Nowy numer 47/2020 Archiwum

Oczekując... wnuczki

Wciąż powstają nowe bożonarodzeniowe kompozycje.

Ciepły, jasny kobiecy głos śpiewa z towarzyszeniem gitary balladę-pastorałkę: „Na śniegu, obrusie księżyc/ rysuje drzew czarnych cienie./ Posrebrzył najbliższe wzgórza/ i lodem skuł w krąg strumienie./ Na czarnej kopule nieba/jaskrawe gwiazd ognie płoną. (...) Śpiewajmy więc Najwyższemu,/ śpiewajmy Mu z całej siły,/ by doszła ta pieśń do nieba,/ by się modlitwy spełniły”.

– W święta spotykamy się u nas w domu w gronie przyjaciół i śpiewamy kolędy. Nasz przyjaciel Andrzej Mróz, sławny bard piosenki turystycznej, napisał kiedyś „Gorczańską kolędę”. Spodobała nam się ta kolęda, bo i o górach, i o narodzeniu Pana Jezusa. Namówił mnie, żebym i ja spróbowała coś napisać. Wymyśliłam pierwszą kolędę. Skojarzyła mi się z rzadko przypominanym motywem, gdy Matka Boża jedzie na osiołku do Betlejem. Za kilka godzin ma rodzić. Powstały słowa, dopisałam muzykę. Nie mogłam jednak od razu wymyślić tytułu. Ponieważ w tekście przewija się stukanie, bo najpierw kopytkami stuka osiołek, potem Matka Boża stuka do bram Betlejem, potem zaś kosturami stukają pasterze idący do stajenki, Andrzej nazwał ją po prostu „Stukaną kolędą”. Było to 10 lat temu – mówi Anna Szaleńcowa, krakowianka, polonistka, bibliotekarka, zapalona podróżniczka, autorka przewodników po Egipcie i Tunezji, przez wiele lat organizująca z mężem wyjazdy do krajów basenu Morza Śródziemnego.

Potem przybywały kolejne kolędy, lecz leżały w szufladzie. A. Szaleńcowa postanowiła strzepnąć z nich kurz i nagrać je. Namówiła syna Macieja, doktora habilitowanego chemii, żeby wyciągnął gitarę. – Akurat spodziewał się narodzin drugiej córki. Zabraliśmy się więc szybko do roboty. Gdy 6 września tego roku urodziła się Justyna Judyta, podkład instrumentalny był gotowy, ja nagrałam śpiew – mówi autorka ballad kolędowych.

Potem nagraniem zajął się Jerzy Zając. Dokonał aranżacji i dodał wątek instrumentów klawiszowych. Powstała płyta „Śpiewajmy Dzieciątku”, zawierająca 8 kolęd i pastorałek oraz dedykowaną Janowi Pawłowi II pieśń „Pielgrzymowi”. Muzyka ballad kolędowych A. Szaleńcowej przypomina nieco pieśni śpiewane na szlakach. Autorka jest bowiem weteranką nurtu piosenki turystycznej, autorką przeboju „Biegłaś zboczem”.

– W czasach studenckich, pod koniec lat 60. ub. wieku, mieliśmy grupę piosenki turystycznej, która powstała przy harcerskim Studenckim Kręgu Instruktorskim na UJ. Chodziliśmy na rajdy, śpiewaliśmy piosenki turystyczne. Terenem naszych wypraw były przede wszystkim Gorce. Przez pierwsze lata trwała na rajdach cicha rywalizacja między naszą uniwersytecką grupą śpiewającą „Włóczykije”, w której był mój przyszły mąż Henryk, fizyk, śpiewający także w Krakowskim Chórze Akademickim, a bardem Andrzejem Mrozem z AGH. Rywalizacja zakończyła się w 1969 r. połączeniem sił wokalnych w słynnej potem grupie „Kociołek” – mówi A. Szaleńcowa.

Płyta „Śpiewajmy Dzieciątku” nie jest sprzedawana. Obdarowywani są nią przyjaciele. Jeśli ktoś z Czytelników krakowskiego GN chciałby jednak sam zaśpiewać kolędy Anny Szaleńcowej, może się do niej zwrócić drogą elektroniczną pod adresem: anna.henryk@szalencowie.pl, z prośbą o teksty i nuty w formacie pdf.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama