Nowy numer 42/2020 Archiwum

Generał wielkiej mocy

Odwiedzający cmentarz Rakowicki mogą zobaczyć w kwaterze nr 67, obok zbiorowej mogiły ułanów Legionów Polskich poległych 13 czerwca 1915 r. w szarży pod Rokitną, grobowiec gen. Zygmunta Zielińskiego. Nieprzypadkowe to towarzystwo.


Szarżujący oddział należał wówczas do dowodzonej przez niego części II Brygady Legionów. Bardzo mocno przeżył śmierć ułanów wraz z ich dowódcą rtm. Zbigniewem Dunin-Wąsowiczem. „Pułkownika Zielińskiego zrozpaczonego, przybitego spotkałem z adiutantem na ugorze. Mimo cechującej go surowości, łzy padały mu jak groch z oczu” – wspominał kapelan legionowy ks. Józef Panaś. Śpiewana wówczas pieśń „Śpij, kolego, w ciemnym grobie,/ Niech się Polska przyśni Tobie” tak wryła mu się w pamięć, że w testamencie zażyczył sobie, aby zaśpiewano ją na jego pogrzebie.
Postać generała przypomniał teraz Piotr Hapanowicz w wydanej przez Księgarnię Akademicką książce „Generał Zygmunt Zieliński (1858–1925). Szkic do portretu”. Generał urodził się w podkrakowskich Rzeszotarach, których właścicielem był jego dziadek. Ojciec zaś walczył w powstaniu styczniowym w oddziale Dionizego Czachowskiego. Zieliński obrał drogę kariery wojskowej w armii austriackiej. Był m.in. dowódcą 13. Pułku Piechoty. W czasie I wojny światowej przydzielono go do Legionów Polskich.

Dowodził tu 2. Pułkiem Piechoty, częścią II Brygady, wreszcie w 1917 r. został dowódcą całości Legionów. Był wielkim służbistą, cieszył się jednak uznaniem podwładnych. „Zieliński był typem dowódcy-opiekuna, który z ojcowską troskliwością dbał o swoich żołnierzy. Unikał wydawania nieprzemyślanych rozkazów, które mogły przynieść wielką liczbę ofiar, i napominał podwładnych, by niepotrzebnie nie szafowali »trudem, krwią i życiem swoich żołnierzy«”.
Po odzyskaniu niepodległości gen. Zieliński dowodził z powodzeniem m.in. grupą operacyjną w wojnie polsko-ukraińskiej, potem zaś 3. Dywizją Piechoty i 3. Armią podczas wojny polsko-bolszewickiej. Odznaczono go m.in. orderami Orła Białego i Virtuti Militari, awansowano do najwyższego stopnia generalskiego – generała broni. Zmarł 11 kwietnia 1925 r. w Krakowie.
Najlepszym podsumowaniem życia generała były wygłoszone nad jego grobem słowa Walerego Sławka, ówczesnego prezesa Zarządu Głównego Związku Legionistów Polskich: „Są zasady moralne tak proste i twarde, że trzeba wielkiej siły ducha i wielkiej mocy charakteru, aby nie uczynić z nich ustępstw na rzecz wymogów życia. Istnienie tych prawd i tej siły ducha w tobie, generale, instynktownie czuł każdy żołnierz. Za to, żeś tych prawd uczył, prochom twoim składam hołd”.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama