Nowy numer 28/2018 Archiwum

Anonimowa Msza

Jeśli można, zadam następujące pytanie: kiedy Msza jest lepsza: czy wtedy, gdy ludzie się znają i są na siebie otwarci, czy też wtedy, gdy ludzie stoją obok siebie obojętni i wpatrzeni w ołtarz?

Jakiś czas temu w czasie Mszy św. zaproponowałem, aby ludzie się poznali, przynajmniej po imieniu. Oczywiście, kto nie chciał, nie musiał. Przez chwilę kościół wypełnił się rozmowami. Atmosfera Mszy stała się niesłychanie przyjacielska i radosna. Ludzie – wcześniej sobie obcy – wychodząc z kościoła, pozdrawiali się, podawali sobie ręce.

Ale były też – choć w wyraźniej mniejszości – osoby, które czuły się nieswojo. Więc co jest lepsze? Sam od lat jestem zgorszony sytuacją, w której anonimowi ludzie przychodzą na Mszę odprawianą przez anonimowego księdza. Bo właśnie Msza św. jest nie tylko ofiarą Chrystusa, ale też zgromadzeniem Kościoła. Łączy w sobie wiele. W ustach wielu ludzi Kościół jest pojęciem absolutnie abstrakcyjnym, a w czasie Mszy właśnie się uobecnia. Jeśli nie wtedy, to kiedy „jest Kościół”?! Mówimy wielkie słowa o wspólnocie Kościoła, a w czasie Mszy nie znamy się i nie chcemy się poznać? Uważam, że jednym z kluczowych powodów, dla których ludzie tak źle mówią o Kościele, jest to, że się z nim nie utożsamiają. Są na Mszy, ale nie w Kościele (wspólnocie). Dlatego o Kościele mówią tak, jak mówi się o czymś obcym.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma