Nowy numer 39/2020 Archiwum

Premier niczego nie obiecał

Justyna Kowalczyk i Kamil Stoch swój sportowy talent rozwijali w Małopolsce. Czy osiągnięcie tak wielkiego sukcesu będzie możliwe w przyszłości przez innych zawodników z naszego regionu?

Złoci medaliści z Soczi to absolwenci zakopiańskiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Placówkę, która boryka się z kłopotami finansowymi, odwiedził ostatnio Donald Tusk. – Premier niczego nam nie obiecał, powiedział tylko, że postara się pomóc, m.in. poprzez organizację spotkania w Warszawie – mówi Barbara Sobańska, dyrektor szkoły. Organem prowadzącym jest starostwo tatrzańskie, które otrzymuje subwencję oświatową na działalność SMS. – Oczywiście, ona nie wystarcza na pokrycie wszystkich kosztów. Nasza szkoła działa cały rok, nie mamy ferii i wakacji. Zatrudniamy trenerów na etatach nauczycielskich. Ktoś w Warszawie wymyślił, że należy im się 16 godzin pensum, tymczasem trzeba im zapłacić za nadgodziny, które wykonują – rozkłada ręce pani dyrektor. Szerokim echem w mediach odbiły się zapowiedzi starostwa tatrzańskiego, które myślało o likwidacji szkoły. – Ciężką pracą udowadniamy, że jesteśmy bardzo dobrą placówką. Nasi absolwenci zdobywają największa trofea w rozgrywkach sportowych. Mam nadzieję, że złoto dla Justyny i Kamila, pomoże nam w walce o utrzymanie placówki – dodaje B. Sobańska.

Pierwszy krok w UKS-ach

Do zakopiańskiej SMS często trafia najlepsza młodzież z uczniowskich klubów sportowych, działających przy wielu szkołach w naszym województwie. – To jest kolejny szczebel ich kariery, naprawdę najlepsi trafiają tam, gdzie mogą kontynuować solidne przygotowanie do rozpoczęcia kariery sportowej – zauważa Wojciech Kosakowski, prowadzący UKS „Krokus” w Cichem. Z naszego raportu wynika, że małopolskie samorządy nie szczędzą pieniędzy na działalność propagującą sport. – Rada Gminy uchwaliła na lata 2012–2014 Program Rozwoju Sportu, na który przeznaczono 300 tys. zł. W jego ramach działa 12 szkółek narciarstwa biegowego, 2 szkółki piłki nożnej, po 1 szkółce piłki siatkowej i tenisa stołowego – informuje Michał Jarończyk, sekretarz gminy Czarny Dunajec. Zawodników (a także ich trenerów i nauczycieli), którzy osiągają najlepsze wyniki, nagradza co roku wójt gminy. W 2014 r. przeznaczono na nagrody 40 tys. zł. Wśród polskiej kadry olimpijskiej w Soczi była m.in. biathlonistka Krystyna Pałka, która swoją przygodę z nartami rozpoczęła w UKS Czerwienne (gmina Czarny Dunajec). Dobrze zapowiadają się też inni zawodnicy, m.in. Kinga Mitoraj z UKS „Krokus”, która zdobywa już międzynarodowe trofea.

Stypendia dla uzdolnionych

O przyszłą kadrę olimpijską dbają też samorządowcy z Nowego Targu. W 6 szkołach podstawowych i 2 gimnazjach funkcjonuje 5 klas sportowych. Uczniowie doskonalą swoje umiejętności sportowe w czterech dyscyplinach. – W klasach sportowych naukę pobiera 102 uczniów – wylicza Piotr Rayski-Pawlik, doradca burmistrza ds. komunikacji społecznej. Corocznie w Nowym Targu realizowane są dwa programy: „Jeżdżę z głową” – uczący jazdy na nartach biegowych, zjazdowych i snowboardzie, oraz „Już pływam” – w zakresie nauki pływania. W zajęciach bierze udział przeszło 200 dzieci. Korzystanie z tego drugiego programu będzie jeszcze bardziej efektywne, ponieważ w stolicy Podhala powstał – po wielu latach oczekiwania – piękny, duży i dobrze wyposażony miejski basen. Miasto nie szczędzi też pieniędzy na stypendia dla uzdolnionych sportowców. Nowotarski samorząd przeznacza na ten cel 250 tys. zł. Z takiego stypendium korzysta m.in. nasza reprezentantka olimpijska w Soczi, snowboardzistka Aleksandra Król. Z wielkiego sukcesu Justyny Kowalczyk cieszą się samorządowcy z Kasiny Wielkiej, jej rodzinnej miejscowości. Nie poprzestają jednak na gratulacjach, ale podejmują konkretne działania propagujące narciarstwo biegowe. – Spośród zaplanowanych ponad 25 km tras narciarskich, istnieje już 9 km. Trasa przebiega drogą stokową, wokół Mogielicy, na wysokości od 750 do 850 m n.p.m. i prowadzi przez tereny trzech gmin – Słopnice, Kamienica i Dobra. To najdłuższa i najwyżej położona trasa do narciarstwa biegowego w Małopolsce – podkreśla Jan Puchała, starosta limanowski. – Wielką zaletą położenia trasy jest panujący tu mikroklimat. Można na niej biegać, gdy na innych trasach już panuje wiosna. Pokrywa śnieżna zalega tu często aż do kwietnia. A po okrążeniu Mogielicy można powrócić do miejsca rozpoczęcia wędrówki – zapewnia J. Puchała. Starostwo planuje jeszcze budowę bezpłatnej wypożyczalni nart i butów. Być może któryś z małych narciarzy, biegając wokół Mogielnicy, połknie bakcyla do sportów zimowych i rozpocznie bieg po medal?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama