Nowy numer 32/2020 Archiwum

Ewangelia cierpienia

Białe plamy obejmują sporą część regionu. Żadnej placówki hospicyjnej nie ma w powiatach wadowickim, proszowickim, a także... krakowskim.

Powiaty tatrzański i nowotarski jedynie w bardzo niewielkim zakresie świadczą pomoc ludziom w stanach terminalnych. – Prawo do ulgi w cierpieniu i uśmierzania bólu to jedno z podstawowych praw człowieka – przypomina Tomasz Grądalski, lekarz naczelny Towarzystwa Przyjaciół Chorych Hospicjum św. Łazarza. Niestety, wciąż są trudności w realizowaniu tego prawa. O tym, jak to zmienić, rozmawiano w dzień szczególny i w miejscu symbolicznym – 16 października w Pałacu Arcybiskupów w Krakowie, podczas debaty o przyszłości opieki paliatywnej.

Miejsca godnego pożegnania

Kardynał Stanisław Dziwisz witał pracowników i wolontariuszy hospicjów z prawdziwym wzruszeniem. – Jestem pod wrażeniem waszego heroizmu, to od was uczymy się ewangelii cierpienia. Dom biskupów krakowskich niech będzie waszym domem – mówił. Wspominał swoje wizyty w hospicjach, ludzi, których tam spotykał, zachęcał do dalszego czynienia dobra. Ksiądz prof. Jan Machniak, członek Zarządu TPCh, zaprosił wszystkich uczestników spotkania do kaplicy, gdzie modlił się Jan Paweł II, by prosić o jego wsparcie w tak trudnej pracy. 16 października to nie tylko rocznica wyboru papieża Polaka, który – jak podkreślał kard. Dziwisz – był wielkim przyjacielem hospicjów, ale także Światowy Dzień Opieki Paliatywnej. Dlatego rozmawiano nie tylko o brakujących łóżkach. Przede wszystkim przypomniano, że stosunek nas wszystkich do osób umierających i cierpiących jest miernikiem miłości bliźniego. Hospicja to nie oddział geriatryczny, lecz miejsce godnego pożegnania z tym światem. Świadczona jest tu opieka całościowa: medyczna, psychologiczna, socjalna, duchowa i rehabilitacyjna. Mało tego, hospicja wspierają nie tylko chorych, ale ich bliskich. Zaś istotą ich działania jest poświęcenie wielu osób, nie tylko pracowników.

Więcej pieniędzy, mniej poradni

Pomoc chorym terminalnie niesie w Małopolsce 38 placówek opieki paliatywnej i hospicyjnej. Wśród nich jest 15 pozarządowych stowarzyszeń i fundacji, 15 podmiotów prywatnych i 8 zakładów publicznych. Niosą pomoc chorym i ich rodzinom od Stróż po Miechów i od Bochni po Chrzanów. Obecna na spotkaniu Marta Machał-Kawecka z małopolskiego NFZ zaprezentowała dane, z których wynika, że wydatki na opiekę paliatywną w naszym regionie rosną lawinowo. W 2009 roku było to 20 mln zł, a w 2013 r. – już 31 mln zł. W 2014 r. ta pula wzrośnie jeszcze o 3 mln. Zdecydowana większość z tych pieniędzy idzie na placówki stacjonarne. I tu jest główny problem. System finansowania opieki paliatywnej skupia się na łóżkach, dramatycznie niedofinansowane są inne formy pomocy – wizyty domowe czy praca poradni medycyny paliatywnej. Liczba tych ostatnich spadła w ciągu czterech ostatnich lat aż o... 2 tysiące! Iwona Filipczak-Bryniarska, małopolski konsultant w dziedzinie medycyny paliatywnej, wyliczyła, że na jednego pacjenta poradnie dostają 1,20 zł, czyli najmniej w Polsce. Jej zdaniem, także opieka stacjonarna jest dalece niedoszacowana. NFZ wycenia „osobodzień” w hospicjum na 210 zł, podczas gdy – zdaniem pani konsultant – realny koszt pełnej opieki wynosi tu dwa razy tyle.

Komfort za wszelką cenę

W małopolskich hospicjach na etatach pracuje 260 osób. Potrzeba co najmniej jeszcze 80 etatów dla osób o szczególnych, interdyscyplinarnych kwalifikacjach. Kształci się ich w dwóch miejscach w regionie, ale w tym roku wyszkolono zaledwie 19 osób, z czego cztery nie podjęły pracy. Bo też nie jest ona lekka. Marta Machał-Kawecka tłumaczy, że białe plamy opieki paliatywnej wynikają właśnie z tego, że brak jest podmiotów, które ubiegałyby się o kontrakt poza Krakowem. Trzeba też pamiętać, że NFZ finansuje jedynie procedury medyczne, a hospicja świadczą pomoc holistyczną – dbając zarówno o komfort psychiczny i duchowy, jak i zabezpieczenie socjalne. Nie mogłyby więc działać bez wsparcia wolontariuszy. W pozarządowych organizacjach świeckich i kościelnych prowadzących poradnie i hospicja posługuje chorym w całej Małopolsce ok. 300 wolontariuszy – osób w różnym wieku i o różnych zawodach. Wolontariat akcyjny, który organizuje lub wspiera prace biurowo-administracyjne oraz zdobywa pieniądze, to grupa ok. 700 osób. – Przychodzę na dwie godziny, a zostaję na pięć, coś mnie tu zatrzymuje – opowiada Anna, wolontariusz w Hospicjum św. Łazarza. Już sama obecność przy umierającym ma ogromne znaczenie. – W szpitalach ratuje się za wszelką cenę, tutaj daje się komfort za wszelką cenę – tłumaczy Anna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama