Nowy numer 2/2021 Archiwum

Modlitwa o deszcz

Małopolska wysycha. Obniża się gwałtownie poziom wody w rzekach, wysychają potoki i studnie. Niedawno suche krany były w prawie 4 tys. gospodarstw domowych. Wody zabrakło nawet w... Mokrej Wsi.

Częściową ulgę przyniosłoby oszczędzanie wody, o co apelują władze wielu małopolskich gmin. – Nie tylko w mieście, ale i na wsi pobór wody wzrósł znacznie w stosunku do tego, co było kiedyś. Pełną parą pracują pralki, zmywarki i zraszacze trawników – mówi Janusz Bielec, biofizyk i ogrodnik z Dąbrowy Szlacheckiej. – Samo oszczędzanie wody jednak nie wystarczy. Trzeba zostawiać mniejsze lub większe tereny, czasem nawet skrawki, gdzie woda mogłaby spokojnie wsiąkać, a nie płynąć po wybetonowanej powierzchni dalej – dodaje. Sytuację mogłoby również nieco poprawić zapowiadane na 2014 r. dokończenie budowy zbiornika retencyjnego w Świnnej Porębie na Skawie. – Na razie jednak pozostaje tylko modlitwa o deszcz – wzdycha Janusz Bielec.

Beczkowóz na zamówienie

– Nikt z nas nie pamięta takiej suszy – mówią mieszkańcy Gilówki w Rabce, jednego z najwyżej położonych osiedli w uzdrowisku. Osoby tam mieszkające, aby mieć bieżącą wodę, musiały wykopać studnie. – Jesteśmy w trudnym położeniu, nie mamy co liczyć na ujęcie miejskie. Bo na dole też mają problemy – mówi starsza kobieta. Rabczanie z problemem wodnym radzą sobie też w inny sposób. – W lipcu sprzedaliśmy 334 m sześc. wody, w sierpniu niewiele mniej. Danych za wrzesień jeszcze nie mamy, ale można przypuszczać że liczby będą większe – opisywała sytuację w „Tygodniku Podhalańskim” Alicja Kułakowska, szefowa rabczańskich wodociągów. Zaznacza, że tylko dlatego nie ma problemu z ujęciem wody w uzdrowisku, że jest ono umiejscowione pod dnami potoków. Na pewno wody nie zabraknie w stolicy Podhala. Władze miasta już kilka lat temu postanowiły o budowie 16 głębinowych studni, które poświęcił kard. Stanisław Dziwisz. Powodem nie była jednak susza, a ciągłe zatruwanie Białego Dunajca przez oczyszczalnie z Zakopanego. – Nie mamy problemu z wodą i ze ściekami – zapewnia Marek Fryźlewicz, burmistrz Nowego Targu. Takiego optymizmu nie mogą podzielać władze Mszany Dolnej. Szklanówka, potok zaopatrujący prawobrzeżną część miasta, podobnie jak Adamczykowy, z którego korzysta pozostała część Mszany, już niemal całkowicie wyschły. W ubiegłym roku władze zdecydowały o budowie wielkiej studni, jednak i ona obecnie nie wystarcza. Jak informuje Tomasz Dul, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Mszanie Dolnej, aktualnie prowadzone są badania geologiczne mające pokazać miejsca, w których będzie można pozyskać wodę w wystarczającej ilości.

Alarm leśników

O braku wody alarmują także leśnicy. – Sytuacja jest dramatyczna. Przez suszę skróceniu uległ okres wegetacji drzew – tłumaczy Roman Latoń z nowotarskiego Nadleśnictwa. Wskazuje na brzozy, które już na początku września straciły liście. Wspomina o tym, że drzewostany są bardzo osłabione nie tylko z powodu suszy, ale i ataku szkodników. – Susza to też stan podwyższonego ryzyka, które może doprowadzić do pożarów lasów – zaznacza Piotr Krygowski z nowotarskiej jednostki Państwowej Straży Pożarnej. Aby zatrzymać wodę w obszarach leśnych, wokół nowotarskiego lotniska powstaje specjalny wał. Podobne urządzenia powstają na Orawie i w okolicach Babiej Góry. Problem z wodą mają także mieszkańcy Miętustwa koło Czarnego Dunajca. W 2004 r. doszło tam do trzęsienia ziemi, którego epicentrum znajdowało się na Wierchu Domańskim. – Od tego czasu wody gruntowe zupełnie się obniżyły. Rozpoczęły się problemy z ujęciem, prace wciąż trwają. Niektórzy mieszkańcy ratują się korzystaniem ze studni głębinowych, ale poziom w nich też jest niski – mówi Maria Ramska z Cichego, nauczycielka przyrody w miejscowej szkole.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama