Nowy numer 3/2021 Archiwum

Klechda domowa

Do powstania styczniowego 1863 r. poszło 178 studentów uniwersytetu. Szeregi powstańcze były jednak wypełnione również tymi, którzy studiowali w Krakowie wcześniej lub też znaleźli się tu później jako wykładowcy. Opowiada o nich wystawa w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Powstanie było swoistym egzaminem z życia dla naszych pracowników i studentów. Nikt nie pozostał wobec niego obojętny. Jednych porywało, innych przytłaczało – mówi prof. Krzysztof Stopka, dyrektor Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Opowieść rodzinna

Datę otwarcia ekspozycji „Rzecz o roku 1863. Uniwersytet Jagielloński wobec powstania styczniowego” wybrano nieprzypadkowo. 150 lat wcześniej, 17 lutego 1863 r., w bitwie pod Miechowem poległ kwiat młodzieży krakowskiej, w tym 13 studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Głowy złożyli m.in. Stefan Giebułtowski, szwagier Jana Matejki, Emanuel Moszyński, syn sybiraka Piotra Moszyńskiego, i Jan Tomkowicz, brat Stanisława, późniejszego wybitnego znawcy zabytków krakowskich. Autor koncepcji wystawy dr hab. Andrzej Zięba z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ, przy współpracy muzealniczki Grażyny Grzechnik-Correale, starał się przedstawić zarówno sylwetki tych, którzy wzięli udział w powstaniu, trwanie ich w pamięci rodzinnej, jak i obraz powstania w pracach historyków UJ. W rezultacie zrodziła się opowieść rodzinna, swoista „klechda domowa”, jak nazwał Stefan Żeromski swoją „Wierną rzekę”.

Kule z pobojowiska

Podczas otwarcia wystawy profesorowie Andrzej Zoll, Jakub Zakrzewski i Ludwik Spiss wspominali swoich przodków, którzy byli powstańcami. Pamiątki po nich (ze zbiorów rodzinnych), które znalazły się wśród eksponatów, to m.in. klepsydra z wiadomością o śmierci zmarłego w grudniu 1863 r. w wyniku odniesionych ran studenta Ludwika Zolla i portret byłego powstańca ks. Stanisława Spissa w stroju rektora UJ. Na otwarciu wystawy nie zabrakło także członków rodziny Rostworowskich. Przechowała się wśród nich żywa pamięć o Emanuelu Moszyńskim, którego siostra wyszła za mąż za Rostworowskiego. Były także Maria Serafińska-Domańska i Anna Żulińska, które nie tylko udostępniły wiele pamiątek po swoich przodkach – Stefanie Giebułtowskim i braciach Żulińskich, lecz także nagrały przed kamerą relacje, które non stop wyświetlane są na monitorach w salach ekspozycyjnych. Wojenną atmosferę przybliża sztandar oddziału gen. Jeziorańskiego z bitwy pod Kobylanką, kule z pobojowiska pod Miechowem i broń z epoki walk powstańczych. Wielkie portrety w jednej z sal przypominają z kolei, że trzech uczestników powstania, późniejszych wybitnych historyków i myślicieli politycznych – Stanisław Koźmian, Józef Szujski i Stanisław Tarnowski, stało się potem jego zawziętymi krytykami. Organizatorom wystawy bliższa była jednak przy komponowaniu ekspozycji dewiza innego historyka z UJ prof. Henryka Wereszyckiego: „Bez tej walki Polska nie mogłaby żyć dalej jako naród”. Ekspozycję można oglądać do 5 sierpnia w siedzibie muzeum przy ul. Jagiellońskiej 15. Jej trwałą pozostałością stanie się na pewno zredagowany i wypełniony w większości tekstem przez autora koncepcji wystawy, bogato ilustrowany, 200-stronicowy katalog dużego formatu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama