Nowy numer 48/2020 Archiwum

Spojrzenie miłości w Chicago

- Trzeba stanąć przed Bogiem w prawdzie jak dziecko - mówi Anna Maria, która wygłosiła konferencję podczas kolejnego Seminarium Wiary u oo. kapucynów.

Przywołując słowa papieża Franciszka dodała, że lepiej zawstydzić się raz, niż na zawsze stać się bezwstydnym. Sama, jak przyznaje, przez długie lata nie widziała w sobie zła. Podczas bierzmowania wybrała imię Magdaleny, żeby mieć, jak twierdziła, za patronkę największą grzesznicę. Anna Maria chciała wszystkim udowodnić, że się nie nawróci.

– Kto się tak za ciebie modlił? – usłyszała zapłakana w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Chicago. – Pojechałam tam, by znaleźć pieniądze, a odnalazłam pokój i pewność, że nigdy nie umrę! – wspomina dziś z przejęciem i wzruszeniem. – "Popatrzcie jaką miłością obdarzył nas Ojciec" – cytuje Pismo Św, zwracając się do nas.

Właśnie w Chicago doświadczyła pełnego miłości spojrzenia Chrystusa. Patrzył na nią z ogromnego (– W USA wszystko jest wielkie – mówi) obrazu. – Wtedy usłyszałam po raz pierwszy te słowa: "Bóg cię kocha, Bóg cię potrzebuje" – opowiada.

Przez lata ludzie mogli jej powtarzać o tej miłości, o Bogu. Jak przyznaje, nie przyjęła tego do siebie aż do momentu, w którym otrzymała łaskę nawrócenia.

– Niech będzie uwielbiony Bóg, który wyprowadził mnie z ciemności! Jezus pokonał zło! Bóg nie czeka, aż staniesz się dobrym, kocha Cię już teraz! Dziękuję Ci Boże za słabość i grzeszność, bo nie wiedziałabym że nie mogę żyć bez Ciebie! – mówi. – Chrystus wyprowadzi nas z ciemności, tylko pozwól mu na to! – zachęca.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama