Nowy numer 3/2021 Archiwum

Tablety prowadzą w pole

Wdrażanie rewolucyjnych zmian w systemie ratownictwa medycznego dobiega końca, ale wciąż budzi protesty. Zbiegły się one ze śmiercią dwóch osób, które nie doczekały się przyjazdu karetki.

Kontrakt na złoty środek

Wprowadzanie nowego systemu rozpoczęło się w kwietniu 2012, a zakończy w lutym 2013 roku. Samorządowcy z powiatu suskiego zarzucają wojewodzie małopolskiemu, że ten wadliwy system ratownictwa wprowadzany był w czasie, kiedy zasiadł w fotelu ministra w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Te zarzuty odpiera rzecznik wojewody. – Plany systemu ratownictwa medycznego są zatwierdzane przez ministra zdrowia. Obecny zatwierdzany był w marcu 2011 roku. Pan wojewoda Jerzy Miller był wtedy ministrem spraw wewnętrznych i administracji, a nie ministrem zdrowia, więc nie mógł zatwierdzać planu – podkreśla M. Frenkiel. Zaznacza również, że za działalność zespołów ratownictwa medycznego, a więc konkretnych karetek, odpowiadają jednostki prowadzące – szpitale. To one muszą zagwarantować, że ratownicy będą odpowiednio przeszkoleni i będą potrafili stosować procedury. Jednostki prowadzące muszą zapewnić także prawidłowe działanie sprzętu teleinformatycznego oraz łączności (w ramach systemu) i pod takim warunkiem podpisywane są z nimi kontrakty z NFZ na świadczenie usług. Jednak nawet najlepsze urządzenia nie zastąpią wiedzy i doświadczenia osób zatrudnionych w ratownictwie. Bogusław Waksmundzki, urzędujący członek Zarządu Powiatu Nowotarskiego, proponuje wprowadzenie 4 lub 5 dodatkowych, mniejszych dyspozytorni, pod które mogłyby podlegać 3 lub 4 konkretne powiaty. Czy jego głos zostanie wzięty pod uwagę? Oby nie musiało dojść do kolejnych tragedii, a ratownicy zawsze zdążyli z pomocą.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama