Nowy numer 48/2020 Archiwum

Tabor pojednania

Tylko z trzech szkół napłynęła informacja o problemach związanych z nietolerancją, które bez problemów i szybko udało się zażegnać. Specjalny program pomocowy dla dzieci romskich w szkołach chwalą wszyscy.

Dobiega końca jego realizacja. Pozytywnie o współpracy wypowiadają się duchowni, wychowawcy, przedstawiciele lokalnych społeczności. Z danych Małopolskiego Kuratorium Oświaty wynika, że na terenie województwa do szkół podstawowych i gimnazjów uczęszcza ponad 500 dzieci i młodzieży romskich.

Wizytator Józef Wojas zaznacza, że nie są to pełne liczby Romów w małopolskich placówkach oświatowych. Z innych źródeł wynika, że jest w nich prawie 700 uczniów romskich. Skąd taka różnica? Nie wszyscy dyrektorzy, którzy mają małą liczbę dzieci romskich, podają ten fakt do wiadomości. J. Wojas zapewnia jednak o bardzo dobrej współpracy ze wszystkimi szkołami i placówkami, które podejmują różne działania na rzecz społeczności romskiej (m.in. cyklicznie spotkania w krakowskiej Wilii Decjusza osób zaangażowanych w tę tematykę).

Mała ojczyzna

Józef Wojas podkreśla, że to w województwie małopolskim już od 2001 r. realizowany jest program na rzecz społeczności romskiej. – W pierwszych trzech latach był to program pilotażowy tylko w naszym województwie, następnie został on rozszerzony na cały kraj – zaznacza wizytator. „Rządowy program na rzecz społeczności romskiej w Polsce” – to pełna nazwa tego projektu, który skończy się w 2013 r. Obecnie kuratelę sprawuje nad nim Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Wszelkie podejmowane inicjatywy muszą być zgodne z projektem rządowym i jego założeniami. Jedną ze szkół, do której uczęszczają dzieci romskie, jest nowotarska Piątka. W tej podstawówce realizowany był program „Romowie dawniej i dziś”, obejmujący uczniów z całego miasta. Jak przypomina asystent romski Dariusz Mirga, władze miasta zdobyły na ten program unijne pieniądze w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. – Program zakładał stałe zajęcia z dziećmi romskimi, podczas których poznawały tradycję i kulturę przodków, korzystały z pracowni informatycznej, opracowały swój unikatowy kalendarz, gazetki szkolne i wystawy – tłumaczy D. Mirga. Dzieci brały także udział w interesujących wycieczkach oraz poznawały swoją małą ojczyznę. Odwiedziły m.in. skansen kolejowy w Chabówce, nowotarskie lotnisko i Sanktuarium Matki Boskiej w Ludźmierzu. Jak podkreśla D. Mirga, w realizację programu bardzo zaangażował się dyrektor szkoły Krzysztof Kuranda.

W jednej ławce

Z realizacji inicjatyw dla ludności romskiej zadowoleni są także duszpasterze parafii, na terenie której Romowie mieszkają. – Kilkoro dzieci przygotowywałem do sakramentu Pierwszej Komunii Świętej. Było to wielkie wydarzenie w ich rodzinach. Spotykamy się także podczas wizyty duszpasterskiej. Niedawno widziałem Romów przy grobach swoich bliskich, o które bardzo zadbali – mówi jeden z księży proboszczów z Podhala. W tej samej wiosce Romom pomaga pani Magda, związana z ratownictwem. – Bardzo się z nimi zaprzyjaźniłam. Poznałam ich życie – opowiada i dodaje, że o Romach mogłaby rozmawiać bardzo długo. Zależy jej na łamaniu stereotypów. – Na szczęście dla nas wszystkich jest coraz mniej głosów ze strony rodziców, że nie chcą, żeby ich dziecko siedziało w jednej ławce z dzieckiem romskim, bo mogłoby ulec złym wpływom – cieszy się pani Magda. Inni rozmówcy obalają jeszcze jeden mit – że na programie korzystają tylko romskie dzieci. – Często akcje pomocowe dla Romów obejmują również ich polskich rówieśników. Wspólnie gdzieś wyjeżdżają, uczęszczają na te same zajęcia – podkreśla J. Wojas.

Niska świadomość

Przedstawiciel Małopolskiego Kuratorium Oświaty przyznaje, że pomimo ministerialnego programu i projektów podejmowanych przez placówki oświatowe czy instytucje samorządowe, nadal problemem pozostaje frekwencja dzieci romskich na zajęciach. – Niezmiennie najczęstszą przyczyną bardzo niskiej frekwencji są częste wyjazdy z rodzicami na dłuższy czas, w tym wyjazdy za granicę, niska świadomość rodziców w zakresie edukacji, negatywne postrzeganie szkoły. Podejmowane przez asystentów edukacji romskiej, nauczycieli i dyrektorów rozmowy, prośby, wszczynanie postępowań egzekucyjnych czy nawet kierowanie spraw do sądów rodzinnych bardzo często nie odnosiły oczekiwanych rezultatów – ocenia J. Wojas, na podstawie informacji zebranych od dyrektorów w szkołach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama