Nowy numer 48/2020 Archiwum

Spadają z nieba...

Stowarzyszenie „Budujemy Nadzieję”. – Czasem aż łzy radości płyną, że mogę na nich liczyć. To wspaniali młodzi ludzie! Dzięki nim człowiek stanął na nogi. Zawsze są, gdy trzeba – mówi pani Basia, która od młodych wolontariuszy pomoc dostaje i... sama im pomaga.

Na początku był anioł

Część z nich brała udział w akcji „Anioł na jeden dzień”, zorganizowanej po raz pierwszy 10 lat temu w Krakowie przez Ruch Regnum Christi, prowadzony przez Legionistów Chrystusa. W akcji chodziło o to, by podopiecznym z domów dziecka przynajmniej raz na kilka miesięcy dać wiele radości i niezapomnianych przeżyć. Dziecku przez cały dzień towarzyszył jeden wolontariusz, który stawał się na ten czas „aniołem”. Razem szli do kina, jechali na wycieczkę, zwiedzali atrakcyjne miejsca. Wszystko finansowali sponsorzy pozyskiwani przez Legionistów Chrystusa. Niedawno Legioniści wycofali się z prowadzania tej akcji. Wówczas początkujące Stowarzyszenie „Budujemy Nadzieję” postanowiło ją kontynuować, ale w nieco innej formie. – Dawniej akcje były organizowane rzadziej, ale trwały cały dzień. Obecnie przeprowadzamy je kilka razy w roku, lecz przez kilka godzin. Poza akcjami odwiedzamy także domy dziecka. Wymyśliliśmy również inną nazwę – „Anioł w Krakowie”. Bo nie chodzi tylko o jeden dzień, lecz o to, by być zawsze – wyjaśnia Norbert Pachel. To nie wszystko. Wolontariusze swoją „anielską” opieką otaczają także dzieci z biednych i wieloproblemowych rodzin, realizując na terenie Skawiny projekt „Przyjaciel rodziny”. Wolontariusz pomaga swojemu podopiecznemu w nauce i wnosi w jego życie radość, zabierając go do kina, czy na basen.

Przyjaźń nie na chwilę

9 czerwca w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 4 im. Stanisława Wyspiańskiego w Skawinie wolontariusze zorganizowali wielki Dzień Dziecka dla „aniołkowych” podopiecznych z Rodzinnego Domu Dziecka, prowadzonego przez księży guanellianów, oraz dla dzieci z projektu „Przyjaciel rodziny”. Radości było co niemiara, a ponad 40 uczestników imprezy mówiło nam jednym głosem: „Jest super!”. Nie zabrakło tańców i zabaw integracyjnych, lodów, grillowanych kiełbasek i książkowych prezentów. – Wszystko to było możliwe dzięki naszym niezawodnym sponsorom – firmie Event Galicja, skawińskiej kawiarni „Cztery Pory Roku”, firmie masarskiej „Pałka” i Wydawnictwu „Znak”, za co pięknie im dziękujemy – mówi R. Sowa. Nieco bardziej spóźniony Dzień Dziecka dla prawie 100 wychowanków czterech krakowskich domów dziecka biorących udział w akcji „Anioł w Krakowie” odbędzie się 23 czerwca, na sportowych terenach Akademii Górniczno-Hutniczej. – Po co organizujemy takie akcje? Powód jest bardzo ważny – dzieci z domów dziecka wszędzie wychodzą tylko we własnym gronie i mają mały kontakt z innymi. Zrozumiałem to, gdy pewnego dnia jedna z naszych „aniołkowych” podopiecznych spojrzała na mnie niepewnie i zapytała: „Czy wy się z nas śmiejecie?”. Nie wiedziałem, o co jej chodzi. Smutnym głosem wytłumaczyła mi, że wszyscy w ich otoczeniu się z nich śmieją, że są z domu dziecka. W „aniołku” najważniejsze jest więc to, że dajemy im siebie, bawimy się z nimi i budujemy relacje i przyjaźnie, które nie są na chwilę, ale mają trwać – tłumaczy „anioł” Norbert. To się udaje, choć łatwo nie jest.

Hiszpania i Mazury

– Oprócz podstawowej działalności w stowarzyszeniu, nauki i pracy, mamy różne kursy i szkolenia. Dodatkowo gram jeszcze w amatorskim teatrze i działam w oazie. Na szczęście mam mądrą dziewczynę, która nie tylko mnie wspiera, ale i dba, bym był blisko Boga. Rodzina, która należy do oazy rodzin, zdążyła się przyzwyczaić, że rzadko mnie widzi, i rozumie, że robię coś dobrego, co wyrasta z wiary, która jest ważną częścią naszego życia – opowiada Rafał Sowa. Nie bez powodu prezes Norbert (który od dziecka prowadził Podwórkowe Koła Różańcowe czy angażował się w oazę) na ścianie w siedzibie stowarzyszenia powiesił krzyż, a w swoim małym gabinecie często spogląda na obraz Matki Bożej Różańcowej. Co więcej – niedziela jest dla wolontariusza dniem świętym, którego centralnym punktem jest Msza św. i rodzinny obiad. – Chcielibyśmy, by nasz wysiłek w przyszłości przyniósł jeszcze większe owoce, by stał się pracą zawodową i źródłem utrzymania. Naszym marzeniem jest stworzenie rodzinnego domu dziecka lub domu samotnej matki – mówią zgodnie Norbert i Rafał. Na razie przed wolontariuszami stowarzyszenia pracowite wakacje – już pod koniec czerwca, dzięki ogromnemu wsparciu finansowemu sponsorów, jadą do Hiszpanii, by w ramach projektu „Europa da się poznać” 10 dzieciom (z grupy starszaków) stworzyć wakacje marzeń. Opieka nad nimi to wielka odpowiedzialność. Dla młodszych podopiecznych przygotowują edukacyjno-rekreacyjne obozy na Mazurach.

Dołącz do nas!

Stowarzyszenie „Budujemy Nadzieję” znajduje się w Skawinie przy ul. Konstytucji 3 Maja, tel. (12) 265 53 00; www.budujemynadzieje.pl; www.aniolwkrakowie.pl. Wolontariuszy można też znaleźć na Facebooku.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama