Nowy numer 44/2020 Archiwum

Strażnik na dwóch kółkach

Choć wakacje już się skończyły, nowotarscy stróże prawa swoich rowerowych dyżurów nie zamierzają kończyć.

Gdzie komendant nie może, tam... rowery pośle – śmieje się Krzysztof Cypara, komendant Straży Miejskiej w Nowym Targu. Strażnicy na dwóch kółkach jeżdżą głównie do miejsc niedostępnych dla tradycyjnych patroli, sprawdzają np. place zabaw. – Szczególnie często zapuszczamy się na bulwary nad Dunajcem – mówi K. Cypara. Wśród 13 funkcjonariuszy nie trzeba było długo szukać ochotników do podjęcia rowerowych dyżurów. – Każdy z nas już wcześniej prywatnie jeździł na rowerze – mówi Dariusz Blańda, który dosiada dwukołowego rumaka od 4 lat. Dziennie strażnicy pokonują około 50 km.

– Nie przeszkadza nam pogoda, jedziemy niezależnie od aury – zapewnia. Patrole rowerowe zaczynają się w kwietniu, a kończą się dopiero w pierwszych dniach listopada. – Dysponujemy, oczywiście, odpowiednimi strojami, które strażnicy ubierają w zależności od pogody – mówi komendant. Są to krótkie spodnie i kolarskie koszulki w różnych kolorach. W czasie patroli zdarzają się czasami zaskakujące sytuacje. – Kiedyś widziałem, jak kierowca quada jeździ po miejskim boisku. Gdy zobaczył, że jadę w jego kierunku, zaczął uciekać. Nie dawałem za wygraną, rozpocząłem mały pościg. Był zaskoczony, bo myślał, że nie mam z nim szans – śmieje się pan Darek. Nowotarscy strażnicy są zaprawieni w bojach. Pan Stanisław co roku spędza urlop na rowerowym siodełku. Pokonuje długie dystanse, na przykład... z Giewontu na Hel. Bierze udział w pielgrzymce od Gaździny Podhala do Matki Boskiej Królowej Morza w Swarzewie. Ich rowery wcale nie różnią się za bardzo od innych dwukołowych pojazdów. No, może poza paroma elementami wyposażenia, do których zalicza się kajdanki, radiostację, gaz. – Nie wozimy pałek, bo nie ma miejsca – zdradza strażnik Darek.

Wszyscy funkcjonariusze raz w tygodniu spotykają się na zajęciach sportowych. Na Podhalu są jedyni. Najbliższe rowerowe patrole są w Krakowie. Zapewniają, że taka kontrola nie jest żadnym wymysłem. Strażnicy na rowerach przemieszczają się niemal tak szybko, jak patrol jadący samochodem, a mogą sprawdzać teren równie skrupulatnie, jak inne jednostki. – W związku z nową ustawą śmieciową mamy pełno pracy, bo wokół nas pojawiło się bardzo dużo dzikich wysypisk – komentuje strażnik Darek. – Mieszkańcy, zgłaszając interwencję, często sami podpowiadają, że najlepiej będzie w dane miejsce wysłać patrol rowerowy, bo funkcjonariusze w samochodzie będą się bardzo rzucać w oczy – przyznaje komendant nowotarskiej straży miejskiej. Rowerowe patrole dają się we znaki kierowcom źle parkującym na nowotarskich ulicach, zwłaszcza w rejonie targowiska. – Nam jest zdecydowanie łatwiej przejechać wokół handlowców i przechodzących tam uczestników jarmarku. A niestety ruch utrudniają kierowcy, którzy parkują samochody w niedozwolonych miejscach – tłumaczą strażnicy. A jak jest w Krakowie? Pierwsi strażnicy na rowerach pojawili się tu już w 2000 r. Patrole na dwóch kółkach pełni obecnie 23 funkcjonariuszy. Mają specjalistyczne ubrania (kask, spodenki, koszulki, buty). Patrole rowerowe pełnią służbę przede wszystkim w ścisłym centrum miasta, na Plantach oraz na bulwarach wiślanych. Strażników miejskich na jednośladach można spotkać także w innych rejonach śródmieścia Krakowa (II i III Dzielnica, Park Zaczarowanej Dorożki, Park Lotników, alejki spacerowe, boiska, place zabaw i ogródki jordanowskie). Dyżury pełnią głównie latem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama