Nowy numer 48/2020 Archiwum

Potem ich przytulę...

Dolina Słońca. Na najpiękniejszej ziemi na świecie – jasnej, pełnej zieleni i słonecznego światła – wyrósł niezwykły dom. Każdego dnia słychać w nim śmiech 150 osób.

Cieszy ich wszystko, także najmniejsze, niezauważalne dla zdrowych ludzi rzeczy: kolorowe kredki, którymi można narysować prawdziwe, bożonarodzeniowe dzieła sztuki, książka pełna pięknych ilustracji, odnaleziony szczegół różniący dwa podobne obrazki... Nawet mróz, który w grudniowy poranek namalował na trawie srebrne wzory, i ciepła czapka spadająca zawadiacko na oczy. Mnóstwo radości jest też podczas wspólnego śpiewania kolęd i szukania prezentów pod choinką.

– Osoby niepełnosprawne intelektualnie inne nigdy nie będą. Ci ludzie mogą jednak być szczęśliwi – tacy, jacy są, mimo wszystko. Gdy się z nimi jest, pomaga się im, potrafią być mistrzami szczęścia! W „Dolinie Słońca” czują się kochani i potrzebni – mówi Anna Dymna, założycielka i dobry duch istniejącej od 10 lat Fundacji „Mimo Wszystko” oraz pomysłodawczyni Ośrodka Terapeutyczno-Rehabilitacyjnego dla Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie „Dolina Słońca” w podkrakowskich Radwanowicach. Jak zauważa, dla niektórych podopiecznych fundacji Boże Narodzenie to trudny czas. Część osób na święta wyjeżdża bowiem do mamy, cioci, bliższej czy dalszej rodziny. Pozostali nie mają już nikogo i bardzo to przeżywają. – Każdy z nas potrzebuje ciepła drugiego człowieka, oni też, dlatego w Wigilię zawsze do nich jadę. W tym roku też będę – razem pójdziemy na Pasterkę, a potem ich przytulę. W takich chwilach zawsze na nowo uświadamiam sobie, po co to wszystko robię, i wiem, że nigdy tych ludzi nie opuszczę. Gdy widzę, że się uśmiechają, to i mój świat staje się lepszy. Bez nich już dawno nie miałabym siły – zdradza A. Dymna.

Teatr, czyli Nibylandia

Wszystko zaczęło się w 1999 r., gdy działająca w Radwanowicach Fundacja im. św. Brata Alberta (która w ubiegłym roku świętowała 25. urodziny) zaprosiła Annę Dymną na przegląd twórczości muzyczno-teatralnej osób niepełnosprawnych. – Ten dzień był dla mnie wyjątkowy i wiele w moim życiu zmienił. Nigdy wcześniej nie znałam takich osób i nigdy już o nich nie zapomniałam – wspomina aktorka słynąca z gorącego i otwartego na potrzeby innych ludzi serca. Na jednym dniu się nie skończyło. Pracujące w Fundacji Brata Alberta terapeutki przygotowywały bowiem ze swoimi podopiecznymi małe przedstawienia teatralne. – Postanowiłam, że może się im przydam, w końcu tyle lat jestem aktorką... Zaczęłam tam jeździć i pomagać. Gdy w 2000 r. dostałam Medal Świętego Brata Alberta za pracę na rzecz osób niepełnosprawnych, pomyślałam, że przecież na to wyróżnienie nie zasłużyłam. Chciałam zrobić coś więcej. Tak powstał ogólnopolski Festiwal Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie „Albertiana”, podczas którego – poza konkursem – wraz z Teatrem „Radwanek” wystawiamy kolejne spektakle – opowiada A. Dymna. Przedstawienie „Franek z »Doliny Słońca«”, 14. z kolei, swoją premierę miało wyjątkowo 26 września tego roku. Podczas „Albertiany” w Teatrze im. J. Słowackiego zobaczymy go ponownie w marcu 2014 r. Praca nad spektaklami to dla osób niepełnosprawnych fantastyczna terapia poprzez sztukę, a jednocześnie trudne wyzwanie. Czasem wielkim wyczynem jest samo wyjście na scenę. – Gdy już na niej są, czują się docenieni, wiedzą, że robią coś wielkiego. To ważne, bo rzeczywistość czasem chce ich spychać na boczny tor, a tu są oklaskiwani i podziwiani. To są ludzie bardzo wrażliwi, lubią muzykę, rytm, cieszą ich kolorowe stroje i scenografia – przekonuje aktorka. Nie bez powodu w „Dolinie Słońca”, w jednym z pięciu budynków ośrodka, powstała ogromna sala gimnastyczna pełniąca także rolę pracowni teatralnej. W „Nibylandii” jest już wybudowana duża scena, kurtyna z prawdziwego zdarzenia, a niedługo pojawi się jeszcze profesjonalne oświetlenie.

Mimo wszystko...

Niedługo po tym, jak Anna Dymna po raz pierwszy zjawiła się w Radwanowicach, okazało się, że prowadzona przez ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego Fundacja im. św. Brata Alberta ma kłopoty, ponieważ rząd zdecydował o obcięciu jej dotacji. Aktorka nie miała wątpliwości, że pozbawienie podopiecznych fundacji (w sumie kilkudziesięciu niepełnosprawnych osób) możliwości korzystania z warsztatów terapii zajęciowej to jak odcięcie im dopływu tlenu. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. W 2003 r. powstała więc Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, która pomogła już prawie 20 tys. osób, nie tylko niepełnosprawnych intelektualnie. Także tym z innymi schorzeniami, którzy znikąd nie mogą liczyć na wsparcie, np. osobom cierpiącym na stwardnienie rozsiane, którym NFZ nie refunduje już kosztownego leku pozwalającego na opóźnienie rozwoju nieuleczalnej choroby, ludziom niepełnosprawnym fizycznie czy krakowskim artystom, którzy – z różnych powodów – znaleźli się w dramatycznej sytuacji. Fundacja realizuje też kilka ważnych projektów (m.in. Festiwal Zaczarowanej Piosenki, Ogólnopolskie Dni Integracji „Zwyciężać Mimo Wszystko”, Festiwal Teatralny „Albertiana” czy wyprawy „Każdy ma swoje Kilimandżaro”) pokazujących społeczeństwu, że pomimo różnych chorób i niepełnosprawności można normalnie żyć, być szczęśliwym i realizować swoje pasje: śpiewać, uprawiać sporty, malować, a nawet zdobywać górskie szczyty. Jednym z ostatnich pomysłów fundacji jest Akademia Odnalezionych Nadziei, dzięki której osoby niepełnosprawne mogą się uczyć i walczyć o swoje marzenia. W tym roku swoje 10. urodziny Fundacja „Mimo Wszystko” uczciła w szczególny sposób – otwierając „Dolinę Słońca”, ośrodek terapeutyczny, który pani Anna wymarzyła sobie dla swoich podopiecznych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama