Nowy numer 49/2020 Archiwum

Oszczędzanie na pomocy

Nowy rok nie rozpoczął się zbyt dobrze dla zakopiańskiej Stacji Opieki. Magistrat zmniejszył o ponad połowę dotację na działalność tego punktu – z 250 do... 100 tys. złotych.

Co roku małopolskie samorządy ogłaszają konkurs, w którym wyłaniane są podmioty świadczące mieszkańcom pomoc w różnym zakresie. Przystępuje do niego zawsze także Caritas Archidiecezji Krakowskiej, mająca swoją stację m.in. w Zakopanem. Mieści się ona w budynku parafii Najświętszej Rodziny przy Krupówkach. To jedna z pierwszych tego typu placówek w naszej diecezji. Powstała z inicjatywy m.in. ks. inf. Stanisława Olszówki, wieloletniego proboszcza i dziekana zakopiańskiego.

Ksiądz Bogdan Kordula, dyrektor Caritas Archidiecezji Krakowskiej, podkreśla, że głównym celem zakopiańskiej stacji jest niesienie pomocy osobom starszym, chorym i niepełnosprawnym, przebywającym w domach. W stacji pracują dwie pielęgniarki oraz trzy rehabilitantki. W 2013 roku pielęgniarki odwiedziły swoich 88 pacjentów 5644 razy, wykonując 33 181 czynności pielęgniarskich. Trzy rehabilitantki przyjęły 844 pacjentów, wykonując 59 206 zabiegów. Według wyliczeń Caritas, utrzymanie zakopiańskiej stacji kosztowało w 2013 r. ok. 260 tys. zł. Wynagrodzenia, podatek i ZUS pochłonęły prawie całą kwotę uzyskaną od miasta. Na pozostałe koszty (pokryte przez Caritas) złożyły się m.in. opłaty za prąd, utrzymanie samochodów, którymi pielęgniarki i rehabilitantki dojeżdżają do chorych.

– W obecnej sytuacji będziemy zmuszeni albo znacząco ograniczyć liczbę usług i zwolnić część pracowników, albo wprowadzić częściową odpłatność, np. za rehabilitację. Na pewno ucierpią na tym najbiedniejsi – mówi ks. Kordula. Ale okazuje się, że nie tylko Caritas musi sobie radzić z mniejszą dotacją. – W tym roku kwoty dopłat są mniejsze niż w latach ubiegłych we wszystkich konkursach ogłaszanych przez gminę, w tym także na zadania z zakresu pomocy społecznej – tłumaczy Agata Pacelt z zakopiańskiego magistratu. Dementuje też informacje, jakoby obniżenie dotacji wynikało z działań NFZ, który zakwestionował pomoc samorządów dla punktów Caritas w zakresie rehabilitacji.

– Ja już nie wiem, gdzie pójdziemy prosić o pomoc, jak nam zamkną stację. Brakuje nam nawet na podstawowe opłaty, bo większość emerytury idzie na lekarstwa – martwi się starsza mieszkanka Zakopanego. Zakonnice, które pracują w zakopiańskiej stacji, są bardzo zdenerwowane całą sytuacją. – Staramy się, jak tylko możemy. Robimy wszystko, co w naszej mocy. Nie liczymy godzin naszej pracy – mówią s. Judyta i s. Cecylia.

Zakopane nie jest jednak wyjątkiem. Tendencja do obniżania dotacji, które są przyznawane w wyniku konkursów, jest zauważalna we wszystkich jednostkach samorządu terytorialnego w naszym województwie. Obecnie krakowska Caritas utrzymuje część ze swoich ponad 40 placówek samodzielnie. Większość działa jednak dzięki wygranym konkursom, ogłaszanym przez samorządy. Pochodzące z nich pieniądze stanowiły w ubiegłym roku około jednej trzeciej budżetu działalności pożytku publicznego krakowskiej Caritas. Ofiary, które Caritas otrzymuje od ludzi, nie wystarczą na utrzymanie tak szerokiej działalności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama