Nowy numer 25/2018 Archiwum

Żuawi śmierci

150. rocznica powstania styczniowego. „Wielka, wielka wojna będzie!/ Oj, niejeden Moskal zginie;/ Lecz i orlę krwią opłynie,/ W Polsce mogił nam przybędzie” – śpiewano na krakowskim zebraniu konspiratorów w październiku 1862 r.

Wybitny historyk, Wacław Tokarz, pisał przed laty: „Byli to młodzi, nieraz bardzo młodzi chłopcy, o których naprawdę niewiele co można powiedzieć, bo byli jak tylu innych; tylko wczesna mogiła rzuciła na ich pamięć urok jakichś niespełnionych nadziei, zawiedzionych oczekiwań”. Było wśród nich wielu rzemieślników, studentów, gimnazjalistów. Rwali się do boju. Kilka miesięcy później, 17 lutego 1863 r., podczas powstania styczniowego, prowadzeni przez nieudolnego dowódcę, zasłali swoimi ciałami pole bitwy pod Miechowem.

Posępne miasto posmutniało

Wśród studentów lubiano powszechnie 19-letniego Pawła Borejszę z Litwy, po kądzieli prawnuka Tadeusza Reytana. „Chłopak jak mało, i wesół, i dowcipny, i służbista, i koleżeński, a odważny jak lew” – wspominał go towarzysz broni. Zginął w bitwie pod Małogoszczą. Piękną postacią był także jego rówieśnik – hr. Emanuel Moszyński, student prawa. „Ochrzczono go na dwóch sztandarach kościuszkowskich, a ojcami chrzestnymi byli mu generałowie: Prądzyński, serdeczny przyjaciel jego ojca, i Paszkowski. (...). Był to chłopiec usposobienia bardzo łagodnego i spokojnego, lubiany niezwykle przez swych kolegów gimnazjalnych i uniwersyteckich” – pisał W. Tokarz. U Moszyńskiego i jego przyjaciela studenta Jana Tomkowicza zbierała się młodzież, która marzyła o walce za ojczyznę. Guwernerem Tomkowicza był Francuz Franciszek Maksymilian Rochebrune. Otworzył w Krakowie szkołę fechtunku, w której młodzi konspiratorzy zapoznawali się z podstawami żołnierskiego rzemiosła. Wieść o wybuchu powstania w Królestwie Polskim w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 r. dotarła do Krakowa bardzo szybko. „Wobec wypadków w Kongresówce posępne miasto nasze bardziej jeszcze posmutniało. Każdy rozbiera i waży doniesienia nieco pewniejsze i pogłoski, a na ulicy nie usłyszy nic innego prócz pytań o nowiny z Królestwa. Gonią wszyscy za dziennikami, które im niezdolne przynieść pociechy i otuchy, za przyjezdnymi, którzy zbierane niejasne wieści przynoszą, i z zestawienia tych różnorodnych opowiadań, pogłosek, fałszowanych telegramów tworzą sobie straszny obraz, który jednak nie dościga może nawet rzeczywistości. (...) Już na pierwszą wieść o brance warszawskiej napełniły się kościoły pobożnymi, którzy modły swoje tylko mogli słać za biednych braci i błagają Pana, aby się zlitował nad nieszczęśliwym narodem. Żałoba i modlitwa – to krakowskie zapusty” – pisał 28 stycznia 1863 r. krakowski dziennik „Czas”.

Rezerwuar dla powstania

– Kraków stał się rezerwuarem ochotników dla powstania. Do granicy z Kongresówką było bowiem bardzo blisko. Rekrutowano w różnych punktach miasta. Gromadzono i dostarczano broń oraz amunicję. Ochotnicy szli do oddziałów płk. Apolinarego Kurowskiego i gen. Mariana Langiewicza, potem zaś organizowano osobne oddziały, które przekraczały granicę. W sumie wyekspediowano kilka tysięcy osób – mówi krakowski historyk dr Jarosław Szarek. – Efektywność tych wysiłków nie była jednak wielka. Po walce lub bez niej jednostki powstańcze przybyłe z Galicji rozsypywały się i wracały tam, skąd przyszły, wychwytywane następnie i rozbrajane przez Austriaków. Rekrutowano zaś w różnych miejscach, starając się zmylić władze austriackie: w kamienicy „Pod Rakiem” przy ul. Szpitalnej, przy ul. Gołębiej i Lubicz, na terenie podkrakowskiej Czarnej Wsi i Rząski. Miejscami obrad władz organizacji powstańczej, tzw. Ławy, była z kolei m.in. „prałatówka” kościoła Mariackiego. Bardzo aktywna była w Krakowie powstańcza organizacja kobiet, która zbierała datki, dostarczała zaopatrzenie, dawała schronienie uchodźcom z terenów walk powstańczych, ułatwiała ucieczki z aresztów austriackich. „Oddziałowi Langiewicza wysyłano np. z Krakowa nie tylko mundury, bieliznę, środki lekarskie, narzędzia chirurgiczne, ale nawet i tytoń, którego raz zakupiono 13 cetnarów, nawet kapelę wojskową, do której poszli wszyscy prawie członkowie orkiestry teatralnej” – opisywał powstańczą rzeczywistość W. Tokarz. Wsparcia akcji werbunkowej udzieliło krakowskie duchowieństwo zakonne. W klasztorach u kapucynów, reformatów i franciszkanów konwentualnych lokowano ochotników. Aktywny był szczególnie reformata o. Alojzy Chojnacki, który przyjmował od ochotników przysięgę i umacniał ich w postanowieniu walki za ojczyznę. Sam wziął udział w walkach jako kapelan oddziałów Kurowskiego pod Miechowem, idąc z krzyżem w ręku na moskiewskie bagnety. Odpokutował to dwuletnim więzieniem austriackim.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma