Nowy numer 49/2020 Archiwum

Porzucone, a użyteczne

W misternych scenografiach "Gabinetu Osobliwości" porzucone i odrzucone przedmioty otrzymują drugie życie.

Wystawa fotografii Michela Medingera zatytułowana "Gabinet Osobliwości – między światem widzialnym, a niewidzialnym" przedstawia misterne scenografie, w których porzucone i odrzucone przedmioty otrzymują  drugie życie w zestawieniach z innymi przedmiotami. To swoisty komentarz artysty, jego nawoływanie do zastanowienia się nad życiem i śmiercią.

Michel Medinger, fotografik z Luksemburga przywiózł do Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie niewiele prac, ale jakże wyrazistych. Podczas wernisażu w MHF artysta opowiadał o sobie i o tym jak zajął się fotografią.

– To stało się, kiedy byłem małym chłopcem. Mój ojciec był malarzem w Luksemburgu, a ja jak każdy syn uważałem, że jest najwspanialszym malarzem na świecie. Dlatego pragnąłem iść w jego ślady. Też studiowałem malarstwo, ale szybko zamieniłem pędzel na aparat. Najpierw interesowałem się bardzo techniką i mechaniką, ale po pewnym czasie zauważyłem, że to, co fotografowałem to było "wszystko i nic" – opowiadał Medinger, który skupił się na fotografowaniu… pracowni swojego ojca.

– Narzędzia poukładane były w różnych szufladach, zacząłem je wyciągać i układać z nich martwe natury – opowiadał artysta. Narzędzia kojarzył z innymi przedmiotami, także z organicznymi. Swoiste kompozycje koników morskich, muszli, gruszek ułożone obok sfatygowanych lalek, na pół zwiędłych kwiatów czy owoców, wypchanych ptaków czy zasuszonych owadów, w określonych ramami i pudłami przestrzeniach kojarzył z metalowymi fragmentami maszyn i narzędziami. Poprzez specjalne oświetlenie tła fotografii, uzyskiwał na czarno-białych fotogramach efekt dramatyzmu, stworzył obrazy malarskie,  gdzie niepokoi bariera między widzialnym a niewidzialnym.

Perfekcyjna kompozycja jego wielkoformatowych fotogramów i  znajomość natury światła pozwalają artyście wydobywać  przestrzenny charakter kompozycji, uwidaczniają fascynację rzeźbą. Zresztą artysta przywiózł ze sobą także dwie małe rzeźby – obiekty, które "grają" swe role na jego zdjęciach.

Michel Medinger od 1983 roku swoje prace wystawia na wystawach indywidualnych i zbiorowych w Europie (m. in. w Luksemburgu, gdzie mieszka, Francji, Belgii, Włoszech, Holandii), a także w Japonii i Stanach Zjednoczonych. Warto dodać, że artysta  był także uczestnikiem olimpiady w Tokio w 1964 roku, gdzie biegł na dystansie 800 metrów.

Wystawa Michela Medingera w MHF  jest czynna do 14 marca.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama