich konsul Peru Ernesto Pinto Bazurco i ambasador, a właściwie ambasadorka muzyki latynoskiej w Polsce Mili Morena. A nikt chyba nie miał wątpliwości, że rzecz cała nie odbyłaby się, gdyby nie państwo Eva i Felix Malagowie, którzy są motorem napędzającym różne cenne inicjatywy w Krakowie. "Feliz Navidad y prospero Ano Nuevo! Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!” - życzyli sobie wszyscy nawzajem.

    Gdy Maryja prała pieluchy Jezuska, podstępny kot porwał czekoladę przeznaczoną dla Dzieciątka   Gdy Maryja prała pieluchy Jezuska, podstępny kot porwał czekoladę przeznaczoną dla Dzieciątka Grzegorz Kozakiewicz

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół