Nowy numer 43/2020 Archiwum

Kociaki z łapanki

Zofia i Krzysztof Komedowie na Kalatówkach, Sławomir Mrożek z firanką na głowie, Stanisław Lem w tradycyjnym swetrze z lat dziewięćdziesiątych...

Kogo jeszcze można zobaczyć na niezwykłej wystawie „One, oni i on”, po której jej autor Wojciech Plewiński, znakomity krakowski fotograf, oprowadzał zwiedzających, świętujących razem z nim 85. rocznicę swoich urodzin? Oprowadzając, pięknie też opowiadał, w jakich okolicznościach powstały poszczególne zdjęcia, a wspomnienia okraszał barwnymi anegdotami.

Na przykład zdjęcie Maryli Rodowicz w futrze i kasku na głowie to zapis chwili, gdy piosenkarka była na terenie budowy Huty „Katowice”. Kiedy zobaczyli ją tam pracownicy miejscowej stołówki, odśpiewali jej „Małgośkę”. Inna anegdota dotyczyła pierwszego, przedmaturalnego zdjęcia Beaty Tyszkiewicz – przyszła aktorka miała później z tego powodu kłopoty w szkole... Wystawa fotografii, którą oglądać można u stóp Wawelu („Czuły Barbarzyńca”, ul. Powiśle 1), jest imponująca – ze ścian patrzą na nas same znakomitości: aktorzy, artyści, naukowcy, śmietanka towarzyska pewnej epoki. Najstarsze zdjęcie pochodzi z 1953 roku – to fotografia Jerzego Turowicza na biwaku, najnowsze – z 2012 r. – fotografia Jarosława Mikołajewskiego, tłumacza i byłego dyrektora Instytutu Polskiego w Rzymie. Ze ścian spogląda też na nas Barbara Hoff – ówczesna główna projektantka mody, która zarekomendowała Plewińskiego redaktorowi naczelnemu „Przekoju”, dzięki czemu fotograf otrzymał legitymację redakcyjną z numerem 25. Jest także zdjęcie Piotra Skrzyneckiego, uwiecznionego wyjątkowo... bez kapelusza, są Zofia i Krzysztof Komedowie na Kalatówkach, Sławomir Mrożek z... firanką na głowie, Michał Choromański w garniturze i Stanisław Lem w tradycyjnym swetrze z lat 90. ub. wieku. Obok portretów sławnych i lubianych ludzi są też fotogramy wymyślone przez pary osób występujących na zdjęciach. Plewiński zrealizował je według życzenia modeli. Wojciech Plewiński kojarzy się głównie ze złotym okresem krakowskiego „Przekroju”, dla którego za czasów panowania redaktora Mariana Eilego fotografował na okładkę „kociaki”, czyli piękne dziewczyny. – Wówczas były inne czasy, inny świat i lansowanie na okładkach pięknych dziewcząt wymagało dużej odwagi – wspomina artysta i dodaje, że wtedy nie było przecież agencji modelek, a ładną buzię musiał znaleźć sam. W ubieraniu, robieniu fryzury i malowaniu dziewczyny „z łapanki” pomagała mu zazwyczaj żona. I tak powstało około 500 okładek czasopisma, będących znamienitym dokumentem kanonu mody i urody z czasów PRL, zgodnej jednak z europejskim, a nawet światowym trendem. Wszak „Przekrój” nadawał ton i styl... Wojciech Plewiński urodził się w 1928 roku w Warszawie. Jako krakowianin napływowy wierny jest naszemu miastu od 1948 roku – tu studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej i rzeźbę w Akademii Sztuk Pięknych. Przez wiele lat zajmował się fotografią teatralną i był związany z Teatrem Starym. W latach 70. ub.w. kierował krakowskim oddziałem ZPAF, otrzymał nawet tytuł „Excellence FIAP”. Wystawę można oglądać do 31 października.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama