Nowy numer 25/2018 Archiwum

Trzy polskie Pulitzery

Wyróżnieni w konkursie SDP dziennikarze z Małopolski opowiadali w klubie „Pod Gruszką” o tym, jak powstawały ich prace.

Nagrody SDP to najbardziej prestiżowy konkurs dziennikarski w kraju, nie bez powodu nazywany „polskimi Pulitzerami”. Co roku pokazują one, że rzetelne dziennikarstwo, wbrew obiegowej opinii, ma się dobrze. Na konkurs wpłynęło tym razem ponad 300 prac. Poziom był na tyle wysoki, że komisja wiele nagród przyznała ex aequo. Do Krakowa trafiły aż trzy główne nagrody i dwa wyróżnienia. Nagroda im. Kazimierza Dziewanowskiego za publikacje o problemach i wydarzeniach na świecie przypadła autorom dwóch filmów dokumentalnych – „Mitzvah” (Witold Gadowski, Maciej Grabysa) oraz „Być Koptem” (Maciej Grabysa, Michał Król).

Pierwszy z nich opowiada o międzynarodowym rynku handlu narządami, drugi natomiast o prześladowaniu chrześcijan w Egipcie. Mariusz Pilis otrzymał za pokazujący środowisko polskich kibiców film dokumentalny „Bunt stadionów” Nagrodę im. Stefana Żeromskiego (za publikacje o tematyce społecznej). Z kolei Bartek Dobroch i Przemysław Wilczyński z „Tygodnika Powszechnego” zdobyli Nagrodę im. Kazimierza Wierzyńskiego za materiał o tematyce sportowej. Nagrodzono ich tekst „Broad Peak: piekło i niebo”. W kategorii publikacji historycznych wyróżnienie otrzymał Roman Graczyk – współautor telewizyjnego cyklu „Utopia u władzy” (TVP Info), a w kategorii „Inicjatywy” docenione zostało słuchowisko Ewy Szkurłat – „Opera nowohucka” (Polskie Radio Kraków). Podczas spotkania w krakowskim Klubie Dziennikarza nadzieja mieszała się z goryczą. – Nie wiem, czy można tak mówić o formule, która jest emitowana w najlepszym czasie antenowym w ogólnopolskiej stacji radiowej i ma bardzo dobrą słuchalność – przekonywała E. Szkurłat, pytana o zmierzch reportażu radiowego. – Tak często mówią szefowie mediów, bo być może chcieliby, żeby był to gatunek na wymarciu – dodała. Podkreślała także, jak wiele w dobrym materiale dziennikarskim zależy od bohatera. – Jeżeli trafi się na fantastyczną postać, to wystarczy nie przeszkadzać, potem trochę podmontować i historia się przebije. Nawet z drobnymi błędami warsztatowymi – tłumaczyła. Nieco inaczej – jak wspominali autorzy filmów dokumentalnych – ma się rzecz z telewizją. Zarówno „Mitzvah”, jak i „Bunt stadionów”, mimo propozycji ze strony autorów, nigdy nie trafiły na antenę TVP. Dokument W. Gadowskiego i M. Grabysy pokazała natomiast Telewizja Planete. Później został on wyświetlony także na kilku festiwalach na świecie, gdzie zbierał kolejne nagrody. Film M. Pilisa na razie żyje przede wszystkim w internecie, gdzie obejrzało go już kilkaset tysięcy osób. Jak mówił prowadzący spotkanie Piotr Legutko, szef krakowskiego „Gościa Niedzielnego”, to właśnie zmieniające się czasy i nowe technologie, takie jak internet, telewizja hybrydowa czy usługi „wideo na życzenie”, są szansą, by reportaże i filmy dokumentalne były dla widzów dostępne (nie tylko w środku nocy, jak to często bywa w TVP). – Nagrody dla filmu „Mitzvah” skłoniły nas do robienia kolejnego dokumentu, w podobnej formule. Mamy nadzieję, że będzie on żył podobnym życiem – dodał W. Gadowski.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma